sobota, 25 maja 2019

Mordercze walki o wąwóz dukielski - wspomnienia z roku 1915. Część IV.



Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



Mordercze walki o wąwóz dukielski.

Z listów podoficera – Polaka.

IV.

Dokończenie.

            W jednej z takich walk poległ bohaterską śmiercią mój dobry znajomy kolega z uniwersytetu. Szedłem właśnie z pościgu za Moskalami przez pole walki, kiedy głuchy jęk konającego w głębokim dole zwrócił tam moją uwagę. Z przerażeniem zauważyłem, że to Janek N. Miał przestrzelone ramię, a kolba rosyjskiego żołnierza zadała mu straszną ranę. Poznał mnie jeszcze, ale już ostatkiem sił dychał. Dał mi parę rzeczy do posłania swej matce.
             Scen takich rozgrywa się wśród nas tysiące. Codziennie ubywa z szeregów spora liczba naszych kolegów. Śmierć zbiera tu w Karpatach obfite żniwo. Kiedyś po ukończeniu całkowitem tych krwawych walk, przekona się cały świat, że okres walk w górach karpackich należy do najkrwawszych, a batalia karpacka, pochłonęła największe masy ludzi po obu stronach.

***
            Przełęcz dukielska pochłonęła kolosalne masy Rosyan. Wy tam w domu nie macie rzeczywistego pojęcia o okropności tych walk. My sami przecież, choć co dzień na to wszystko patrzymy, to nieraz wstając ze snu rano, zadajemy sobie pytanie: żali to prawda, sen czy jawa? I dziwimy się naszym nerwom… Można przecież zwaryować, co zresztą i tak się zdarza.
Stary nawet, co przeżył długie miesiące kampanii, nieraz ma chwile dziwnych uczuć i rozczulenia. Widziałem ich nieraz, jak płakali rzewnie nad zwłokami swoich kolegów. Albo jak z poważnem zamyśleniem, omawiali pomiędzy sobą dzieła rąk swoich i roztrząsali losy nieszczęsnej ziemi, ziemi naszej i jej przyszłości. Dziwną jest dusza ludzka! Gdy padnie hasło do boju – ulatują znów precz wszystkie marzenia i uczucia i idziemy z żelazną wolą i pewnością siebie na szańce wroga, gdzie czeka śmierć, niewola, kalectwo, albo laur zwycięstwa… 

K. 



Zdjęcie opublikowane w prasie 13.03.1915.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza