OSTATNIE SZTUKI! Gorlickie w Wielkiej Wojnie 1914-1915. Wspomnienia, relacje, legendy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galicja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galicja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 marca 2020

Manewry wojskowe w Galicyi - artykuł prasowy z roku 1911.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

Manewry wojskowe w Galicyi.

Tegoroczne wielkie manewry wojskowe w Galicyi przedstawiają ze stanowiska militarnego niezwykły interes, ze względu,  że po raz pierwszy odbywają się one z zastosowaniem wszystkich ulepszeń w sztuce wojennej i przy zużytkowaniu  doświadczeń wojny rosyjsko-japońskiej.
Do użytku obu armii operujących, oddano wszystkie państwowe stacye telegraficzne i telefoniczne, a urzędy pocztowe stały do dyspozycyi  wojska całą noc. Wojsko zaopatrzone we własne kuchnie polowe, ma do dyspozycyi także własne całe oddziały zorganizowane i wyszkolone w tym celu. Stacye telegraficzne bez drutu powstają i znikają ciągle jakby za dotknięciem różdżki czarodziejskiej, a po doskonale utrzymanych drogach mkną patrole cyklistów i automobilistów, które niemal zupełnie wyrugowały służbę wywiadowczą kawaleryi.
Tegoroczne ćwiczenia odbywają się na terenie węgiersko-galicyjskim. Długość linii bojowej obu armii przeciąga się od Łupkowa po Konieczną czy Wysoką.

Obie armie operujące rozporządzają prawie równemi siłami. Liczą one po 5 dywizyi piechoty po 1 brygadzie kawaleryi i odpowiedniej ilości artyleryi o sile 300 dział.
Partya południowa składała się z korpusu koszyckiego z korpusu utworzonego z wojsk obrony krajowej, tak węgierskiej jak i austryackiej  części armii.
Armia północna miała za zadanie przejść przesmykami Karpaty, drogą z Rymanowa na Żmigród- Krempną, armia południowa zaś zetknąć się ma z północną na południowych stokach Karpat. Komenda armii północnej miała siedzibę w Dukli i połączono ją linią telefoniczną z główną kwaterą, która się znajduje po stronie węgierskiej.
Główną kwaterą komendy armii galicyjskiej był Rymanów, gdzie zamieszkało dwóch arcyksiążąt, a mianowicie arcyksiążęta Fryderyk i Piotr Ferdynand ze świtą. Tu także miał siedzibę 80 pp. ze Lwowa. Manewry zakończyły się  w dniu 17 b.m. [wrzesień]




piątek, 10 kwietnia 2015

Wiadomość o życiu i pismach Katarzyny Kuropatnickiey - artykuł prasowy z roku 1821 o dawnej właścicielce m.in. Lipinek i Tarnowca.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

