sobota, 25 maja 2019

Mordercze walki o wąwóz dukielski - wspomnienia z roku 1915. Część IV.



Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



Mordercze walki o wąwóz dukielski.

Z listów podoficera – Polaka.

IV.

Dokończenie.

            W jednej z takich walk poległ bohaterską śmiercią mój dobry znajomy kolega z uniwersytetu. Szedłem właśnie z pościgu za Moskalami przez pole walki, kiedy głuchy jęk konającego w głębokim dole zwrócił tam moją uwagę. Z przerażeniem zauważyłem, że to Janek N. Miał przestrzelone ramię, a kolba rosyjskiego żołnierza zadała mu straszną ranę. Poznał mnie jeszcze, ale już ostatkiem sił dychał. Dał mi parę rzeczy do posłania swej matce.
             Scen takich rozgrywa się wśród nas tysiące. Codziennie ubywa z szeregów spora liczba naszych kolegów. Śmierć zbiera tu w Karpatach obfite żniwo. Kiedyś po ukończeniu całkowitem tych krwawych walk, przekona się cały świat, że okres walk w górach karpackich należy do najkrwawszych, a batalia karpacka, pochłonęła największe masy ludzi po obu stronach.

***
            Przełęcz dukielska pochłonęła kolosalne masy Rosyan. Wy tam w domu nie macie rzeczywistego pojęcia o okropności tych walk. My sami przecież, choć co dzień na to wszystko patrzymy, to nieraz wstając ze snu rano, zadajemy sobie pytanie: żali to prawda, sen czy jawa? I dziwimy się naszym nerwom… Można przecież zwaryować, co zresztą i tak się zdarza.
Stary nawet, co przeżył długie miesiące kampanii, nieraz ma chwile dziwnych uczuć i rozczulenia. Widziałem ich nieraz, jak płakali rzewnie nad zwłokami swoich kolegów. Albo jak z poważnem zamyśleniem, omawiali pomiędzy sobą dzieła rąk swoich i roztrząsali losy nieszczęsnej ziemi, ziemi naszej i jej przyszłości. Dziwną jest dusza ludzka! Gdy padnie hasło do boju – ulatują znów precz wszystkie marzenia i uczucia i idziemy z żelazną wolą i pewnością siebie na szańce wroga, gdzie czeka śmierć, niewola, kalectwo, albo laur zwycięstwa… 

K. 



Zdjęcie opublikowane w prasie 13.03.1915.

czwartek, 23 maja 2019

Okolice Gorlic - 1932


1932.

Polski szyb naftowy na Podkarpaciu w okolicach Gorlic. Ag. Fot. "Światowid"



Dr Sławomir Mrozek, "Straszny Dwór" - Kasztel w Szymbarku. Noc Muzeów 2019, Szymbark, 18 maja 2019 r.


/ARTYKUŁ NADESŁANY/

Dr Sławomir Mrozek


Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów
NOC MUZEÓW 2019
„Straszny Dwór” – Kasztel w Szymbarku

            Noc muzeów jest imprezą kulturalną organizowaną od kilku lat w Europie Zachodniej (pierwsza Noc Muzeów miała miejsce w Berlinie w 1997 r., a w Polsce – w 2003 r. w Poznaniu). W ten wyjątkowy wieczór instytucje kultury, muzea i galerie udostępniają swoje zbiory w godzinach nocnych za symboliczną kwotę lub za darmo. Organizatorzy przygotowują liczne atrakcje, m.in. koncerty, warsztaty, poczęstunki.
W powiecie gorlickim w ramach Nocy Muzeów można było skorzystać z zaproszenia: kasztelu w Szymbarku (18.05.) i Muzeum Ziemi Bieckiej (25.05.).
Organizatorem Nocy Muzeów w kasztelu w Szymbarku było Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów w Gorlicach. W programie imprezy były: warsztaty dla najmłodszych, prezentacje instalacji multimedialnych nawiązujących do historii, legend i klasycznych horrorów, zwiedzanie ekspozycji, możliwość przebrania się w stroje historyczne oraz poczęstunek.
O godzinie 21:00 na elewacji kasztelu odbył się pokaz dwóch filmów: „Podróż na księżyc” (niemy film science fiction stworzony w 1902 r. przez Georges’a Mélièsa. Powstał na podstawie powieści „Z ziemi na Księżyc" Jules’a Verne’a oraz „Pierwsi ludzie na księżycu" H.G. Wellsa) i „Gabinet doktora Caligari” z 1920 r. w reżyserii Roberta Wiene (jeden z pierwszych filmów grozy).















