OSTATNIE SZTUKI! Gorlickie w Wielkiej Wojnie 1914-1915. Wspomnienia, relacje, legendy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobylanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobylanka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 maja 2021

Szalony starzec w Kobylance - rok 1907.

 

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



Szalony starzec.

Z Gorlic donoszą nam:

W Kobylance ad Gorlice zaszedł onegdaj wypadek, który grozą swą poruszył do głębi całą okolicę. Przed kilku dniami jeden z włościan tutejszych 73 letni starzec począł się gotować na śmierć tak z powodu choroby, jak i podeszłego wieku. W tym celu odbył spowiedź i przyjął sakramenta święta. Tej samej jednak nocy, ogarnięty niewytłumaczonym  [słowo nieczytelne] wstał z łóżka, podparł mocno drzwi chaty i wziąwszy do rąk tłuczek, używany do gniecenia kartofli przystąpił do łoża córki swej, która spała wraz z trojgiem dzieci. Mąż jej, a zięć starca bawi w Ameryce za zarobkiem.

Szalony starzec uderzył córkę tak silnie w głowę, że ta nawet nie miała czasu krzyczeć i zaalarmować sąsiadów. Między ojcem a córką, wywiązała się śmiertelna walka, ta bowiem chwyciła go kurczowo za ręce i przyciągnęła do łóżka. Starzec pokąsał jej ręce aż do krwi, tak że musiała go puścić, w tej chwili ojciec ugodził ją jeszcze dwa razy tak [słowo nieczytelne], że czaszka jej pękła i mózg rozprysł się po całej chacie. Nieszczęśliwa, rzecz jasna, skonała natychmiast.

Starca aresztowano i osadzono w więzieniu. Dni jego jednak są policzone.

środa, 31 marca 2021

Nowe prace wiertnicze w Kobylance - artykuł prasowy z roku 1937.

 

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.






Nowe prace wiertnicze.

 

Gorlice, 24 września. (PAT). W Gorlicach powstała nowa spółka naftowa pod nazwą „Wawel”, która żywo zainteresowała się niewyzyskanemi dotychczas terenami naftowemi w Kobylance, pow. gorlickiego. Po zakontraktowaniu 150 ha terenu, przystąpiono do prac wiertniczych.

Wspomnieć przy sposobności należy, że w Kobylance, przy pomocy kopanych studzien, eksploatował ropę twórca przemysłu naftowego –  Łukasiewicz.

wtorek, 16 lutego 2021

Włamanie do urzędu pocztowego w Kobylance - rok 1930.

 Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Włamanie do urzędu pocztowego w Kobylance


Włamali się do urzędu pocztowego w Kobylance p. Gorlice – bandyci i wywieźli na cmentarz ogniotrwałą kasę – gdzie ją rozbili zabierając 1.380 zł. i znaczki poczt. Za 350 zł. Podejrzanych Dyląga z Libuszy i cygana Ołycza z pow. grybowskiego zamknięto.

czwartek, 7 listopada 2019

Gorlice - 1931

14.12.1931



Obchód "Maryjek" w Gorlicach - artykuł prasowy z roku 1931.



Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

Obchód „Maryjek” w Gorlicach.

Zaraza przyczyną powstania obchodu. – Pielgrzymka do Kobylanki. – Wznowienie obchodu po wojnie.

Kraków, 13 grudnia.

Po słynnej rebelji chłopskiej w r. 1846, nastał w okręgach, objętych rzezią szlachty, straszny głód.
Nadobitek żyjących w niedostatku dziesiątkować zaczęły liczne epidemiczne choroby, z których najgorszą była epidemja cholery, powracająca przez szereg lat. Szerzące się choroby i głód poczytywał lud za słuszną karę Bożą i chcąc wybłagać jej zaprzestanie, odprawiali po kościołach modły oraz odbywali  pielgrzymki do cudownych obrazów.
W Gorlicach  zaczęła się szerzyć zaraza w lecie 1849, przywleczona prawdopodobnie z Tarnowskiego. Gdy żadna z podejmowanych prób nie kładła tamy szalejącej śmierci, wybrały się późną jesienią mieszczki gorlickie do pobliskiego kościoła z  cudownym obrazem Pana Jezusa w Kobylance, gdzie w żarliwej modlitwie błagały Boga o odwrócenie zarazy.