Lipiński dwór zbudowany w połowie XVIII w. przez Kuropatnickich,
 rozebrany po 1910 r.,
 gdy  budowano nowy dwór.
 Źródło: A. Karp, Lipinki. Zarys dziejów, Tarnów 1992.
Celuiąca  dowcipem i przymiotami Katarzyna Hrabina Kuropatnicka, Kasztelanowa Bełzka, dama orderu krzyża gwiaździstego, urodziła się w roku 1732 w Koszyczkach pod Tarnowem. Z domu Łętowska, córka Stanisława, Podkomorzego Krakowskiego, Wielkorządcy Wielickiego i Bocheńskiego, i Konstancyi Jordanowney, Woiewodzanki Bracławskiey. Otrzymawszy w domu tak znacznych i maiętnych rodziców naylepsze, iakie mogło być pod ów czas, wychowanie, uposażona od natury rzadką urodą, wydana została za mąż w dziewietnastym roku swoiego życia za Ewerysta Hrabiego Kuropatnickiego, Kasztelana Bełzkiego, kawalera orderu orła białego. Nic oprócz literatury nie potrafiło ią zaiąć; ani świat wielki, którego mogła była stać się ozdobą, ani zwodnicze iego powaby. Żyiąc w stolicy, zachowała w tem źródle zepsucia, czyste i niczem nie skażone obyczaie. Będąc sama wzorem płci swoiey, obcowała do tego ieszcze z osobami zalecaiącemi się rozumem, dowcipem, pięknemi przymiotami i posiadaiącemi wszystkie towarzyskie cnoty, które są ozdobą człowieka stanu każdego.
Ceniąca związki przyiaźni i umieiąca ie trwale zachowywać, żyła w ścisłem połączeniu z Potocką Hetmanową koronną i Kasztelanową krakowską z domu Mniszchów, tudzież z Mniszkową Kasztelanową krakowską urodzoną Hrabianką Bruhl. O czem świadczą listy oryginalne, znayduiące się dotąd w składzie familyinym – Puławy ten ray Polski, i ta świątynia nauk, na którey łonie iuż prawie od wieku naywięksi doskonalą się uczeni, były i dla niey równie przyiemne. Często tam przesiadywała Katarzyna, lubiona i szanowana od ich ówczesnego właściciela Augusta Czartoryskiego Woiewody ruskiego, a iako krewnego z Morsztynów. Mieszkając w Neledwi niedaleko Zamościa uczęszczała do domu Zamoyskich, a to ieszcze za życia słabego Klemensa Zamoyskiego, którego swoią zaszczycała przyiaźnią. Tak żyiąc między naypierwszemi kraiu osobami, posiadała Katarzyna ten dar szczególnieyszy, że każdemu podobać się mogła. O nikim źle nie mówiąca, równie doświadczała, że kto raz ią tylko zobaczył, wspominał z uniesieniem o iey przymiotach.
Umiała kilka ięzyków, a nawet i łaciński. Tu będzie mieysce wspomnieć o iey literackich płodach, zwłaszcza gdy iey dzieła nie są powszechnie znane, i nie tyle cenione, ile być powinny. Pierwszą iey naukową pracą było tłumaczenie listów Pani du Monter we dwóch Tomach. Przełożyła to dzieło za radą i zachęceniem Mniszkowy Kasztelanowy krakowskiey, właśnie pod ówczas, kiedy córka tey Pani, wchodziła w śluby małżeńskie ze Szczęsnym Potockim, Woiewodzicem kiiowskim.  Du Monter uczy w tem dziele, iak się młode mężatki zachowywać powinny, maluie ich obowiązki i zachęca do małżeńskiey zgody. Nasza Katarzyna oddała myśli francuzkiey autorki poprawną i czystą polszczyzną. Były te książki ulubionem czytaniem Mniszkówny, za których zbawiennemi idąc przestrogami, odpowiedziała godnie swoiemu powołaniu.
Wydała potem pobożne dzieło maiące tytuł: Ascetyzm o sercu Jezusowym. Przyiąwszy od młodu zasady bogoboyności ciągle lubiła obcować z duchownemi osobami.
Przypisał iey swoią pracę X. Wołczyński, Prowinciał Jezuicki, a potem kanonik krakowski. – Homili wydane w Przemyślu przez pewnego xiędza Wikariusza w iey dobrach, były po części przez nią ułożone. Lecz skromnością rzadką powodowana nie przyznała się do tey pracy, zostawuiąc xiędzu  cały udział sławy która się iey w znaczney części przynależała.
Kuropatnicka pisała także i wiersze, które celuią gładkością i wdziękiem. Iey Oda do matek przerobiona z francuzkiego, a zaczynająca się od tych wierszy:
„Matko strzesz się twey córki, ona w tobie widzi,
„Co pochlebstwo pochwala, czem się rozum brzydzi i.t.d.
Była za iey życia od wszystkich z pamięci powtarzaną.
Inne iey drobne wiersze i tłomaczenia rozmaite znayduią się zbiorze familyinym. Wzywamy posiadających te pogrobowe dzieła, ażeby ie wydali na widok powszechny; obeznaymi się przezto ciekawa potomność z geniuszem tey autorki, która, co się tyczy wierszów, może być porównaną z Druzbacką, a w prozie obok naylepszych tegoczesnych autorek umieszczoną być powinna.
Ze Katarzyna do innych zalet łączyła patryotyzm, i zawsze ubiegała się o dobro oyczyzny, świadczą listy tyczące się wyboru Stanisława Augusta, które odbierała podczas konfederacii Barskiey. Te listy zawieraiące w sobie wiele szczegółów z owoczesnych dzieiow znayduią się oryginalnie w licznym księgozbiorze iey światłego i o wzrost nauk gorliwego syna. (Józef Hrabia Kuropatnicki, który tylu rzadkiemi rękopisami zbogacił księgozbiór Tow. Król. Przy. Nauk.)
Otoczona córkami obywatelów, żyła Katarzyna szczęśliwie na łonie przyiaźni i cnoty, wtedy nawet, kiedy iuż wiek podeszły nie pozwalał iey ciągle zabawiać się naukami. Odtąd iedynie zatrudniona wychowaniem tych młodych panienek, wpaiała w ich umysły zasady, które były ozdobą iey życia. Ieszcze do dnia dzisieiszego żyią niektóre z wychowanek naszey Katarzyny, ich wzorowe życie świadczy o cnotach i rozumie Kuropatnickiey, a iey pamięć istnieie dotąd w ich sercach.

Odwiedzaniem chorych pełniąc obowiązki religii, zarażona Epidemią, umarła roku 1797 [ przyp. aut. A. Karp podaje datę śmierci K. Kuropatnickiej na rok 1789, A. Karp, Lipinki. Zarys dziejów, Tarnów 1992]. Leży pogrzebiona w kościele Droginia w Cyrkule Bocheńskim w dobrach siostry cioteczney Anny Kłuszewskiey, Kasztelanowey Woynickiey, do którey właśnie przyiechała w odwiedziny. Nadgrobek Katarzyny i iey męża Ewerysta umieszczony iest w kościele Tarnowieckim w Cyrkule Jasielskim.   



Katarzyna Kuropatnicka -  z Łętowskich, herbu Ogończyk z Łętowa (ur.1732, zm. 1797) – polska pisarka, działaczka kulturalna i społeczna, fundatorka kościołów, dziedziczka, m.in. Tarnowca i Lipinek. W 1776 r. Kuropatniccy zakupili starostwo lipińskie. Mieszkaliw Tarnowcu, a później w nowo wybudowanym dworze w Lipinkach. W 1782 r. po popadnięciu w ruinę starego kościoła w Lipinkach, wybudowali nowy. 

poniedziałek, 9 marca 2015

Trakt karpacki odcinek Gorlice - Jasło, opis z roku 1832.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.