niedziela, 19 maja 2019

Szajka bandycka - plaga powiatów jasielskiego i gorlickiego zlikwidowana - rok 1937.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Szajka bandycka – plaga dwóch powiatów zlikwidowana.

(ki) Ostatnio w pow. jasielskim i gorlickim grasowała szajka bandycka, którą ostatecznie zlikwidowano.
Dn. 27 lutego trzej zamaskowani bandyci wtargnęli do sklepu Władysława Sepioły w Harklowej, gdzie, po sterroryzowaniu obecnych rewolwerami, zrabowali 800 zł., wyroby tytoniowe i artykuły spożywcze.
W dniu 6 marca 4rej napadli na plebanji w Bonczalu Dolnym [ Bączal Dolny] na ks. Pawła Matuszewskiego, któremu pod groźbą rewolweru zrabowali 120 zł. w gotówce i rozmaite wartościowsze przedmioty na łączną kwotę 600 zł.
Wreszcie w ub.w wtorek [9 marca] po północy dwa zamaskowani bandyci po wybiciu szyb wtargnęli oknem do mieszkania kupca Lejzora Mety w Kunowie w pow. jasielskim. Sterroryzowawszy domowników, bandyci zrabowali około 300 zł., a kiedy wszczęto alarm i rzucono się na bandytów, by im łup odebrać jeden z napastników strzelił, trafiając Metę w nogę, poczem rabusie zbiegli.
Dochodzenia prowadzone pod kierunkiem komendanta P.P. w Jaśle, doprowadziły do ujęcia sprawców w czasie zarządzonej obławy. Są to: Wojciech i Władysław Urbanikowie z Szerzyn. Okazało się przy tem, że obaj zatrzymani rabusie byli twórcami szajki, która dopuściła się opisanych na wstępie rabunków. Przytrzymanych bandytów odstawiono do więzienia sądowego.
W pościgu za resztą groźnej szajki we wtorek wieczorem patrol policyjny natknął się na herszta jej, groźnego bandytę Jana Wądołowskiego w miejscowości Kobylanka, pow. Gorlice. Była godz. 21 i panował mrok. Wądołowski zetknąwszy się z policją, począł strzelać z rewolwerów. Policjanci odpowiedzieli strzałami. Korzystając z panujących ciemności, bandyta, znający dobrze teren, zbiegł.
Pościg jednak za nim trwał nieprzerwanie i we środę w południe policja zdołała osaczyć bandytę we wsi Ropica Polska w  powiecie gorlickim w domu niejakiego Jana Gawrona.
Ścigany bandyta ukrył się na strychu domu, a widząc zbliżających się policjantów, rozpoczął w ich stronę gęsty ogień z rewolwerów.
Policja odpowiedziała strzałami i rozpoczęła regularne oblężenie bandyty.
Na szczęście nikogo poza bandytą w domu nie było.
Widząc beznadziejność swej sytuacji
Wądołowski pozbawił się życia wystrzałem z rewolweru. Znaleziono przy nim dwa rewolwery dużego kalibru z zapasem amunicji. Ponadto na strychu odkryto prawdziwy magazyn rzeczy pochodzących z kradzieży i rozbojów. Jak się okazało w czasie starcia z policją pod Kobylanką bandyta odniósł ranę w lewe udo, mimo to jednak zdołał dotrzeć aż do Ropicy Polskiej.
W ten sposób została zlikwidowana groźna szajka bandycka, która była plagą obu powiatów.

