OSTATNIE SZTUKI! Gorlickie w Wielkiej Wojnie 1914-1915. Wspomnienia, relacje, legendy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bronisław Świeykowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bronisław Świeykowski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 kwietnia 2020

Bronisław Świeykowski. Obrońca Gorlic - artykuł prasowy z roku 1917.


Obrońca Gorlic.

Sławnemi się stały w całem świecie Gorlice – od nich to bowiem rozpoczyna się niebywale zwycięski pochód armii sprzymierzonych w dniu 2go maja 1915 roku. A ze sławą Gorlic najściślej związanem być musi imię ich dzisiejszego komisarza rządowego, prałata Bronisława Świeykowskiego.

Ująwszy w swe ręce z końcem września 1914 r. obowiązki burmistrza w Gorlicach, jeszcze w czasie przemarszu naszej armii z pełnem poświęceniem, narażając się na rozliczne niebezpieczeństwa, spełniał je nie tylko w magistracie, ale, nie zapominając o swej misyi kapłańskiej, także w szpitalach polowych, przepełnionych podówczas rannymi i chorymi na cholerę, desynterye i tyfus żołnierzami, a niósł im nie tylko pomoc i pocieche duchowną, lecz spieszył także z pomocą materyalną. Największe jednak zasługi dla mieszkańców Gorlic położył ks. Świeykowski podczas pierwszej i drugiej inwazyi rosyjskiej. Z nim znajdzie się ktoś, kto będzie miał możność skorzystać ze spisywanych dyaruszy z owych strasznych dla Gorliczan czasów i dokładne pozbierać rysy charakteru tego świątobliwego i prawdziwie w duchu Chrystusowym pracującego kapłana, zaznaczyć należy, że budził on powszechny podziw nie tylko taktem, energią , stanowczością wobec wroga i urzędujących w Gorlicach rosyjskich władz wojskowych, ale wprost swoim heroizmem, jaki okazywał na każdym kroku, stykając się w sprawach miejskich z rosyjskimi komendantami.
Do dziś dnia stoi przed oczyma tych, którzy w czasie pierwszej inwazyi pozostali w Gorlicach, obraz tego kapłana w chwili, gdy kilku kozackich zbirów, siedzących na koniach z gotowymi do strzału rewolwerami konwojowało go jako zakładnika do mieszkania ówczesnego komendanta miasta hr. Szeremerjewa. I w tej nawet chwili szedł on nie z miną więźnia, lecz raczej tryumfatora. Ta stanowczość, powaga i spokój, nigdy niczem wzruszyć się nie dający – zjednać mu musiały nawet i wobec wrogów cześć i szacunek, a dzięki temu za jego wpływem wielu mieszkańców Gorlic ostało wybawionych z ciężkich opresji i prześladowań ze strony władz rosyjskich.
Wśród padających codziennie przez cztery przeszło miesiące szrapneli i granatów na miasto, Gorliczanie widzieli „ księdza burmistrza” wszędzie, gdzie tylko potrzeba było nieść pomoc, czy rannym, czy głodnym, czy we dnie, czy w nocy.-Gdy inni kryli się po piwnicach, on wśród największej strzelaniny obchodził troskliwie całe miasto.
Nie szukając pochwał ludzkich, ks Świeykowski wszystkie swoje siły oddał dla dobra drugich- niosąc pomoc wszystkim, bez żadnych wyjątków. To też zaskarbił sobie ogólną wdzięczność i miłość. Wyraz uznania dla tej pełnej poświęcenia działalności kapłana burmistrza dały również i władze polityczne, które po skończonej inwazyi pozostawiły w jego rękach burmistrzostwo, a w połowie listopada 1915 roku generał Collard, jako ówczesny c.k. namiestnik, przesłał księdzu Świeykowskiemu nominacye na komisarza rządowego miasta Gorlice.  

środa, 22 kwietnia 2020

Dwudziesta rocznica bitwy pod Gorlicami - artykuł prasowy z roku 1935.



Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Polskie pułki przełamały front pod Gorlicami. W dwudziestolecie gigantycznej bitwy.