Na pamiątkę tej pielgrzymki, do dnia dzisiejszego odbywa się w Gorlicach tradycyjny obchód, zwany Maryjkami,  w którym bierze udział 16 dziewcząt,  ubranych w białe, powłóczyste szatyi w welony, zakrywające im twarze.
Każda z dziewcząt ma na piersiach wyszyte duże serce,  ozdobione najrozmaitszemi kosztownościami,  jak złote łańcuszki, pierścienie, kolczyki, stare monety itp., mające oznaczać, że dziewczęta co tylko mają najdroższego, gotowe są Bogu oddać w ofierze. W prawej ręce niosą zapalone kaganki,  a w lewej gałązki lilji, kaganki symbolizują płomienną wiarę, a lilije niewinność.


W którym roku wystąpiły Maryjki po raz pierwszy, nie wiadomo. Gdy przed kilkudziesięciu laty zgorzał w Gorlicach stary kościół, zaprzestano na jakiś czas obchodu, wówczas ukazała się jednej z mieszczanek gorlickich Matka Boska i zasmucone, robiła jej wyrzuty, że w tym roku Maryjek nie było. Od tego czasu obchód wznowiono,  a jedynie przez lata wojny go zaniechano, gdyż podczas inwazji rosyjskiej poginęły stroje, a sporządzenie nowych połączone byłoby z wydatkami nie dla wszystkich dostępnemi.
Po wojnie wystąpiły Maryjki po raz pierwszy w r. 1926 i odtąd występują corocznie w święto Niepokalanego Poczęcia N.P. Marji, 8 grudnia i asystują przy ołtarzu podczas nieszporów w wigilję święta, następnego dnia podczas sumy i nieszporów oraz w oktawę. Gorliczanie są niesłychanie do tego obchody przywiązani i temu jedynie należy przypisać, że po wojnie, gdy tyle innych zwyczajów tradycyjnych zaginęło, Maryjki się jednak ostały.

R.R.  

niedziela, 19 maja 2019

Szajka bandycka - plaga powiatów jasielskiego i gorlickiego zlikwidowana - rok 1937.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Szajka bandycka – plaga dwóch powiatów zlikwidowana.

(ki) Ostatnio w pow. jasielskim i gorlickim grasowała szajka bandycka, którą ostatecznie zlikwidowano.
Dn. 27 lutego trzej zamaskowani bandyci wtargnęli do sklepu Władysława Sepioły w Harklowej, gdzie, po sterroryzowaniu obecnych rewolwerami, zrabowali 800 zł., wyroby tytoniowe i artykuły spożywcze.
W dniu 6 marca 4rej napadli na plebanji w Bonczalu Dolnym [ Bączal Dolny] na ks. Pawła Matuszewskiego, któremu pod groźbą rewolweru zrabowali 120 zł. w gotówce i rozmaite wartościowsze przedmioty na łączną kwotę 600 zł.
Wreszcie w ub.w wtorek [9 marca] po północy dwa zamaskowani bandyci po wybiciu szyb wtargnęli oknem do mieszkania kupca Lejzora Mety w Kunowie w pow. jasielskim. Sterroryzowawszy domowników, bandyci zrabowali około 300 zł., a kiedy wszczęto alarm i rzucono się na bandytów, by im łup odebrać jeden z napastników strzelił, trafiając Metę w nogę, poczem rabusie zbiegli.
Dochodzenia prowadzone pod kierunkiem komendanta P.P. w Jaśle, doprowadziły do ujęcia sprawców w czasie zarządzonej obławy. Są to: Wojciech i Władysław Urbanikowie z Szerzyn. Okazało się przy tem, że obaj zatrzymani rabusie byli twórcami szajki, która dopuściła się opisanych na wstępie rabunków. Przytrzymanych bandytów odstawiono do więzienia sądowego.
W pościgu za resztą groźnej szajki we wtorek wieczorem patrol policyjny natknął się na herszta jej, groźnego bandytę Jana Wądołowskiego w miejscowości Kobylanka, pow. Gorlice. Była godz. 21 i panował mrok. Wądołowski zetknąwszy się z policją, począł strzelać z rewolwerów. Policjanci odpowiedzieli strzałami. Korzystając z panujących ciemności, bandyta, znający dobrze teren, zbiegł.
Pościg jednak za nim trwał nieprzerwanie i we środę w południe policja zdołała osaczyć bandytę we wsi Ropica Polska w  powiecie gorlickim w domu niejakiego Jana Gawrona.
Ścigany bandyta ukrył się na strychu domu, a widząc zbliżających się policjantów, rozpoczął w ich stronę gęsty ogień z rewolwerów.
Policja odpowiedziała strzałami i rozpoczęła regularne oblężenie bandyty.
Na szczęście nikogo poza bandytą w domu nie było.
Widząc beznadziejność swej sytuacji
Wądołowski pozbawił się życia wystrzałem z rewolweru. Znaleziono przy nim dwa rewolwery dużego kalibru z zapasem amunicji. Ponadto na strychu odkryto prawdziwy magazyn rzeczy pochodzących z kradzieży i rozbojów. Jak się okazało w czasie starcia z policją pod Kobylanką bandyta odniósł ranę w lewe udo, mimo to jednak zdołał dotrzeć aż do Ropicy Polskiej.
W ten sposób została zlikwidowana groźna szajka bandycka, która była plagą obu powiatów.