piątek, 17 maja 2019

M. Ślazyk, Tajemniczy świat lokalnych roślin - Czworolist.


Czworolist pospolity (Parys quadrifolia)

Czworolist pospolity  to gatunek trującej, wieloletniej rośliny kłączowej z rodziny liliowatych. To gatunek wskaźnikowy starych lasów. Rośnie w lasach liściastych na terenie całego kraju, ale w wyższych partiach gór jest rzadki. Preferuje miejsca zacienione, glebę zasadową lub obojętną. Kwitnie w maju. Czworolist ma cztery liście, nad którymi po przekwitnięciu kwiatu pojawia się owoc – niebieskoczarna jagoda.

Czworolist, fot. M. Ślazyk


Nazwa łacińska rośliny nawiązuje do starożytnego mitu o Parysie i złotym jabłku – cztery liście symbolizują Parysa i boginie: Afrodytę Herę i Atenę, a jagoda – złote jabłko. Według mitu - bogini niezgody - Eris, która, choć nie była zaproszona, pojawiła się na weselu boginki Tetydy i księcia Peleusa chcąc się zemścić, rzuciła  między biesiadujące boginie złote jabłko z napisem: dla najpiękniejszej”. Boginie zaczęły się kłócić, która ma zabrać jabłko. Najbardziej pożądały go: Hera, Atena i Afrodyta. Zeus przerwał walkę o jabłko i spór nakazał rozstrzygnąć Parysowi, księciu trojańskiemu. Każda z bogiń obiecywała młodzieńcowi dary w zamian za podarowanie jej złotego owocu. Parys oddał jabłko Afrodycie, która obiecała podarować mu najwspanialszą na świecie kobietę. Kobietą tą była Helena – żona króla Sparty. Sytuacja ta była przyczyną wojny trojańskiej.
Na południu Polski czworolist pospolity zwany był dawniej „Wronim okiem” lub „Jedną jagodą”. Od dawna był zielem magicznym, poszukiwanym przez alchemików. W zielnikach Kluka czworolist był wspominany jako antitoxicum leczący szaleństwo i zachowujący bydło od zarazy. Na Pogórzu lud powiadał, że jeżeli biją pioruny, to trzeba zetlić czworolist, aby piorun nie uderzył. Tam też nazywano czworolist „pieronnikiem”. Od dawna podejrzewano, że ro­ślina posiada pewne własności trujące, a działa to szczególnie na bydło. W okolicach Bóbrki  wierzono, że jeśli krowa zje tę roślinę, ginie. Z czasem zioło zostało wciągnięte w symbolikę wiary – w chrześcijańskiej ikonografii czworolist stał się znakiem Męki Pańskiej, ponieważ układ jego liści kojarzono z krzyżem. Był też symbolem czterech ewangelii lub czterech cnót: sprawiedliwości, odwagi, przezorności i umiarkowania.
W lecznictwie ludowym świeże ziele po rozdrobnieniu stosowano  do leczenia ran i owrzodzeń, czyraków i stanów zapalnych. Nasiona i owoce były nieodzowne w leczeniu padaczki, jako lek uspakajający, czasem jako afrodyzjak. W przeszłości stosowany był także jako antidotum w przypadku zatrucia arszenikiem i rtęcią. Sok z owoców stosowano  przy stanach zapalnych oczu. Zapalenie oskrzeli, koklusz i kaszel leczono bardzo małymi dawkami wyciągu z czworolistu. Roślina pomagała również na kolki.