Pamiętną dla Polaków będzie zawsze rocznica wielkiej, dziesięciodniowej bitwy pod Gorlicami, której wynikiem było przełamanie rosyjskiego frontu, generalny odwrót Rosjan zpod Karpat, a wreszcie zupełne wycofanie wojsk rosyjskich z dawnej Galicji.
Dziesięć dni – od 1-go maja 1915 do 10-go trwała straszliwa walka o niemal że każdą piędź ziemi gorlickiej – przy akompanjamencie huraganowego ognia siedmiuset dział, ogłuszającego huku pryskających żelaziwem szrapneli, krzyku mordujących się wzajemnie ludzi. W ciągu tych dniu dziesięciu Gorlice poszły w perzynę , tysiące ludzi padło na polu bitewnem, tysiące rozerwanych na drobne kawałki ciał zaległo okoliczne wzgórza. Strategiczne punkty bitwy brano szturmem na bagnety, w walce Pier o pierś – spływały strugami krwi znacząc czerwonym śladem  drogę atakujących oddziałów.
Pragnąc zasięgnąć informacji u naocznego świadka i uczestnika tych wielkich zmagań – udałem się do gen. Latinika, który w bitwie pod Gorlicami dowodził 100 p.p. Ziemi Cieszyńskiej, wchodzącycm w skład 12-tej dywizji piechoty.
Generałostwo Latinikowie przyjęli mnie niezwykle gościnnie. Rozmowa toczy się przy akompanjamencie… herbatki i doskonałych ciasteczek.
- Front pod Gorlicami przerwały polskie pułki, od dowództwem przeważnej ilości polskich oficerów – oświadcza zaraz na wstępie sędziwy generał. Była to dwunasta dywizja piechoty, zwana krakowską – której wszystkie pułki i oddziały, z wyjątkiem dwóch bataljonów trzeciego pułku morawskiego, były narodowości polskiej. Dowódcą tej grupy był gen. Kestranek, szefem sztabu podpułkownik Gerbert. Prócz 100 p .p, pozostającego pod moją komendą – w skład dywizji wchodziły: 56 p. p. wadowicki, 20 p.p nowosądecki, 57 p.p. tarnowski, brygada artylerji pod dowództwem gen. Rozwadowskiego i wreszcie wyżej wzmiankowanym 3 p.p. morawski w ilości dwóch bataljonów. Grupa ta miała jedno z najcięższych zadań, mając do zdobycia górę Pustkę – klucz całej pozycji rosyjskiej. Był on świetnie broniony przez taktykę dowództwa rosyjskiego, tak, że sami Niemcy przyznawali, iż zdobycie góry Pustki będzie bardzo trudne i że oni dopiero atakiem swym na inne pozycje ułatwią Austrjakom robotę. Tymczasem stało się inaczej.
- Jakie formacje, prócz dywizji dwunastej, brały udział w bitwie? – rzuca pytanie.
- Prócz „nas” – zajmowały pod Gorlicami pozycje: Niemiecki korpus gwardji, VI austrjacki, XLI niemiecki rezerwowy, X niemiecki i wreszcie czasowo skombinowany korpus gen. Von. Kneusla, składający się ze 119 dywizji niemieckiej piechoty i 11 bawarskiej dywizji piechoty. Armja cała pozostawała pod dowództwem generała-pułkownika v. Mackensen, zefem sztabu armji był płk. V. Seeckt.
-  Wspomniał Pan generał o przechyleniu szali zwycięstwa przez polskie pułki dwunastej dywizji. Jak się to odbyło?
- Decydującym momentem – odpowiada generał – było, jak już panu wspomniałem, zdobycie góry Pustki, którą wzięliśmy szturmem ku wielkiemu zdumieniu Niemców, uważających te punkt za niezdobyty bez flankującego przez inne oddziały armji, natarcia. Dywizja 12-ta „austrjacka” na całym froncie armji Mackensena pierwsza zdobyła klucz ten dnia 2 maja 1915 r. – już o godzinie 11-stej 50 m., kiedy przeciwnie gwardia niemiecka dopiero około 13-stej pop. Wzięła Staszkówkę. 81 rezerwowa, mocno „nadszarpana”, przycupnęła w odległości około 600 m. od pozycji nieprzyjacielskiej i dopiero o godz. 16-tej mogła ponownie podjąć atak na las Kamieniecki – przy wydatnej pomocy „ austrjackiego” 57 p.p. z Tarnowa. W ten sposób rozpoczął się pogrom Rosjan, który dziesiątego dnia morderczej bitwy zamienił się niemal w rzeź.




