OSTATNIE SZTUKI! Gorlickie w Wielkiej Wojnie 1914-1915. Wspomnienia, relacje, legendy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ks. Stanisław Niepokój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ks. Stanisław Niepokój. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 listopada 2021

Śladami krwawych walk - korespondencja prasowa z roku 1915.

 Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.







Śladami krwawych walk.

Szalowa, w maju 1915.

 

W korespondencyi kwietniowej pod tytułem „Refleksye wojenne” obiecałem napisać nieco o odbudowie wsi polskiej, o zasiewach wiosennych i wpływie wojny na moralność. – Przeszkodziły mi jednak wypadki wojenne i obawa przed cenzurą, która nie pozwoliła umieścić w całości mego artykuły kwietniowego. Notatki wyjmuję z kroniki parafialnej, w której zapisuję najważniejsze wypadki i spostrzeżenia wojenne. W Wielki Piątek dnia 2 kwietnia spaliły się trzy gospodarstwa od granatu rosyjskiego, a 23 kwietnia czwarte gospodarstwo. Dn. 24 kwietnia w czasie Mszy św. pogrzebowej zaczęły gwizdać i padać granaty rosyjskie koło kościoła z jednej i drugiej strony. Po Mszy św. uciekli wszyscy ludzie z kościoła, zostały tylko dwie nieboszczki w trumnach  gospodarstwo. Dn. 24 kwietnia w czasie Mszy św. pogrzebowej zaczęły gwizdać i padać granaty rosyjskie koło kościoła z jednej i drugiej strony. Po Mszy św. uciekli wszyscy ludzie z kościoła, zostały tylko dwie nieboszczki w trumnach , które dopiero wieczorem wynieśli ludzie na cmentarz. Dzień po dniu słyszymy muzykę granatów nad wsią, żaden jednak granat, ani szrapnel nie odważył się paść na kościół, sławny ze swego stylu i rzadkiej architektonicznej piękności. Mimo niebezpieczeństwa ludziska wykonują roboty wiosenne końmi honwedów, czasem jednak i ludzie uciekają, bo uciekają konie granatami wystraszone. Dnia 28 kwietnia odszedł pułk honwedów po 3–miesięcznym pobycie, zostawiwszy po sobie dobre wspomnienie. Zasługa to pułkownika, który surowo karał wszelkie nadużyca żołnierzy. Musieli pracować koło naprawy drogi, pracowali w polu koło zasiewów, robili porządki. Na cmentarzu przed kościołem porobili ławki, tu też wystawili oryginalny pomnik. Na pniu ściętego jawora dębowy pomnik z orłem polskim i napisem z jednej strony polskim, a węgierskim z drugiej: „Niech nie zapomni potomny, że pułk honwedów 10, w karnych szeregach ścieniony, tu walczył o kraj swój ojczysty”. Napis węgierski: „Ne felejtsekel, szazadok, Ne mossak el. evek:  Itt hazczoltak, a hazaert, A 10–es, honvedek”.

Dnia 29 kwietnia przyszedł batalion 268 pułku pruskiego, poczem ogromny przemarsz wojsk, zwłaszcza w porze nocnej. Straszna całodzienna kanonada. Dn. 30 kwietnia można było odprawić majowego nabożeństwa, ludzie się nie zeszli: bo rosyjska artylerya „dzwoniła” granatami. Dnia 1 maja popołudniu ludność ucieka z domów, wyprowadzają dzieci, bydło, niosą na plecach tłumoki z bielizną, ze zbożem. Rano w niedzielę dnia 2 maja uciekają resztki ludzi z dobytkiem. O godzinie 6 rano rozpoczęła się straszna walka artyleryi. Wyszedłem prawie ostatni z domu. Biją działa, biją moździerze, ściany się trzęsą, szyby z okien wylatują. Mszy św. nie było, nie było dla kogo jej odprawiać. Tak obchodziła tutejsza parafia święto Matki Boskiej, Królowej Korony Polskiej. Może dla Polski co z tego będzie.