Literatura:
·        Kopaliński Władysław, Słownik symboli, Warszawa, 2008, Wydawnictwo RYTM,  ISBN 9788373993082
·        Kujawska Monika,  Łuczaj Łukasz Joanna Sosnowska Joanna, Klepacki Piotr, Rośliny w wierzeniach i zwyczajach ludowych Słownik Adama Fischera, Wrocław 2016, PTL, ISBN 978-83-64465-29-1
·        Parandowski Jan, Mitologia. Wierzenia i podania Greków i Rzymian, Warszawa 2103, Wydawnictwo PULS, ISBN 0907587852
·        Różański Henryk, Czworolist (Herb-Paris) – Paris jako dermaticum i onkostaticum W: Medycyna dawna i współczesna [on-line]
·        Szczepanowicz Brbara, Atlas roślin biblijnych, Kraków, 2013, WAM, ISBN  8373180974.
·        Talko-Hryncewicz Julian, Zarysy lecznictwa ludowego na Rusi południo­wej, Kraków, 1983, Akademia Umiejętności.
·        Traczyk Tadeusz, Rośliny lasu liściastego. Warszawa, 1959,PZWS

sobota, 11 maja 2019

Poświęcenie domu ludowego i odsłonięcie pomnika Konstytucji 3 Maja w Strzeszynie - korespondencja prasowa z roku 1914.



Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.





Strzeszyn (pow. Gorlice) 

[…] odbyło się u nas dnia 14 b.m. [czerwiec] poświęcenie domu ludowego i równoczesne odsłonięcie pomnika Konstytucyi 3–go Maja.
O godzinie 9 rano wyruszył ze Strzeszyna do Biecza pochód, na czele którego kroczyło kilkadziesiąt strojnych dziewcząt i chłopska banderya, na uroczystą sumę. Po nabożeństwie, okrążywszy miasto, pochód powrócił do Strzeszyna, gdzie po południu miała się odbyć właściwa uroczystość. O godzinie  4 ½ zjechał do wsi zaproszony poseł Eksc. Długosz z czcigodnym prezesem P.S.L. posłem Bojką, a za nimi cały szereg pojazdów z goścmi, otoczonych banderyą. Strzały moździerzowe i głośne „hura” było powitaniem dostojnych gości.
Przy bramie tryumfalnej przemówił powitalnie p. Kunigowicz Jakób, prezes miejscowej organizacyi P.S.L., na co odpowiedział w ciepłych i podniosłych słowach poseł Eksc. Długosz. Dalszym ciągiem uroczystości było poświęcenie domu ludowego przezks. Dziekana Soleckiego i jego okolicznościowe przemówienie. Zebrany tłum ludzi słuchał z napięciem drugiego mówcy Eksc. Długosza, który, wskazując na dom ludowy, wykazał, do czego zdolna dobra wola i wspólna energia, a zakończył życzeniem, aby w każdej wsi dom taki stanął.
Trzeci z kolei przemówił prezes, poseł Bojko, weteran wysłużony w służbie ludu i przedstawił zebranym znaczenie Konstytucyi 3–go Maja dla chłopa.