- Jakie były korzyści gorlickiego zwycięstwa?
- Niestety, nie takie, jakiego oczekiwało dowództwo armji. Dowództwu chodziło o całkowite złamanie przeciwnika i przejście do wojny ruchowej. Tymczasem Rosjanie z podziwu godną zręcznością zdołali przeciwstawić nowe linje oporu – ochłonąwszy po straszliwej gorlickiej rzezi. Mieliśmy potem z nimi wiele jeszcze „roboty”. W każdym razie zrobiliśmy dobry początek i przełamaliśmy „żelazny front” – a to znaczyło wtedy wszystko! – Tu generał ożywił się i mówi:
- Po zwycięstwie pod Gorlicami kazałem zrobić plakietę w ilości kilku sztuk wyobrażającą atak 100 p.p. na górę Pustkę. Jedną sztukę posłałem potem cesarzowi wraz z specjalnem pismem, w którem podkreśliłem, że „100 polski pułk ziemi Cieszyńskiej dumnym jest, iż na ziemi polskiej pobił odwiecznego wroga”. To podkreślenie „polskiego zwycięstwa” pod Gorlicami wywołało później niechęć Niemców, którzy zresztą nie mogli nie przyznać mi racji.
Po dwóch prawie godzinach pogawędki – opuszczam gościnne progi Państwa Latiników,  „wyekwipowany” na drogę dwoma książkami generała i mnóstwem fotografji z terenu operacyjnego pod Gorlicami, z których najciekawsze właśnie Czytelnikom naszym reprodukujemy. C.   






       


piątek, 31 stycznia 2020

Dr Sławomir Mrozek, 64. rocznica śmierci wielkiego duszpasterza ks. Bronisława Świeykowskiego (1865-1956). Fotorelacja, Gorlice, 26 stycznia 2020 r.


/ARTYKUŁ NADESŁANY/


64. rocznica śmierci wielkiego duszpasterza
ks. Bronisława Świeykowskiego (1865-1956)

            Dnia 26 stycznia (niedziela) o godz. 10. w Bazylice Mniejszej pw. Narodzenia NMP w Gorlicach odbyła się msza św. z udziałem władz miasta na czele z panią poseł Barbarą Bartuś w intencji ks. Bronisława Świeykowskiego – burmistrza Gorlic z czasów Bitwy Gorlickiej. W liturgii wzięły udział również poczty sztandarowe, grupy rekonstrukcyjne oraz harcerze.
            Ks. proboszcz Stanisław Ruszel przybliżył postać ks. Bronisława Świeykowskiego:
- „Ks. Bronisław Świeykowski urodził się w 1865 r. w Uhercach w Bieszczadach (…)
Na co dzień posługiwał się językiem niemieckim, rosyjskim, francuskim, greckim i łacińskim (…) Wypadek w czasie ćwiczeń sprawia, że nie może służyć w wojsku (…) Kończy przemyskie seminarium, zostaje wyświęcony na kapłana i właściwie 60 lat swojego życia tj. od 1896 r. przebywa w Gorlicach. Z Gorlicami związał swoje życie.
            Każdy z nas pamięta (troszkę inaczej) – najczęściej dzieci pamiętają o małpce Koko, o tym, że był pierwszym mieszkańcem Gorlic który miał radio (…) Ludzie, którzy od nas odeszli, starsi – wspominali księdza Świeykowskiego z I i II wojny światowej i mówili – to był >Ksiądz< (…) Co zrobił takiego niezwykłego, że cesarz Karol odznaczył go krzyżem żelaznym ? Ksiądz nie przyjmuje odznaczenia od cesarza i wysyłając list do kancelarii cesarskiej, tłumaczy się z wielkim szacunkiem cesarzowi (…).
            [list ks. B. Świeykowskiego do cesarza Karola]
„W połowie września 1914 r., gdy wszystkie polityczne i autonomiczne władze z powodu wypadków wojennych opuściły miasto, postanowiłem więc objąć urząd burmistrza i opiekę nad mieszkańcami. Skłoniło mnie do tego postanowienia moje kapłańskie powołanie, które mi każe chrześcijańską miłość bliźniego nie tylko słowy głosić, ale i czynami okazywać (…)
W tych strasznych miesiącach podczas dwukrotnej rosyjskiej inwazyi i ostrzeliwania miasta, trwającego przez 126 dni, uczyniłem wszystko w miarę moich sił i mojej wiedzy, na chwałę Boga i dla dobra moich bliźnich (…)
Wychowany od dzieciństwa w ściśle chrześcijańskich zasadach, przez całe 52 lata mego życia, pozostałem im wierny na każdym kroku. A jednak zostałem zawezwany przez sąd polowy w Krakowie. Przyszedł straszliwy moment, rozprawa, posądzenie o zdradę, chociaż moja niewinność była już wcześniej wykazana. Na tej rozprawie, która odbyła się 10 marca 1916 r. musiałem stanąć jako obwiniony. Zostałem publicznie uniewinniony, gdyż inaczej być nie mogło. Jednakże to stawanie przed sądem było dla mnie, kapłana, który przez całe życie spełniał nienagannie swoje obowiązki wobec Boga, Kościoła i Ojczyzny, najcięższym krzyżem jaki włożono na moje barki i serce” (…)
            Gdy umiera ks. Świeykowski w 1956 r. - tu przed tą Bazyliką – przybyło 5 tys. ludzi, zabrakło tylko władz miasta. Był to czas komunistycznego reżimu więc robiono wszystko by pomniejszyć zasługi księdza Świeykowskiego (…)
Opinie o księdzu Świeykowskim wydawali obcokrajowcy – Węgrzy, Francuzi i Austriacy, mówili – Gorlice miały szczęście…”
Po mszy św. Gorliczanie udali się na cmentarz parafialny, gdzie przy grobie ks. Bronisława Świeykowskiego burmistrz miasta wygłosił okolicznościowe przemówienie, odmówiono modlitwę w intencji księdza i złożono wiązanki kwiatów.