Ze wzniesienia obserwowałem przez kilka godzin straszne niszczycielskie działanie artyleryi na linii od Ciężkowic ku Gorlicom, pożary, słupy dymu i ziemi wylatującej w powietrze, a z nimi i rozkawałkowane ciała żołnierzy rosyjskich, znajdujących się w okopach. Tego dnia był wspaniały widok, ale grozą przejmujący zmysł oczu i słuchu, istny sąd Pański. Powróciwszy popołudniu d domu, zastałem liczny transport jeńców, dużo rannych. Kanonada się oddaliła, ludność wraca do domów, oddycha swobodniej i zabiera się do dalszych robót w polu. Mimo wytrwałości naszego wieśniaka, znaczny procent roli zostanie nieobsiany, a obszary dworskie nie obrobią ani połowy, bo brak koni i narzędzi rolniczych, nadto wiosna spóźniona i w maju panuje posucha. Pola zdeptane, zajeżdżone i granatami zryte.

Dnia 7 maja rozpoczęła swą działalność tutejsza Spółka oszczędności i pożyczek systemu Raifeisena po 6–miesięcznej przerwie. Dla ludności wycieńczonej 4–miesięczną linią bojową dostaliśmy 26 ctn. mąki, 80  ctn. owsa, i 100 ctn. metr. jęczmienia do siewu. Wszystko to mało, bo wielu nie ma co jeść, ni siać, wielu nie ma dachu nad głową. Miejmy nadzieję, że Rząd tym biedakom rychło pospieszy z wydatną pomocą. Dnia 12 maja mieliśmy sesję wójtów i posiedzenie Komitetu ratunkowego w Gorlicach przy otwartych oknach, bo całe Gorlice rozbite, przedstawiają straszny obraz zniszczenia. Jakiej trzeba pomocy dla powiatu w inwentarzu martwym i żywym, ile trzeba postawić budynków, ile dostarczyć środków żywności, by ludność wytrzymała do „nowego”, napiszę w najbliższym czasie dane statystyczne oparte na zgłoszeniach z gmin.

X. Stan. Niepokoy, dziekan.





sobota, 11 maja 2019

Poświęcenie domu ludowego i odsłonięcie pomnika Konstytucji 3 Maja w Strzeszynie - korespondencja prasowa z roku 1914.



Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.





Strzeszyn (pow. Gorlice) 