„Ludzie tak się żzyli z cudami – mówił poseł Bojko – że one ich teraz zupełnie nie dziwią i nie zajmują. Słoneczko wschodzi i zachodzi i nikomu to się dziwnem nie wydaje. Ale niechno pewnego razu Maciej, zbudziwszy się zobaczy,  że na polu ciemno, choć zegar już po ósmej wskazuje i słoneczka nie widać, to na pewno z przestrachem oniemieje i pomyśli: „Jezusieńku pewnie już koniec świata”. A gdy znów za dobre pół godziny mały Franek, zaglądnąwszy na pole, przyjdzie i krzyknie:– Tatusiu, na wschodzie cosik widnieje” –   to napewno Maciej ucieszony, upadnie na kolana i za cud Panu Bogu pięknie podziękuje, za wschód słońca podziękuje. Widzicie, bracia chłopi, – prawił Kuba Bojko – taksamo jest i z naszemi prawami. Dzisiaj chłop, mający już trochę praw, choć pewnie nietyle, coby mu się należało, skoro jakieś nowe prawo dostanie, to się nie dziwuje. Ale w czasach Konstytucyi 3–go Maja, chłop nie miał praw nijakich, był niby bydle robocze i dopiero ta Konstytucya pierwsze dała mu prawa i zrobiła go człowiekiem i dlatego ona sercu chłopskiemu musi być drogą. (Długotrwałe oklaski).
Po tych przemówieniach odegrali tutejsi amatorzy sztukę ks. Bolka p.t.: „Wesele wiejskie”, poprzedzoną przedmową p. Antoniego Tumidajewicza, który, nawiązując do tradycji kościuszkowskich, wykazał, jaką potęgą niezwalczoną mógłby być chłop, gdyby czuł się naprawdę obywatelem kraju i dobrym synem ukochanej Ojczyzny.
Przedstawienie wypadło znakomicie; wszyscy z zadania wywiązali się jak najlepiej. Sztuka sama będąc znakomicie uchwyconem odbiciem duszy chłopa, wywiera duże wrażenie.
[…]
Po wiecu odbyło się przyjęcie gości i zabawa taneczna, na której bawiono się do samego ranka.
Na uroczystość zjechali liczni goście, a więc: Eksc. poseł Długosz, prezes Bojko, ks. dziekan Solecki, ks. dziekan Niepokoy, ks. marszałek Kędra, ks. kanonik Wachowicz, ks. Bolek, p. Groblewski, p. Ludwik Rybczyk, prezes pow. org. P.S. L., p. Boczek, straż pożarna, Sokół i skauci z Biecza i wielu innych.
Uroczystość wywarła głębokie wrażenie na uczestnikach, a goście, odjeżdżając przy odgłosie moździerzy, wywieźli zapewne to przekonanie, że lud czuje się bratem i tych, co w czarnych chodzą surdutach, że pozbył się do nich nieufności, bo wie, że jedna nam wszystkim myśl przewodnia przyświeca ”przez lud siermiężny do wolnej Polski ludowej”.
I poseł  nasz Eksc. Długosz przekonał się naocznie, że my w nim cenimy człowieka, co dla dobra chłopskiego pracuje, ze go darzymy pełnem zaufaniem i przywiązaniem i to przeświadczenie niech mu towarzyszy w dalszej pracy.
Nawiasem wspomnieć muszę o naszym nowo poświęconym domu ludowym. Zbiorowa wola obywateli strzeszyńskich, a w dużej mierze inicyatywa naszego kochanego ks. Bolka, postawiły dzieło zbożne i przekonała nas, że tylko razem przy pracy wspólne bez swarów i uprzedzeń, dokonamy rzeczy wielkiej ekonomicznego odrodzenia, co jest podstawą lepszej przyszłości.