niedziela, 7 października 2018

Gorączka nafty - artykuł prasowy z roku 1938.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Gorączka nafty

             Kolebką przemysłu naftowego w Polsce był powiat gorlicki. W Kobylance bowiem pod Gorlicami Ignacy Łukasiewicz, aptekarz gorlicki, wraz z Jabłonowskim po raz pierwszy przy pomocy kopanek, czyli studzien, rozpoczął wydobywać z ziemi ropę. Wielu ludzi ogarnęła wówczas gorączka ropy. W kilkunastu miejscowościach powiatu gorlickiego zaczęto ze zmiennym szczęściem poszukiwać tego drogocennego płynu. Wnet jednak fala gorączki ropy popłynęła na wschód aż do granicy rumuńskiej, zatrzymując się krócej lub dłużej w zagłębiu jasielskim, krośnieńskim i Borysławskim. W przeciągu kilkudziesiątek lat odkryte tereny roponośne zostały wyczerpane. Rozpoczęła się powrotna fala gorączki nafty ze wschodu na zachód. Obecnie jesteśmy świadkami przeszukiwania na nowo starych terenów naftowych na całem Podkarpaciu. Równocześnie gorączka ta posuwa się na zachód i północ na tereny całkiem nowe i nieznane. W ostatnim roku ponownie wraca się do powiatu gorlickiego, a stąd do Nowosądeczczyzny. Szczęście sprzyja nafciarzom w gorlickiem  zagłębiu. Co kilka tygodni to tu – to tam bucha złotodajny płyn z nowoodwierconych szybów, których całe lasy wyrastają wszędzie. Przybywają w te strony coraz to inni ludzie, kontraktują tereny – wiercą, dorabiają się fortuny lub -zakopują bezpowrotnie i nadaremnie swe pieniądze w ziemię. Na szczęście tych drugich jest o wiele mnie, bo świadczy o tem z każdym dniem powiększająca się produkcja ropy, dochodząca w miesiącu listopadzie br. Do 500 wagonów ropy miesięcznie w gorlickiem zagłębiu naftowem. Na pierwszem miejscu stoi tu Kryg, odkryty dla nafty przez nafciarzy Szumilasa i Lewińskiego. Nic dziwnego zresztą, wszak  tu mieszka król naftowy zagłębia gorlickiego, współwłaściciel firmy „Przymierze” i kopalni „Królówka”, były wiertacz naftowy, Ignacy Król. W dziewiątym z rzędu szybie osiągnięto w listopadzie 50 wagonów ropy a wartość jego kopalni „Królówka” i jego wspólników przekroczyła już dawno sumę miljona  złotych.


































