              Z Nowego Sącza idzie trakt karpacki w swym dalszym ciągu rzez miasto Grybów, gdzie piękny zamek i 12 jarmarków; przez Ropę, posiadłość wiejską Hrab. Siemińskiego, nader miłą i starannie utrzymaną, przez Szymbark z starożytnym zamkiem na wpół rzez Rakoczego zburzonym, dalej doliną Ropy do Gorlic, o 5 ½ mil od Sącza. Miasteczko to, zawieszone na skałach po nad samą Ropą, jest środkowym punktem składu płótna, którego rocznie do 4,000 sztuk wyrabiają okoliczni mieszkańcy i blichują nad Ropą. Idzie ono ztąd  do Bardyjowa, Eperies, Koszyc, Pesztu, Preszburga i Debreczyna; w zamian za nie dostaje Galicja wino, orzechy, suszone owoce i żelazo. Ważne to z swego przemysłu dla Galicyi miasteczko nazywano już z przyrównania małym Gdańskiem, wiadomo bowiem, że wielki czyli właściwy Gdańsk był przez wiele wieków kierownią całego handlu naszego kraju.
              Półtory mili dalej leży miasto Biecz nad Ropą. Bywa tu 9 jarmarków i 52 targów. W tutejszym kościele spoczywają zwłoki Kromera. Istnieją jeszcze ślady dawniejszego obronnego stanu miasta, stary zamek i ruiny gmachu, w którym się odbywały sądy grodzkie.
             O milę drogi ku południowi, po drugiej stronie Ropy, leży Kobylanka, miejsce cudami słynące, odwiedzane corocznie przez tysiące pielgrzymów.

              Przy samym trakcie, w dalszym jego ciągu, spostrzegać się daje godny widzenia zamek z pięknemi ogrodami, w posiadłości Trzcinica, należącej do księżnej Jabłonowskiej, skąd się dalej przybywa do miasta cyrkularnego Jasła, położonego 9 ¼  mil od Nowego-Sącza, nad zbiegiem Ropy, Jasielski i Wisłoki. W tem miejscu rozchodzi się kilka dróg na wszystkie strony. Odbywających się tu dorocznie 6 jarmarków nie daje tyle korzyści temu miastu, ile przeciąganie ładownych bryk furmańskich. Okolice bardzo są urodzajne. Godne są tu widzenia urwiste skały Ułaszowic, nie mniej stare zamczysko, z którego widok na rozwaliny Podzamcza, Niegłowic i Odrzykowa.   

środa, 20 sierpnia 2014

Ziemia jasielska i gorlicka - artykuł z roku 1811.


Zachowano pisownię oryginalną. 



Ułomek Topografii Cyrkułu Jasielskiego pisany w roku 1808.




           