W.

piątek, 10 maja 2019

M. Ślazyk, Tajemniczy świat lokalnych roślin - Miodunka ćma.


Miodunka ćma (Pulmonaria Obscura)

Miodunka to roślina pospolita w całej Polsce. Rośnie w  lasach świeżych  – buczynach, grądach i łęgach. Występuje na glebach bogatych w próchnicę. Roślina ta jest geofitem – kwitnie wczesną wiosną, czyli przed rozwojem liści na drzewach. Liście miodunki ćmy są pozbawione plam, w przeciwieństwie do bardzo podobnego gatunku – miodunki plamistej (Pulmonaria Officinalis). Miodunka ćma w jednym kwiatostanie może mieć kwiaty w odcieniach: różowym, czerwonym, fioletowym lub niebieskim, co ma związek z kwasowością soku komórkowego. Młode kwiaty są różowe, a najstarsze- fioletowe. 


Miodunka ćma, fot. M. Ślazyk


Łacińska nazwa gatunkowa „Pulmonaria” pochodzi od słowa „pulmos” czyli płuca. To dlatego, że już od dawna była znana jako lek na choroby płuc.
W średniowieczu stosowano ją na „suchoty”, ponieważ liście miodunki plamistej przypominały płuca osoby chorej na gruźlicę. Polska nazwa „miodunka” nawiązuje do miodowego zapachu kwiatów. Skąd więc „ćma” w nazwie? Chodzi o kolor liści – liście miodunki ćmy nie mają plam , są ciemne, a dawniej słowo „ćma” oznaczało ciemność. 
W ukraińskiej części  Karpat dawny lud stosował ją przy suchym kaszlu
i chrypce, astmie oskrzelowej oraz gruźlicy płuc. Źródła podają, że pomagała również na niedokrwistość i hemoroidy. Zmiażdżonym liściem miodunki okładano ropiejące rany, a sokiem przemywano skaleczenia.
Obecnie miodunka jest coraz rzadziej stosowana i opisywana, choć wiadomo, że napary z jej  działają korzystnie  na drogi oddechowe, przyspieszają gojenie się uszkodzonej tkanki płuc, zwapnienie ognisk gruźliczych, usuwanie wydzielin z górnych dróg oddechowych, pobudzają ruchy nabłonka rzęskowego. Przyśpieszają gojenie ognisk gruźliczych i ran na skórze oraz błonach śluzowych. Miodunka ma również działanie moczopędne
i  przeciwkamiczne.
Miodunka była rośliną spożywaną na przednówku lub w czasie głodu.  Jej liście nie są smaczne, ale za to zimotrwałe. Jadane w stanie surowym są bogatym źródłem witaminy C. Na południowym wschodzie Polski gotowano z nich polewkę.

Literatura
 Łuczaj Łukasz, Dzikie rośliny jadalne Polski, Krosno 2004 Wydawnictwo Chemigrafia, ISBN  978- 83-904633-5-0                
 Mazerant – Leszkowska Anna, Mała księga ziół, Warszawa 1990, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych  . ISBN 83-202-0810-6.
 Różański Henryk, http://rozanski.li/109/miodunka-czyli-plucnik/ W: Medycyna dawna i współczesna [on-line]
 Szafer Władysław, Kulczyński Stanisław, Rośliny polskie, Warszawa 1953, PW
Szary Adam, Tajemnice bieszczadzkich roślin wczoraj i dziś, Rzeszów 2017, Wydawnictwo Carpathia, ISBN 978-83-947702-1-
Traczyk Tadeusz, Rośliny lasu liściastego. Warszawa 1959, PZWS.




czwartek, 9 maja 2019

Dr Sławomir Mrozek, Fotorelacja z 74. rocznicy zakończenia II wojny światowej, Gorlice, 8 maja 2019 r.

/ARTYKUŁ NADESŁANY/

Dr Sławomir Mrozek

74. rocznica zakończenia II wojny światowej
uroczyste obchody w Gorlicach, 8.05.2019

            W tym roku obchodzimy 74. rocznicę zakończenia II wojny światowej w Europie (na Dalekim Wschodzie rozejm zawarto dopiero 2 września 1945 r.).
Dnia 7 maja 1945 r. we francuskim Reims Niemcy podpisali akt bezwarunkowej kapitulacji przed przedstawicielami armii Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii oraz Armii Czerwonej. Akt kapitulacji wchodził w życie dzień później (zaprzestanie działań wojennych przez wszystkie siły lądowe, morskie i powietrzne będące pod dowództwem niemieckim 8 maja o godz. 23:01).
            Na żądanie Józefa Stalina powtórzono podpisanie bezwarunkowej kapitulacji nazistowskich Niemiec (w Berlinie była godz. 23:01, a według czasu moskiewskiego był już 9 maja, godz. 01:01).
            W związku z tym faktem również w Gorlicach odbyły się uroczyste obchody zorganizowane przez władze miasta. Uroczystość poprowadził Aleksander Augustyn – kierownik wydziału oświaty, kultury i spraw społecznych:
- „Spotykamy się dzisiaj by uczcić wszystkich walczących o wolność Polski. Uczcijmy więc wszystkich tych którzy, gdy Ojczyzna w potrzebie >na stos rzucili swój życia los< . Oddajmy Im cześć za ofiary i daninę krwi złożoną na wszystkich frontach II wojny światowej, pamiętając słowa poety:
                                            Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
                                            Choć macie sami doskonalsze wznieść;
                                            Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
                                           I miłość ludzka stoi tam na straży,
                                          I wy winniście im cześć!                     [Adam Asnyk, „Do młodych”]