[…] odbyło się u nas dnia 14 b.m. [czerwiec] poświęcenie domu ludowego i równoczesne odsłonięcie pomnika Konstytucyi 3–go Maja.
O godzinie 9 rano wyruszył ze Strzeszyna do Biecza pochód, na czele którego kroczyło kilkadziesiąt strojnych dziewcząt i chłopska banderya, na uroczystą sumę. Po nabożeństwie, okrążywszy miasto, pochód powrócił do Strzeszyna, gdzie po południu miała się odbyć właściwa uroczystość. O godzinie  4 ½ zjechał do wsi zaproszony poseł Eksc. Długosz z czcigodnym prezesem P.S.L. posłem Bojką, a za nimi cały szereg pojazdów z goścmi, otoczonych banderyą. Strzały moździerzowe i głośne „hura” było powitaniem dostojnych gości.
Przy bramie tryumfalnej przemówił powitalnie p. Kunigowicz Jakób, prezes miejscowej organizacyi P.S.L., na co odpowiedział w ciepłych i podniosłych słowach poseł Eksc. Długosz. Dalszym ciągiem uroczystości było poświęcenie domu ludowego przezks. Dziekana Soleckiego i jego okolicznościowe przemówienie. Zebrany tłum ludzi słuchał z napięciem drugiego mówcy Eksc. Długosza, który, wskazując na dom ludowy, wykazał, do czego zdolna dobra wola i wspólna energia, a zakończył życzeniem, aby w każdej wsi dom taki stanął.
Trzeci z kolei przemówił prezes, poseł Bojko, weteran wysłużony w służbie ludu i przedstawił zebranym znaczenie Konstytucyi 3–go Maja dla chłopa.
„Ludzie tak się żzyli z cudami – mówił poseł Bojko – że one ich teraz zupełnie nie dziwią i nie zajmują. Słoneczko wschodzi i zachodzi i nikomu to się dziwnem nie wydaje. Ale niechno pewnego razu Maciej, zbudziwszy się zobaczy,  że na polu ciemno, choć zegar już po ósmej wskazuje i słoneczka nie widać, to na pewno z przestrachem oniemieje i pomyśli: „Jezusieńku pewnie już koniec świata”. A gdy znów za dobre pół godziny mały Franek, zaglądnąwszy na pole, przyjdzie i krzyknie:– Tatusiu, na wschodzie cosik widnieje” –   to napewno Maciej ucieszony, upadnie na kolana i za cud Panu Bogu pięknie podziękuje, za wschód słońca podziękuje. Widzicie, bracia chłopi, – prawił Kuba Bojko – taksamo jest i z naszemi prawami. Dzisiaj chłop, mający już trochę praw, choć pewnie nietyle, coby mu się należało, skoro jakieś nowe prawo dostanie, to się nie dziwuje. Ale w czasach Konstytucyi 3–go Maja, chłop nie miał praw nijakich, był niby bydle robocze i dopiero ta Konstytucya pierwsze dała mu prawa i zrobiła go człowiekiem i dlatego ona sercu chłopskiemu musi być drogą. (Długotrwałe oklaski).
Po tych przemówieniach odegrali tutejsi amatorzy sztukę ks. Bolka p.t.: „Wesele wiejskie”, poprzedzoną przedmową p. Antoniego Tumidajewicza, który, nawiązując do tradycji kościuszkowskich, wykazał, jaką potęgą niezwalczoną mógłby być chłop, gdyby czuł się naprawdę obywatelem kraju i dobrym synem ukochanej Ojczyzny.
Przedstawienie wypadło znakomicie; wszyscy z zadania wywiązali się jak najlepiej. Sztuka sama będąc znakomicie uchwyconem odbiciem duszy chłopa, wywiera duże wrażenie.
[…]
Po wiecu odbyło się przyjęcie gości i zabawa taneczna, na której bawiono się do samego ranka.
Na uroczystość zjechali liczni goście, a więc: Eksc. poseł Długosz, prezes Bojko, ks. dziekan Solecki, ks. dziekan Niepokoy, ks. marszałek Kędra, ks. kanonik Wachowicz, ks. Bolek, p. Groblewski, p. Ludwik Rybczyk, prezes pow. org. P.S. L., p. Boczek, straż pożarna, Sokół i skauci z Biecza i wielu innych.
Uroczystość wywarła głębokie wrażenie na uczestnikach, a goście, odjeżdżając przy odgłosie moździerzy, wywieźli zapewne to przekonanie, że lud czuje się bratem i tych, co w czarnych chodzą surdutach, że pozbył się do nich nieufności, bo wie, że jedna nam wszystkim myśl przewodnia przyświeca ”przez lud siermiężny do wolnej Polski ludowej”.
I poseł  nasz Eksc. Długosz przekonał się naocznie, że my w nim cenimy człowieka, co dla dobra chłopskiego pracuje, ze go darzymy pełnem zaufaniem i przywiązaniem i to przeświadczenie niech mu towarzyszy w dalszej pracy.
Nawiasem wspomnieć muszę o naszym nowo poświęconym domu ludowym. Zbiorowa wola obywateli strzeszyńskich, a w dużej mierze inicyatywa naszego kochanego ks. Bolka, postawiły dzieło zbożne i przekonała nas, że tylko razem przy pracy wspólne bez swarów i uprzedzeń, dokonamy rzeczy wielkiej ekonomicznego odrodzenia, co jest podstawą lepszej przyszłości.

W.

niedziela, 9 września 2018

Z galicyjskich Gorlic. Cykl korespondencji prasowych z roku 1910 – część VII.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Z galicyjskich Gorlic. Cykl korespondencji prasowych z roku 1910 – część VII.



Reprodukcja pocztówki z roku 1909. Zbiory prywatne autorów.