           Nic też dziwnego, że szyby naftowe buduje się wszędzie, na polach, w lasach, parowach, a nawet na terenie miast Biecza i Gorlic. Naprzykład ilość szybów wybudowanych na przedmieściu Gorlic, osiągnęła w tym roku liczbę 50. – Niemałą sensację wywołał fakt dowiercenia się pokładów ropnych na całkiem nowym i najdalej wysuniętym na zachód terenie w pionierskim szybie kopalni „Nadzieja” w Starej Wsi za Grybowem, w powiecie nowosądeckim. Mimo zimy wre tu praca. Buduje się nowe wieże wiertnicze, okolica ożywia się gospodarczo. Gorączka nafty ogarnia coraz to nowych ludzi.









niedziela, 14 maja 2017

Wybuch gazu na kopalni nafty w Kobylance - artykuł prasowy z roku 1883. Część II.



Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.









B. Kobylanka koło Gorlic. 

             W Nr. 10 „Górnika” 1883 podaliśmy wiadomość o wybuchu olbrzymich gazów naftowych i odkryciu wosku ziemnego w głębokości 242m w szybie p. Łaniewskiego i Sp. Szyb ten pogłębiano za pomocą wiercenia dalej. Celem przekonania się, czyli pod tak olbrzymim słupem wody nie znajduje się  ropa, zwłaszcza iż poprzednie łyszkowiny ślady ropy okazywały, zapuszczono pompę do 250m, zaledwie zaczęto studnię pompować, zaczęła woda parta ciśnieniem gazów samodzielnie ze studni przez pompę się przelewać, a jej poziom obniżył się prawie do głębokości, do której sięgała pompa. Ropy nie było, gazy zatem które w tym szybie natrafiono, należą do gazów suchych. W każdy razie zjawisko to, a raczej owa mnogość suchych gazów naftowych, wskazują iż w Kobylance i sąsiedniej wsi Kryg znajdują się obfite składy ropy, na które dotychczas nie natrafiano. Cała ta okolica nadawałaby się dla większych kapitalistów któryby z korzyścią zastosować mogli wiercenie kanadyjskie a nawet linowe amerykańskie.
             Roboty wiertnicze w szybie maszynowym p. Fr. Szczepanowskiego i Sp. zostały zaniechane. W miejsce dawnej Spółki krakowskiej pracuje obecnie w Krygu spółka jasielska na 2–3 szybach. Rezultat w ostatnich czasach był dość zadawalający. Ropa z Krygu jest ciężką, ubogą w oleje naftowe i zawiera znaczny procent kału, podobnie jak ropa ze Słobody rungurskiej.






niedziela, 23 kwietnia 2017

Gorlice. Opis miasta i okolicy - z cyklu prasowego Z Geografji Galicji z roku 1914.









Gorlice.

            Gorlice, siedziba starostwa, nad rzeką Ropą, u podnóża Karpat, na 304 m. nad poziom morza, w okolicy malowniczej. Jak niesie podanie, miało być założone przed osadników ze Zgorzelic (Goerlitz) na Ślązku. Słynne było od dawna niepoślednim ruchem handlowym, z tego powodu nazywano je zbyt może szumnie „małym Gdańskiem”.
            Dnia 3 października 1874 r. a więc akurat 40 lat temu zostały nawiedzone straszną klęską pożaru i w ciągu 2 godzin przy strasznym wichurze 437 zabudowań z całem mieniem mieszkańców oraz kościół starożytny poszło z dymem; 9 osób znalazło śmierć w płomieniach. Po tym pożarze powoli powstało nowe miasto z cegły i kamienia zbudowane, dzięki składkom w całej Galicji zbieranym.
            W odległości 5 kil. Od Gorlic znajduje się w malowniczem położeniu zamek Szymbark, sięgający jeszcze czasów Jana Kazimierza; miał w nim przebywać czas jakiś któryś z książąt Rakoczych.
            Poblizka osada Męcina Wielka posiada tak zwane grunty sołtysie. Są to nadania, datujące się jeszcze od Jana III, króla polskiego, poczynione dla zasłużonych żołnierzy w bojach z Turkami i Tatarami. Nadanie te wolnej własności gruntowej mieściły w sobie zarazem prawo zbierania tłuszczu, ukazującego się w owych stronach na powierzchni ziemi. W Siarach w sąsiedztwie Gorlic już przedkilkudziesięciu laty włościanie zbierali warząchwiami, w dołkach umyślnie wybranych lub przez samą naturę stworzonych, ten tłuszcz ziemny, używając go do smarowania osi, rozmiękczania skór itd. Sprzedawano taką ropę także na Węgry. Trwało to dosyć długo, aż dopiero Książe Stanisława Jabłonowski, właściciel dóbr Kobylanka, począł poważniej tę sprawę traktować a Ignacy Łukaszewicz, nazywany powszechnie w Galicji ojcem przemysłu naftowego, popchnął ją naprzód, zakładając na większą skalę kopalnie, a następnie destylarnie.
           W następstwie ów przemysł naftowy ogromnie się rozwinął i stanowił poważne źródło bogactwa krajowego.