            Cyrkuł Jasielski w samem podgurzu karpakiem położony, ma tylko część trzecią na gorach leżącą; graniczy od wschodu z Sanockim, od północy z Tarnowskim, od zachodu z Sandeckim Cyrkułem, od południu zaś z Węgrami, które przedzielają Karpaty.
            Oprócz licznych małych strumieni i potoków, które się wzdłuż i szerz całego wiią Cyrkułu, płynie tu 4 rzek właściwie z gór karpackich wytrysuiących. Jasiełka,; Dembowka i Ropa łącząc się pod Jasłem, formuią znaczną rzekę Wisłokę, która w Tarnowskim Cyrkule do Wisły wpada. Wisłok zaś przebiega Cyrkułn począwszy od granicy Sanockiego aż do Rzeszowskiego, w którym ostatnim wpada do Sanu.
           Cały Cyrkuł iest wzgórkami okryty, które chociaż mniey od nizin rzecznych tu i owdzie szerszych lub wąższych są żyzne, przecież sowicie rolnika nagradzaią pracę, a osbliwie gdy na mieyce wymuloney po groblach ziemi, gnoiu nawieźć niezanieda. Pszenica, żyto, ięczmień, tatarka (hreczka), konopie i owies wyiąwszy gory, udaią się zupełnie. Kartofle wydaią w dobrych latach 25 razy, w średnich zaś 12 razy tyle, ile posadzono. Oprócz kapusty która na zimowy użytek albo siekaią, albo tylko w porozrzynanych główkach w beczkach kwaszą, a tu i owdzie w ziemi zakopuią, nie sadzą tu żadney inney iarzyny; nawet tak przedtem lubiona sucha rzepa, musiała ustąpić ziemniakom, z których różne są w tym Cyrkule gatunki, a między niemi tak zwane szwaby są naywiększe, z natury swoiey sypkie i mączne, a te naywięcey sadzone bywaią. Zdaie się być niepodobieńśtwem, a przecie iest nayprawdziwszą rzeczą, że nieieden dzierżawca gorzelni, po 1500 korcy takowych zbiera, a wieśniak tuteyszy przez całe 9 miesięcy tym tylko żyie owocem; bo często się zdarza, że go ieszcze w miesiącu Czerwcu, podczas obiadu przy przeszłorocznych kartoflach zastać można. Że przez ten produkt wiele zboża a osobliwie żyta zachowuie się do gorzelni, iest  już rzeczą ważną; że zaś nieiden rok nieurodzayny, który by nam mógł głodem zagrażać, tylko przez kartofle został nieszkodliwym, iest nayważnieyszą rzeczą. Piętnaście teraz lat upływa, iak zaczęto szczęśliwie sadzić tę roślinę; ósm zaś lat miia, iak ią iuż w wielkiey sadzą obfitości. Chociaż nam tyle iuż razy o szkodliwym używaniu kartofli mówiono i pisano, przecież nie dostrzegłem dotąd żadnych z używania onych szkodliwych skutków, lub też zarodu iakich chorób.
             W naszych z gór płynących strumieniach, żyią pstrągi; w naszych rzekach znayduią się szczupaki i okonie; Węgorze poławiaią się znaczney ilości w Jasiełce, a w Wisłoku Sumy; iednakże rybołowstwo dzieie się tutay bez żadney sztuki; więcirz i wędka, są wszystkiemi narzędziami, przez które przypadkiem zdarzy się Łapiącemu co schwytać. Raków poławia się tu mnóstwo. Z zwierzyny rzadko kiedy w górach  przytrafi się sarna, na płaszczyznach  zdarzaią się zaiące, kuropatwy i kwiczoły.
              Z owoców mamy tu śliwki, wisznie i bardzo smaczne iabłka. Każdy prawie dom rolnika obsadzony iest śliwiną, która przez niektóre lata wielki niesie pożytek; mógłby ón bydź ieszcze większy, gdyby drzewina rzadziey sadzona była. Przy wielkiey obfitości tego owocu, co świeżo się niespotrzebuie, na powidła się obraca, albo też na zimę suszyć się zwykło. Przeszłey iesieni dla znaczney mnogości śliwek, palono z nich wódkę, która chociąż że śliwowicą węgierską równać się nie mogła, iednakże iak na pierwszą próbę dosyć się smacznie udała. Przednieysze gatunki owoców, iako to: gruszki, brzoskwinie, morelle wymarzaią zazwyczay przy 15 i 20tym stopniu zimna, który tu nie iest rzadki.
              Winna latorośl, chociaż iuż z różnemi gatunkami próby czyniłem, w żadney okolicy Cyrkuła udać się niemoże; dopiero koło połowy Lipca zwykła kwitnąć, a winogrona chociaż się gęsto pokazywać zwykły, doyżałości nigdy niedochodzą.
               Lasy nasze w górach, są prawie wszystkie iodłowe, po wzgorkach tu i owdzie znayduią się buki, rzadsza iest brzezina, dąb, klon, świerszczyna i sośnina.
               Roślin aptekarskich dziko rosnących, znayduie się tu 73 gatunków.
               Góry nasze po naywiększey części składaią się z kamienia piaszczystego i kizłu; metalurgiści śledząc wnętrze gór naszych, znaleźli rudy żelazne, które iednak dla małey ilości żelaza nienagrodziyby kosztów ani poniesioney pracy.
                Wody siarczyste mamy w Pielgrzymce, w Wapiennym, w Piczyńsku, w Potoku i Dęborzynie, ale nigdzie nieznayduiąg się kąpiele; w Wyszwie ma się znaydować kwaśna woda do bardyiowskiey podobna. W Zarnowie znayduie się źrzódło słonei oley górny, płynie w trzech mieyscach państwa Seńkowskiego; używaią go do garbowania skór i smarowania wozów.