Gorlice, 13 maja. W sali Sokoła odbędzie się w niedzielę 15 b. m. o godz. 3 po południu, staraniem uniwersytetu ludowego wykład dr Kuźniara z Krakowa, „O komecie Halleya”.

Gorlice, 22 lipca. (Z nekrologii). Sokół tutejszy opłakuje nagłą śmierć swego długoletniego, zasłużonego naczelnika Juliusza Mijala. Ś. p. druh Mijal, przybywszy przed laty do Gorlic, jako nauczyciel ludowy, objął równocześnie miejsce naczelnika naszego Sokoła, i rozwinął na tym posterunku działalność tak owocną, iż gniazdo nasze z dumą zaliczyć się może do najruchliwszych i najliczniejsze drużyny ćwiczące posiadających gniazd trzeciego okręgu. Liczne popisy druhów i druhiń ćwiczących zarówno w miejscu i miastach okolicznych, jak i n zlotach okręgowych i krajowych, zjednały nam dzięki niestrudzonej i pełnej zapału i poświęcenia pracy ś.p. Mijala, niepodzielne uznanie – ostatni zaś występ naszej drużyny podczas zlotu grunwaldzkiego w Krakowie, był prawdziwym tryumfem ś.p. druha Mijala. Niestety, już w Krakowie groźna choroba serca, nie pozwoliła nieodżałowanemu druhowi na czynny udział w ćwiczeniach i pochodzie, a wróciwszy, tak ciężko zaniemógł, iż już dnia 21 b. nad ranem, nagły atak sercowy podciął i zwalił to młode, dzielne życie.

             Ś.p. Mijal liczył zaledwie lat 33, dobry pedagog, dobry Polak, dobry obywatel, kierowal się zawsze w życiu głosem serca i uczucia raczej, niż egoizmem, choćby nawet zdrowo pojętym. Była to miękka, prawdziwie słowiańska natura, w szlachetnem tego słowa pojęciu. A że miał serce dobre, przeto ustrzegł się od tak popularnych, a tak hałaśliwych u nas haseł dnia, hołdując niezmiennie hasłom postępowym, liberalnym. To też śmierć jego nagła wywołała serdeczny, niekłamany żal wszystkich bez różnicy stanu narodowości, wyznania, a za trumną zmarłego szło całe niemal miasto i okolica. Nad grobem przemówił prezes Sokoła dr Radomyski, liczne duchowieństwo i chór oddały ostatnią usługę koledze i druhowi.  

Gorlice, 18 września.
            W dniu 13 b.m. odbyło się w Sali Rady powiatowej w Gorlicach przy udziale około stu osób zebranie, zwołane za inicyatywą Wydziału powiatowego, którego celem było zadecydowanie o utworzeniu samoistnego T–wa okręgowego rolniczego w Gorlicach. Przebieg zebrania okazał ogromne zainteresowanie dla spraw rolnicy u ogółu mieszkańców powiatu, o czem świadczy stosunkowo znaczna ilość zgłoszonych członków Towarzystwa w liczbie 74. Jednomyślną uchwałą postanowiono utworzyć Towarzystwo, jednomyślnie uchwalono statut i zgodną wolą bez dyskusyi wybrano Wydział i Prezesa. Prezesem wybrany został poseł Długosz. Do wydziału weszli jako wiceprezesi ks. Stanisław Niepokój i Henryk Groblewski, jako członkowie, pp.: Wincenty Byszewski, ks. Władysław Kędra, Dr Kazimierz Sczaniecki, Franciszek Piecuch, Tomasz Cwiklik i ks. Michał Jurczakiewicz.
             Po ukonstytuowaniu się wydziału wysłuchali obecni wykładu Dra Rylskiego o spółkach mleczarskich. Prócz p. Rylskiego z zaproszonych osób obecni byli pp. E. Maarizio, delegat Komitetu Tow. Krakowskiego i p. Stanisław Ostaszewski, prezes okręgowego Towarzystwa rolniczego w Jaśle. 






Zostań Patronem Z Pogranicza