          Według spisu z r. 1910 powiat polityczny gorlicki liczył ludności 82.203, z tego Polaków 62.013, Russkich 19.823, Niemców 73, innych 91. Pod względem wyznaniowym liczono wtedy rzymsko–katolików 56.307, grecko–katolików 19.683,  żydów 6.179, innych 34.


niedziela, 19 marca 2017

Wybuch gazu na kopalni nafty w Kobylance - artykuł prasowy z roku 1883. Część I.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.







Kobylanka koło Gorlic; skutki zapalania ognia przy szybie gazowym, wosk ziemny.


           Teren naftowy w Kobylance będący dalszym ciągiem terenu naftowego w Lipinkach i Libuszy zdaje się mieć ogromną przyszłość. Niestety głęboko położone pokłady i żyły ropne, ogromny przypływ wody niedozwalają mimo nadzwyczaj łatwego i dogodnego wiercenia przedsiębiorstwom nieposiadającym zasobów pieniężnych się rozwinąć. Oprócz kopalni należącej do p. Sokołowskiej i Sp. upadły Spółka krakowska, Szczepanowski i Spółka, a kopalnia p. Łuniewskiego i Sp. Położna na upadzie tych pokładów, na których wychodnem pracują kopalnie p. Sokołowskiej i Sp. Jasielskiej (w miejsce Sp. Krakowskiej) nie ma ustalonej przyszłości, dobiwszy bowiem głębokość 242m rozporządza tylko 105m szerokim świderkiem.
           W szybie p. Łuniewskiego przebito następujące pokłady:

metry                                                                     metry

4      ziemia i glina                                                     4
92    piaskowiec z cienkiemi warstewkami łupku   96
8      piaskowiec na przemian z łupkiem                104
20    chudy siwy łupek                                            124
4      gruboziarnisty zropiony piaskowiec               128
12    płytowy czarniawy łupek                                140
40    miękki ropny i gazowy piaskowiec                 180
58    łupek gazami przesiąknięty                             232
8      piaskowiec, gazy                                             240
2      szczelina w części wypełniona miękkim,
Zielonym woskiem ziemnym, olbrzymie gazy.         242