                 Bydła rogategoiest podostatkiem w Cyrkule Jasielskim, iednakże nieiest takowe z paszą w żadney proporcyi; gdyż przy wcześnie nadeszłey zimie, spoźnioney wiosnie, lub tylko przy miernym zbiorze słomy, przychodzi takowa do nadzwyczayney drożyzny tak dalece, że w krótkim czasie iedna krowa ziada drugę, to iest: że trzeba iednę przedać, ażeby drugę utrzymać; na tenczas obdzieraią dachy, dobywaią zgniłey słomy daiąc one za paszę; bydło zatem schnie nadzwyczaynie, niszczeie i zdycha naywięcej z głodu; to co pozostaie, w przyszłym nawet roku pokazuie ieszcze poniesiony brak paszy. Gatunek bydła iest mały, nikczemny mało przynoszący pożytku, czemu błędne chowanie, zła pasza, a ieszcze gorsze pielęgnowanie iest winno.
                 Chowanie Koni, na żadną niezasługuie uwagę.
                 Owce są tutay rzadkie, wyiąwszy małą liczbę, którą górale tylko przez lato trzymaią, i to więcey ze względu na mleko, niż na zbieranie wełny.
                 W tym samym rzędzie idzie tu toż samo chowanie nierogatego bydła; włościanin tyle go tylko przychownie, ile na iego szczupłą wystarczyć może potrzebę.
                 Cyrkuł Jasielski, którego przestrzeń 50 mil wynosi, a w którym na mile po 3800 ludzi mieszkaią, miał w roku 1802, 183460 mieszkańców. W roku 1807 przy weryfikayi pokazało się 192638, a zatem we czterech latach przybyło 9178 ludzi, że tę przybywaiącą liczbę iedynie szczepieniu ospy przypisać należy, żadney nie podpada wątpliwości; gdyż iak ten dobroczynny wprowadzono Instytut, od roku 1802 do 1807, 22595 dzieciom zaszczepiono ospę; z którychby podług moich postrzeżeń podczas srożenia się ospy naturalney czynionych, czwarta część, a zatem liczba 5648 ludzi była umarła, ponieważ tak się w tym Cyrkule z dziecinną ospą obchodzono, że nayłagodnieyszą w naygorszą przemieniano.
                  Liczba narodzonych, ma się w proporcyi iak 1 do 24; liczba zaś umierałych, iak 1 do 33. W roku epidemicznym 1806, umierał 29ty człowiek.
                   Mieszkańców całego Cyrkułu można ze względu na ich życie, ich zatrudnienie, a stąd wynikaiących słabości na 5 klass podzielić: a) na Właścicieli dóbr, b)na Rzemieślników c), na Włościanów, d) Góralów (rusinów) e) Żydów.
               a)      Klassa pierwsza iest maiętna i żyie wygodnie; niektórzy oednak mieszkaią w drzewianych, niewygodnych, wiatrom dostępnych domach, podlegaią katarowym reumatycznym i febrowym chorobom, przy topicznem zapaleniu; cierpią na hemoroidy, puchliny, kurcze i inne słabości.
       Niektóre z płci piękney hołduią szczególniey modzie, wśród gór śniegami okrytych ubieraią się tak lekko iak włoszki, niekarmią swych dzieci, ale też zato rozlicznych doznawać muszą słabości.
              b)      Naywiększa liczba naszych Rzemieślników, składa się z tkaczów:  nieiedna wieś ma takowych do 300. Ci ludzie mieszkaią po naywiększey części ciasno, siedzą bezustaninie, żyią źle pieczonym chlebem, grochem, kartoflami, ięczmienną albo tatarczaną kaszą, mięsa nigdy prawie nie iadaią, a swoie potrawy maszczą skromnie zgorzkłą na wietrze suszoną słoniną; sol iest ich całą przyprawą, zioła aromatyczne niemiecie i korzenia, są im zupełnie obce; w złym stanie zdrowia zostaią, wyglądaią kahektycznie, ich zwyczayne choroby są plucie krwią, kaszel, suchoty, asthma, (ciężkość na piersi) Reumatyzmy, rożne niepożądki w reprodukcyjnym systemacie, puchlina, wrzody po nogach, i różne złe febry.
Pomiędzy innemi naszemi rzemieślnikami, iest bardzo wiele piiaków, którzy swóy dzienny zarobek niosą w ofierze Bachusowi, który nawzaiem właściwych im udziela defektów.   
              c) Włościanin ie tutay pospolicie bardzo wiele, bo 4 razy nadzień, a za każdym razem napycha się do rozpęknięcia; kartofle, kapusta, groch, kasza, ciasto praśne, chleb niewypieczony, barszcz, ser, są całą iego strawą. Dziecię iuż wcześnie przyzwyczaiaią do obżarstwa; matka wierzy naymocniey, że jeżeli kałdun 4ma calami nie wyższy od piersi, to dziecie ieszcze się nienaiadło.