- Złóżmy więc hołd wszystkim ofiarom tej wojny. Uczcijmy Ich pamięcią i uczcijmy Ich pamięć minutą ciszy”.
                Aleksander Augustyn przywitał wszystkich zebranych m.in.: kombatantów, Zbigniewa Lewczykowskiego - prezesa Gorlickiego Koła Związku Sybiraków, księdza dziekana Stanisława Ruszela proboszcza parafii pw. Narodzenia NMP, Romana Dziubinę - wiceprzewodniczącego rady powiatu gorlickiego, radnych rady miasta na czele z przewodniczącym rady Robertem Ryndakiem, inspektora Krzysztofa Tybora – komendanta powiatowego policji w Gorlicach, brygadiera Krzysztofa Gładysza – komendanta powiatowego straży pożarnej w Gorlicach, delegację z miasta partnerskiego Bardejova, której przewodniczył Marcel Tribus – dyrektor centrum kultury i turystyki oraz Domu Polsko-Słowackiego, a towarzyszył mu sekretarz Związku Słowackich Antyfaszystowskich Bojowników Okręgu Bardejov, Młodzieżową Radę Miasta Gorlice, która reprezentuje gorlicką młodzież, harcerzy, młodzież z MSZ nr 6 wraz z opiekunami.
            Burmistrz Rafał Kukla:
- „(…) Wojna wydobyła z człowieka najgłębiej skrywane pokłady okrucieństwa i nienawiści. Śmierć i cierpienie uprzemysłowiono, nadano im niespotykany dotąd wymiar. Przykładem niech będą choćby obozy koncentracyjne zakładane na ziemiach polskich przez nazistowskie Niemcy gdzie metodycznie mordowano setki tysięcy mieszkańców niemal całej Europy. Nie ma chyba w Polsce miejsca, które nie nosiłoby śladów tych okrutnych czasów. Również naszego miasta nie ominęły dni grozy. W trakcie kilku lat wojny Gorlice zostały zniszczone nie tyle w wymiarze fizycznym, ale w wymiarze społecznym i ekonomicznym. Z ręki okupanta śmierć poniosły tysiące mieszkańców. W tym niemal cała społeczność gorlickich Żydów. Zniszczono gorlicki przemysł i handel. Systematycznie wynaradawiano polskie szkoły a nauczanie o ojczystej historii i języku karano zsyłkami do obozów koncentracyjnych.
            W tych trudnych i strasznych chwilach znaleźli się jednak ludzie, którzy potrafili stawić czoło złu, przezwyciężyć strach i stanąć ramię w ramię w walce o godność i wolność. Stojąc dzisiaj w tym symbolicznym miejscu wspomnijmy żołnierzy polskiego podziemia oraz armii wojska polskiego walczących na wszystkich frontach o wolność Ojczyzny. Wspomnijmy odwagę polskich nauczycieli i księży, którzy pod groźbą śmierci prowadzili tajne nauczanie by kolejne pokolenia zachowały polską tradycję, język oraz świadomość bogatej historii naszego narodu. Sięgajmy naszą pamięcią i modlitwą do wszystkich tych, którzy na ołtarzu wolnej Polski i Europy złożyli ofiarę życia.
W podziękowaniu za wolną i niepodległą Ojczyznę okażmy bohaterom należyty hołd. Pamiętajmy o potwornej przeszłości, aby nigdy nie dopuścić do powtórzenia się tej tragicznej historii. Wspólnie musimy robić wszystko co w naszej mocy, aby nienawiść i zakłamanie nie zdominowały współpracy między narodami.
Spoglądajmy zatem w przyszłość – mając świadomość przeszłości – oraz czerpiąc z niej mądrość i siłę”.
Na zakończenie ksiądz dziekan Stanisław Ruszel odmówił modlitwę w intencji Ojczyzny, a następnie delegacje złożyły wieńce i wiązanki pod pomnikiem Bohaterów Ziemi Gorlickiej (na pomniku widnieją napisy: „Bohaterom Ziemi Gorlickiej Poległym w Walce o Wolność” oraz „Polsko, kochaliśmy Cię więcej od życia”).