              Odsłonięcie tej szczeliny, a z nią połączone wybuch gazów i wyrzucanie wody z otworu świdrowego z kawałkami ozokerytu miało miejsce 26 maja b.r. Już zdala  słychać było huczenie gazu z rury amerykańskiej, którą wierzchnią wodę zamknąć się starano, a którą w głębokości 74m także i ropę zamknięto, nie dziw więc, iż wielu ciekawych do tego szybu się zbiegało.
              Wskutek nieostrożności zawiadowcy jednej ze sąsiednich kopalń, który prawdopodobnie nie przewidywał skutków zapalania się tak znacznych gazów, i ze spokojem cygaro zapalał, powstała silna eksplozya, a wydobywający się gaz począł palić się kilko sążniowym płomieniem; na szczęście z obecnych tylko dwaj zostali lekko poparzeni. Pod Pierwszem wrażeniem chwycono się energicznie do zasypywania ziemią tworu świdrowego, ale zasypywano bez systemu i ładu, tak iż przy gwałtownej pressyi gazów nasyp wzrastał, a z nią rozszerzały się płomienie gazowe, tak iż w nocy szyb ten przedstawiał wspaniały widok małego wulkanu.
              Dalsze zasypywanie ziemią zostało wzbronionem, natomiast po zlokalizowaniu płomienia przez przebicie nasypu aż do otworu świdrowego, i odprowadzeniu gazu długą rurą żelazną w bok, przytłumiono wkrótce mniejsze na hałdzie powstałe płomyki. Wysokość płomienia na hałdzie wynosiła przeciętnie 1m. Ogień trwał 24 godzin.
             Po przyprowadzeniu szybu do dawnego porządku puszczono łyżkę celem wyczyszczenia namuliska na dnie szybu się znajdującego. Przez poruszenie takowego następował znaczniejszy wybuch gazów, który wyrzucał strumień wody na wysokość około 12–13m.
            Nawiasem nadmienimy, iż podobne wybuchy suchych gazów węglowodorowych miały miejsce w Targowiskach i koło Bobrki na Frankowie.
             Zachowanie, możliwych ostrożności z ogniem w  kopalniach ropy, to jeden z pierwszych obowiązków, który a priori pracownicy kopalń, następnie zaś robotnicy przestrzegać powinni. Robotnika trudno ustrzedz, nie pomagają groźby i kary, przez kierowników nakładane, daleko więcej obawia on się żąndarmów, którzy są naszymi stróżami bezpieczeństwa.

              Dziwićby się nie należało, gdyby ów pożar powstał z winy robotnika, tem bardziej ale ubolewać należy, iż przyczyną tegoż jest kierownik kopalni, że przedsiębiorcy takich kierowników nieposiadających prócz głupiej ambicyi nawet wyobrażenia o najprostszych zasadach górnictwa u siebie trzymają, że przy takim składzie rzeczy nadzór bezpieczeństwa kopalń wzięły w swoje ręce organa które właściwiej czem innem zajęte by być powinny. Jeżeli uznajemy w dzisiejszym czasie potrzebę ludzi fachowych i z górnictwem obeznanych sztygarów, starajmyż się tylko takim powierzać bezpieczeństwo i rozwój kopalń, bo nabywanie praktyki kosztem dochodów z ropy nie jest zaletą ale ujemną stroną przemysłu.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Wielka burza z gradem w okolicach Gorlic i Biecza - rok 1916.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.




Wielka burza z gradem w Bieczu.
Biecz w Gorlickiem. Dnia 15 lipca zerwała się u nas burza z gradem, która w naszej parafii wyrządziła wielkie szkody. Grad wybił miejscami doszczętnie zboże, ziemniaki i t. d. Pomoc rządu jest niezbędna. T. Rogoziński.



Z Gorlic
Gradobicie.
W sobotę 15 lipca b.r.  szalała nad wieczorem półgodzinna burza - wyrządzając znaczne szkody. Grad z deszczem padający przez kilka minut uszkodził plony ziemne w Gliniku maryampolskim, od Zagórzan aż po Klęczany, a najwięcej szkód wyrządził w Kobylance, gdzie nie tylko zboże, ale i kapustę oraz różne jarzyny bardzo uszkodził.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Wielka powódź nawiedziła Łemkowszczyznę. - rok 1934

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



Wielka powódź nawiedziła Łemkowszczyznę.