Odzież włościanina iest na głowę za ciepła, bo podczas naywiększego upału w lecie, bez czapki baraniey chłop się obeyść niemoże; na nogi zaś za zimna, gdyż i podczas zimy spodnie nosi płócienne. Pomieszkanie iego iest bardzo nędzne, zazwyczay w niskiey  brudney, dymney izbie mieszka cała familia ze swoią chudobą, krowami, świńmi, gęsiami, kurami i królikami pospołu; maleńkie okienka są gliną zasmarowane, front zaś domu cały gnoiem założony. Te izby opalaią się 4razy na dzień, to iest, ile razy ieść się gotuie. Gorąco nieraz dochodzi w tych izbach do 30stopnia nad 0, a mieszkańce ile razy potrzeba wymaga, tyle razy wychodzą na ulicę, gdzie atmosfera przeszło 20stopni zimna dochodzi. Ta raptowna przemiana niedzieie się bezkarnie; zapalenia gardła, piersi, kolki, na które dzieci naywięcey cierpią, dyarrhy, reumatyzmy etc. są zwyczayne tego skotki. Niemniey te złe pomieszkania są źrzódłem febr zaraźliwych, które zazwyczay podczas zimowey pory z powodu ewaporacyi mnóstwa zwierząt i odchodu z tychże, podczas gorąca w izbie w zgniliznę przechodzącego, staią się straszliwsze i zarażaią powietrze, z tąd iak przez lat 23 uważałem, począwszy od Listopada aż do Maia naywięcey bywa chorób epidemicznych; zawsze się zaś zdarza, że skoro ieden w domu zachoruie, tak wszyscy koleią chorować muszą, a to nie z inney iak z tey przyczyny że choroba pierwszego, z powodu wytchniętych szkodliwych przyczyn, drugiego zaraża. Łoże zdrowego równie iak i chorego iest tuż koło ekskrementów współdomowników, albo też na piecu lub przypiecku; lepsze mieysce na ławie koło pieca, iest dla gospodarza przeznaczone.  
d) Goral ruski po większey części pasterskie prowadzi życie; iego dietetyka iest nawet do ciężkiey pracy stosowną; nierobi pańszczyzny; a skoro iego zimne i niewdzięczne pole, które zazwyczaj do dwóch trzecich części ugorem leży owsem iest zasiane, natychmiast leci ze swoiem bydłem o 15 mil  w około na iarmarki, przedaie i kupuie woły przestaiąc na małym zarobku, który na utrzymanie iego familii iest przeznaczony. Na wiosnę kupuie ón w Węgrzech owce, pasie podczas lata na górach, zbiera z nich mleko i przedaie potem podczas iesieni z korzyścią, co równie i ze swoiemi wołami czynić iest przymuszony dla niedostatku paszy na zimę; gdyż ze swoiey podczas lata zebraney słomy, ledwie iednę krowę i kilka kóz wyżywić może.
Pomieszkanie gorala Rusina iest większe i porządnieysze; chudoba iego niezimuie z nim razem w iedney izbie, ile że niezbywa dla niey na ciepłych oborach. Potrzeby życia tego ludu są bardzo małe, dom wszyftkiego prawie dostarcza; całą iego strawą iest mleko kozie, bryndza, żur, kartofle, i chleb owsiany; podczas postów, których ma bardzo wiele, nieużywa nawet nabiału.
Żur iest to pokarm z grubey mąki owsianey, przez rozkis wodą zrobiony. Chleb i cienkie placuszki, codzień się zazwyczaj z mąki owsa na żarnach mielonego piecze razem z otrębami, bo skoro taki chleb dzień ieden poleży, już iest do użycia niezdatny.
Goral ruski szczęśliwy iest w względzie fizycznym. Przestaie na małem, iest trzeźwy przyswoiey strawie, lekki w swoiem ruszeniu, nieuciśniony ciężką pańszczyzną, odziany stosownie do swego klimatu i mieszka przestronno; czy to chłopiec czy dziewczyna, oboie są pastuszkami w krzakach i górach; mężczyzna iest zawsze w ruchu na jarmarkach, kobieta zawsze zatrudniona domowem gospodarstwem, którego ciężar na niey samey polega; nieznaią zatem ci gorale rozlicznych chorób, które polskiego trapią włościanina. Gruzoły na szyi, które u nas są daleko rzadsze niż na wysokich górach, i Nostalgia (tęsknota za domem,) ieżeli w obce strony wędrować musi, są wszystkie słabości, którym podlega. Polska domowa febra, która iedno iest co szpitalna albo więzieniowa, nie spotyka go. Tak zwane erisipelas pustulosum (róża) dwa razy podczas lata widziałem w górach; naypierwey pokazał się na zwierzchnicy dłoni lub na przodzie ramienia pęcherzyk, który rozpalonym, pieniądzem wypiekano, a potem krępowano rękę, ażeby iak się obawiano złe do serca niedochodziło; u naywięcey chorych nastąpiła gangrena, a po niey smierć. Gdy zamiast tego okrutnego środka, inny bardzo prosty podałem nikt więcey z chorych nieumarł.
e) W nędznym stanie zostaiący u nas Żyd, żyie naymizerniey, mieszka i odziewa się naybrudniey – ie cebulę i niesmaczną polewkę z niezdrowym chlebem, na Szabas kawałek mięsa i pieczone Ciasto (kugle). Cacochymia (zepsucie soków) z wszystkiemi swemi skutkami, iest temu ludowi właściwa. W całey Nosolgii (naucę o chorbach ) żadnego tak właściwego mam słowa, któreby tak na swoim mieysu było iak Cacochymia – u żydów, których liczba w całym Jasielskim Cyrkule 5000 niewynosi. Parchy u tego ludu niewykorzenione, gdyż ich dzienna i nocna odzież iest niemi zarażona. Endemiczne choroby, które z położenia mieysc wynikają, nieznane są w całym Cyrkule. Wsie których w całeym Cyrkule  378 liczemy, są nad strumykami albo rzekami położone; domy stoią częścią na wyższych częścią na niższych brzegach i tak są odosobnione od siebie, że każdy ma swoie własne położenie.