poniedziałek, 27 stycznia 2020

Sztandar krwi, trudu i znoju. Wielka manifestacja ofiar wojennych z okazji poświęcenia swego sztandaru w Gorlicach - artykuł prasowy z roku 1927.








Sztandar krwi, trudu i znoju.
Wielka manifestacja ofiar wojennych z okazji poświęcenia swego sztandaru w Gorlicach. (Od specjalnego koresp. „Gońca Podhalańskiego”).

Gorlice 28 lutego.

W niedzielę 27 lutego b.r. dokonano poświecenia sztandaru tut. Koła inwalidów wojennych. W szeregu dumnych, inwalidzkich sztandarów, staje nowy sztandar inwalidów ziemi gorlickiej.
Sztandar ten ufundowany został kosztem członków i sympatyków Powiatowego Koła Związku Inwalidów Wojennych Rz.P. w Gorlicach.
Uroczystość poświęcenia sztandaru rozpoczęła się solennem nabożeństwem, odprawionem przez księdza prałata B. Świeykowskiego. Po nabożeństwie, w specjalnie przygotowanym namiocie obok kościoła, odbyła się uroczystość wbijania gwoździ do drzewca sztandarowego. Honorowe miejsca obok sztandaru zajęli: imieniem Marszałka Piłsudskiego generał Jasiński, imieniem Prezydenta Ignacego Mościckiego rotmistrz sztabu generalnego z adjutantury kancelarji przybocznej p. Prezydenta, następnie nowo zamianowany starosta gorlicki, reprezentant generalnego inspektoratu armji, reprezentanci D.O.K. Kraków i D.O.K. Przemyśl, w imieniu szefa sztabu generalnego Piskora pułkownik sztabu generalnego Wład, komendant I. pułku strzelców podhalańskich w Nowym Sączu, imieniem dowództwa I. pułku strzelców podhalańskich mjr. Giza, P.K.U. w Nowym Sączu podpułkownik Wilusz imieniem referatu inwalidzkiego por, Świderski.
Zauważyliśmy również prezesa „Sokoła”, Związku Legionistów, przedstawiciela miasta Gorlic, komendanta Policji państwowej i liczną delegację Związków Inwalidzkich, które przybyły ze sztandarami ze wszystkich stron kraju, jak z Górnego Śląska, Jarosławia, Krakowa, Nowego Sącza i t.d.
Zarząd Główny Związku Inwalidów Wojennych Rz.P. i jego przewodniczącego, oraz polskiego wiceprezesa Fidach p. Marjana Kantora reprezentował na uroczystości p. Jan Łobodziński z Nowego Sącza, Zarząd Wojewódzki Związku Inwalidów w Krakowie i Łodzi reprezentował p. Aleksander Dacków z Krakowa.

Ceremonja poświęcenia sztandaru i wbijania gwoździ.

Pierwszy gwóźdź imieniem pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego wbił generał Jasiński, następne gwoździe rodzice chrzestni i inne osobistości, według starszeństwa. Po skończonej uroczystości przemówił w gorących i serdecznych słowach ksiądz prałat B. Świeykowski, przypominając wielkie i krwawe ofiary, jakie inwalidzi ponieśli w licznych bojach dla Ojczyzny.
Mówca podkreślił dalej znaczenie dalszej pracy inwalidów w imię prawdziwego patriotyzmu, nieuchylającego się od największych ofiar.
Następnie przemawiał w bardzo podniosłych słowach nowo zamianowany starosta gorlicki.

Imponujący pochód.