Z Gorlic donosi (A.W.) Wskutek długotrwałych deszczów na Łemkowszczyźnie wezbrały wszystkie potoki górskie i rzeka Ropa, co spowodowało groźną powódź. Woda zalała okoliczne wsi Sękowo, Siary, Kobylankę, Zagórzany, Libuszą i część miasta Gorlic. Wiele domów znalazło się pod wodą.
Zorganizowano natychmiast akcję ratunkową pod osobistem kierunkiem burmistrza m. Gorlic p. Andrzeja Kwasowskiego przy współudziale funkcjonarjuszów P. P., ochotniczej straży pożarnej i funkcjonarjuszów zarządu m. Gorlic.
Przystąpiono do wysiedlania osób z dzielnic miasta Zawodzia, Blich i Parku miejskiego. Dotąd delożowano kilkaset osób.
Woda w dalszym ciągu wzbiera. Akcja ratunkowa trwa. W Sękowej zagrożony jest most. Rafinerja Ehrenberga i Holendra zalana wodą.
Rzeka Biała wezbrała koło Bobowej i zniszczyła dwa mosty drogowe, oraz uszkodziła tor kolejowy obok Bobowej.


Ofiar w ludziach dotychczas na szczęście niema. Deszcz w dalszym ciągu pada.

niedziela, 10 stycznia 2016

Wypadek na kopalni nafty w Kobylance - rok 1913.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



Wypadek na kopalni nafty w Kobylance
W Kobylance koło Gorlic, gdzie są źródła ropy, zdarzył się wstrząsający wypadek z powodu nieostrożności. Mianowicie niejaki Jan Kosiba zajęty ustawianiem rusztowania na wieży wiertniczej, spadł ze znacznej wysokości i tak się poranił, że po kilku godzinach zmarł, osierociwszy żonę i siedmioro dzieci . Zmarły miał 42 lat i wedle orzeczenia lekarzy przeprowadzających sekcyę zwłok miał jeszcze żyć 36 lat.

sobota, 9 stycznia 2016

Zamordowanie karczmarza w Kobylance - rok 1913.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



Zamordowanie karczmarza w Kobylance.
Gorlice, 4 lutego.
W dniu wczorajszym dotarła do naszego miasta wiadomość o strasznem morderstwie, jakiego dokonano w pobliskiej Kobylance, na osobie pewnego karczmarza i jego żonie.
Wedle informacyj, jakie tu nadeszły, morderstwa dokonano w następujących okolicznościach.
W nocy, z soboty na niedzielę, gdy właściciel szynku w Kobylance, Hollander i jego żona pogrążeni byli w głębokim śnie, nieznani sprawcy wdarli się do szynku, łączącego się z mieszkaniem szynkarza i rozpoczęli tam rabunek. Hollander, usłyszawszy prawdopodobnie szmer w karczmie, zbudził się, a wtedy złoczyńcy zadali mu cały szereg ran, tak iż staruszek niebawem wyzionął ducha. Ciż sami sprawcy poranili ciężko jego żonę, którą przewieziono do tutejszego szpitala.
Jak się zdaje, nieszczęśliwą kobietę będzie można utrzymać przy życiu.

Czy sprawcy okrutnego mordu zabrali co gotówki, na razie nie stwierdzono. 

czwartek, 7 stycznia 2016

Dziwna śmierć leśniczego w Kobylance - rok 1909.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



Dziwna śmierć leśniczego w Kobylance
Niespodziewany wypadek śmierci zaszedł w Kobylance (pow. Gorlice). Franciszek B. leśny z niewiadomej przyczyny, został pozbawiony życia. Oto dnia 2-ego b.m. [grudzień] wyszedł z domu w celu przygotowania polowania. Mimo poszukiwań ludzi i żandarmerji po lasach i gdzie tylko można było zauważyć jakieś urwisko, grożące życiu człowieka, nie natrafiono na żaden ślad. Aż dnia 8-ego b.m. odnalazł go pewien włościanin wieczorem w strumyku w pozycji klęczącej na jedno kolano. A.P.

Zamarznięcie w Kobylance - rok 1909.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



Zamarznięcie w Kobylance
Ofiara wódki i mrozu. Dn. 24 bm. [luty] w Kobylance, skutkiem wielkiego śniegu, zamarzła na śmierć Krystyna B., licząca 42 lat, powracając z Gorlic z jarmarku, owa kobieta lubiła się często rozgrzewać alkoholem, więc nie śnieg,  tylko rum i wódka przyprowadziły ją o śmierć. Andrzej Przybyłowicz z Kobylanki.

Zostań Patronem Z Pogranicza