               Nasze miasteczka powinny bydź w względzie lekarsko–policyinym, za wsie uważane; gdyż w nich nieznayduie się nic takowego, coby właściwie zły wpływ na zdrowie ludzkie mieć mogło. Każdy mieszczanin sam sobie chleb piecze, mięso rzadko iada, wodę sam sobie ze swey studni albo z wspólnego zdroiu nosi. Rzeczy do iedzenia służących nieprzynoszą na targ, dla tego też przeieżdzaiący nicby dla swoiey nie dostał potrzeby. 

Józef Hibl, C.K. Vice – protomedyk kraiowy.

Źródło u autorów.

Opieka medyczna w Cyrkule Jasielskim - notatka prasowa z roku 1811.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.










W Jasielskim Cyrkule są ustanowione: 1 Lekarz czyli Fizyk cyrkularny, 1 Chirurg cyrkularny, 1 Akuszerka cyrkularna. Dla miasta Gorlic niedawno także ustanowiony został od Nayiaśnieyszego Pana Chirurg dystryktowy. Miasta Krosno, Bicz i Gieszkowice, maią każde swego własnego Chirurga mieyskiego; miasta zaś Krosno, Kołaczyce, Gorlice, każde swą mieyską Akuszerkę.


Apteka iest r. w Jaśle, a druga w Krośnie.


piątek, 8 sierpnia 2014

Fara w Bieczu - artykuł prasowy z roku 1859.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



               Dziś z dawnej świetności Biecza zaledwie szczątki pozostały; tylko miejscami jeszcze poszarpane okopy i na szmaty porozdzierany mur opasują biodra lichych chat zubożałej mieściny, a strzechą pokryte domy świecą pustką, co wygląda pięknem nieraz oknem lub na zawsze już otwarta ozdobna brama. Spadły już piętra z zamku królewskiego, na posadzie grodu wzniósł się budynek szpitalny, a z gmachu starostów stanęły cele oo. Reformatorów. Wśród tych ruin i ubóstwa, jak olbrzymy stoją jeszcze w całości kolosalna fara, i z daleka widzieć się dająca wieżą dawnego ratusza, w którym niegdyś cech katów miał swój miecz, dziś jeszcze dochowany. Z innych starożytnych budowli została strażnica i dwie do połowy w gruzach rozsypane baszty.
                Najcelniejszym jednak zabytkiem poprzedniego stanu Biecza jest wspaniały tutejszy kościół farny, wielka, poważna, w pięknym germańskim stylu budowa, z zewnątrz niebielona, aby tym sposobem lepiej było widzieć sztuczny układ czerwonych i czarnych cegieł. Wnętrze tej świątyni niemniej jest wspaniałe i wytwornie urządzone, jak pokazuje rysunek na miejscu zdjęty, który tu w drzeworycie przedstawiamy. Zbudowana jest w stylu przychodowym z romańskiego w gotycki. Sklepienie jej, przyozdobione krzyżującemi się z sobą wypukłemi żyłami, zdaje się że później przerobionem zostało. Niewielkie okna w bocznych nawach u góry pod sklepieniem umieszczone ładnemi kamiennemi ramami opatrzone, oświecają wnętrze.
               Nawa środkowa dwa razy szersza od bocznej, oddzielona jest czterema parami ośmiogrannych słupów, których podstawa z ciosu kwadratowa od dołu, wierzchnie rogi ma ścięte. Presbiteryum widocznie z późniejszego pochodzi czasu, a zapewne w pierwszych p[oczątkach XV wieku jeżeli nie zbudowane, to przynajmniej zasklepione zostało, jak to poznać można z bogatej sieci żył ozdabiających dwułuczne sklepienia, z obu stron lunetami poprzecinane. Starożytny ołtarz, ze znaczną liczbą obrazów, zapełnia ostatnią ścianę presbiteryum , w półośmiobok zakończonego. Całość wnętrza tej świątyni tchnie starożytnością, pomimo nowoczesnych ławek, ambony i innych dodatków. Na bokach znajduje się sześć kaplic, równie jak sam kościół starożytnych, pięknemi obrazami ozdobionych; zresztą suto złocone ołtarze trzy chóry muzyczne oraz kilka stallów z dawnemi rzeźbami niemało mu blasku i okazałości przydają.


Współczesne zdjęcie kościoła farnego w Bieczu


            Prócz tego znajdują się tu dwa znakomitej wartości pomniki grobowe kasztelanów bieckich z których jeden Mikołaja Ligęzy, starosty bieckiego, zmarłego w r. 1578, w alabastrze przedstawia postać w zbroi leżąca; nad nią w płaskrzeźbie dzielny stojący koń pod względem sztuki nic do życzenia nie zostaje. W zachrystyi przechowuje się oryginalny portret Kromera, w kościele zaś tablica podługowata z brązu, pamięci przodków naszego dziejopisa poświęcona, a przez niego w r. 1557 umieszczona.
            Jest jeszcze w Bieczu kościół oo. Reformatorów, wystawiony w r. 1642 przez Jana Wielopolskiego, tutejszego starostę, w którym bogate archiwum tudzież ciekawe rękopisma się przechowują. Są też i inne tam pamiątki i wspomnienia, o czem wkrótce zapewne czytać będziemy w historyi tego miasta, przygotowanej do druku przez p. Józefa Łepkowskiego. 

wtorek, 5 sierpnia 2014

Pogoda w jasielskim - obserwacje z początku XIX w.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.











              Klima bardzo iest niestałe; upały podczas lata zdarzaią się tak wielkie, iak we Włoszech; ale również i nocy podczas zimowey pory co do zimna, mogą równać się nocom w Kamczadcę. Uważałem, że w przeciągu lat 23, naywiększy upał był 10 i 22 Sierpnia 1807. Ciepłomierz Reamura o północy postawiony, doszedł nad 0 do 24 stopni. Naywiększe zimno mieliśmy w powyższym przeciągu czasu dnia 18, 20, i 26 Stycznia r.1803. Ciepłomierz spadł na 23 gradusów niżey 0. Rośliny niezmiernie przez to ucierpiały, sama nawet tak trwała śliwina, tu i owdzie wymarzła. Wiosna nieregularnie przychodzi; nieraz w pierwszy połowie Marca zaczynamy koło naszych robić ogrodów, które często w drugiey połowie Kwietnia ieszcze są zupełnie śniegiem pokryte. W roku 1800 pokazał Ciepłomierz dnia 23 Marca 16 stopni niżey 0, a tegoż samego dnia w roku następnym 1801, 12 stopni wyżey 0. Różnica o 28 1/2 stopni.
             Lato chcociażby było nay gorącieysze, ma przecież chłodne nocy; między 3 i 4 godziną po południu, dochodzi ciepłomierz do naywyższego stopnia. Jesień przynosi nam prawie zawsze nayprzyiemnieysze pogody, iakoż w przeciągu 23 lat, dwa tylko były wyiątki ciepło w tey późney porze roku, bywa rownie nadzwyczayne; tak w roku 1801 dnia 28 Października, było ciepła 9, a r.1807 2 Grudnia, 10 stopni.
              Równie i wiatry niemaią swego regularnego kierunku; nayczęstsze są zachodnie i południowe; te ostatnie podług moich posrzeżeń od lat 10 są co raz rzadsze i mniey gwałtowne; nayczęściey zrywaią sie w Marcu i Listopadzie. Jeżeli wiatry południowe przez 3 dni ciągle i mocno wieią, zawyczay dnia 4go następuie deszcz, bez którego śnieg w górach leżący nigdyby niestopniał. Wiatr wschodni sprawia suchą pogodę, a zachodni słotę.



Rabacja galicyjska

/Strona w budowie/

wtorek, 29 lipca 2014

Łemkowszczyzna i Łemkowie - krótki opis życia i obyczajów z początku XIX w.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.










              Goral ruski po większey części pasterskie prowadzi życie; iego dietetyka iest nawet do ciężkiey pracy stosowną; nierobi pańszczyzny; a skoro iego zimne i niewdzięczne pole, które zazwyczaj do dwóch trzecich części ugorem leży owsem iest zasiane, natychmiast leci ze swoiem bydłem o 15 mil  w około na iarmarki, przedaie i kupuie woły przestaiąc na małym zarobku, który na utrzymanie iego familii iest przeznaczony. Na wiosnę kupuie ón w Węgrzech owce, pasie podczas lata na górach, zbiera z nich mleko i przedaie potem podczas iesieni z korzyścią, co równie i ze swoiemi wołami czynić iest przymuszony dla niedostatku paszy na zimę; gdyż ze swoiey podczas lata zebraney słomy, ledwie iednę krowę i kilka kóz wyżywić może.
Pomieszkanie gorala Rusina iest większe i porządnieysze; chudoba iego niezimuie z nim razem w iedney izbie, ile że niezbywa dla niey na ciepłych oborach. Potrzeby życia tego ludu są bardzo małe, dom wszyftkiego prawie dostarcza; całą iego strawą iest mleko kozie, bryndza, żur, kartofle, i chleb owsiany; podczas postów, których ma bardzo wiele, nieużywa nawet nabiału.
Żur iest to pokarm z grubey mąki owsianey, przez rozkis wodą zrobiony. Chleb i cienkie placuszki, codzień się zazwyczaj z mąki owsa na żarnach mielonego piecze razem z otrębami, bo skoro taki chleb dzień ieden poleży, już iest do użycia niezdatny.

Goral ruski szczęśliwy iest w względzie fizycznym. Przestaie na małem, iest trzeźwy przyswoiey strawie, lekki w swoiem ruszeniu, nieuciśniony ciężką pańszczyzną, odziany stosownie do swego klimatu i mieszka przestronno; czy to chłopiec czy dziewczyna, oboie są pastuszkami w krzakach i górach; mężczyzna iest zawsze w ruchu na jarmarkach, kobieta zawsze zatrudniona domowem gospodarstwem, którego ciężar na niey samey polega; nieznaią zatem ci gorale rozlicznych chorób, które polskiego trapią włościanina. Gruzoły na szyi, które u nas są daleko rzadsze niż na wysokich górach, i Nostalgia (tęsknota za domem,) ieżeli w obce strony wędrować musi, są wszystkie słabości, którym podlega. Polska domowa febra, która iedno iest co szpitalna albo więzieniowa, nie spotyka go. Tak zwane erisipelas pustulosum (róża) dwa razy podczas lata widziałem w górach; naypierwey pokazał się na zwierzchnicy dłoni lub na przodzie ramienia pęcherzyk, który rozpalonym, pieniądzem wypiekano, a potem krępowano rękę, ażeby iak się obawiano złe do serca niedochodziło; u naywięcey chorych nastąpiła gangrena, a po niey smierć. Gdy zamiast tego okrutnego środka, inny bardzo prosty podałem nikt więcey z chorych nieumarł.    


Zostań Patronem Z Pogranicza