[brakujący fragment]
Wielki pochód, który przeszedł przeszedł przez miasto do budynku „Sokoła”. Wśród sztandarów inwalidzkich poszczególnych Kół, niesiono w pochodzie nowy sztandar, który zrodzony z trudu i znoju szarego żołnierza ostatniej wojny, wiąże się z najchwalebniejszemi tradycjami ziemi gorlickiej, a zwłaszcza zwycięskiej bitwy pod Gorlicami w wojnie światowej. Temu pochodowi ofiar wojny, oraz licznych delegacji towarzyszyły dźwięki dwóch orkiestr – 1–go pułku strzelców podhalańskich z Nowego Sącza i orkiestra z Glinnika Marjampolskiego, – przygrywających marsze i pieśni wojenne, w których głównie unosiły się tony legjonowego marsza I–szei brygady. – W pochodzie zauważyliśmy Ochotniczą Straż Pożarną, młodzież skolną, liczne zastępy przysposobienia wojskowego, sokołów i t.d. – U wylotu rynku odbyła się defilada przed generalicją, władzami i delegacjami różnych towarzystw. – Rozdzierający serce w tym pochodzie był widok licznych, okaleczanych ofiar wojny, uderzających o zimne bruki ulic swemi „kulami”.

Uroczystość w sali „Sokoła”.

Przed „Sokołem” pochód ustawił się w szpalerze, przed którego frontem przeszedł generał Jasiński wraz z towarzyszącymi mu wyższymi oficerami. O godzinie 2 odbyło się w sali „Sokoła” przyjęcie gości obiadem, podczas którego przygrywała muzyka wojskowa pieśni legionowe. Podczas obiadu wniesiono cały szereg toastów, wśród których pierwszy na cześć Marszałka Józefa Piłsudskiego wniósł przewodniczący Koła Gorlickiego p. Feliks Orchowski. Przemawiali generał Jasiński imieniem armji, p. Aleksander Dacków imieniem Związku Inwalidów, prezes miejscowego Koła Związku Legjonistów, prezes „Sokoła” i przedstawiciel miasta. Na specjalną uwagę zasługuje na wzmiankę przemówienie inwalidy z Górnego Śląska, który w prawdziwie od serca płynącego uwielbienia do Marszałka Józefa Piłsudskiego, mówił, że inwalidzi górnośląscy są na każde zawołanie Naczelnego Wodza stanąć w obronie swej dzielnicy przed zakusami Niemców.
Podniosłą tę uroczystość zakończyła wspólna fotografja.
Wieczór w salach „Sokołach”, przy dźwiękach orkiestry wojskowej odbyła się zabawa taneczna, z której dochód przeznaczono na pokrycie kosztów, związanych z uroczystością poświęcenia sztandaru.

J.L.


niedziela, 15 kwietnia 2018

W rocznicę przełamania frontu rosyjskiego - artykuł prasowy z roku 1916.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów

W rocznicę przełamania frontu rosyjskiego.

           Początek maja będzie zawsze pamiętny w dziejach Galicyi. Po długim okresie najazdu rosyjskiego nadszedł pamiętny  maj 1915 roku. W nocy z pierwszego na drugiego rozpoczęła się ofenzywa wojsk sprzemierzonych pod Gorlicami, która miała przynieść wyswobodzenie Galicyi i ostateczny pogrom armii rosyjskiej. Rozpoczęte pod Gorlicami dzieło postępowało z błyskawiczną szybkością. Po przełamaniu frontu rosyjskiego pod Gorlicami w dniu   2. maja, już po trzech dniach, 5. maja został odzyskany Tarnów, 6. maja Dukla i Jasło, 7. maja Krosno, Pilzno, Szczucin i inne miasteczka.
           Punktem wyjścia tych świetnych zwycięstw było przełamanie frontu rosyjskiego przed rokiem. - Rocznicę tę święciły też przedewszystkiem Gorlice, gdzie w dniu 2. maja odbył się uroczysty obchód. W dniu tym zapanował w Gorlicach od rana świąteczny nastrój, a tłumy mieszkańców miasta i okolicznych wsi zgromadziły się na Rynku, gdzie o godzinie dziewiątej rano miejscowy proboszcz ks. Antoni Sos odprawił mszę polową.- Po skończonej mszy św. Przemówił do licznie zgromadzonej publiczności zasłużony opiekun ludności gorlickiej, której z poświęceniem niósł pomoc w ciężkich chwilach inwazyi rosyjskiej, burmistrz ks. Bronisław Świeykowski. Po kazaniu odśpiewano le Deum laudamus i patryotyczne pieśni, na czem zakończył się przedpołudniowy obchód. Wieczorem zaś zapalono na okolicznych wzgórzach ognie, które świadczyły o niewygasłej pamięci wiekopomnego zwycięstwa w historyi światowej wojny.


W rocznicę przełamania frontu rosyjskiego. Uroczystość 2 maja w Gorlicach. I. Msza polowa celebrowana przez ks. Sosa. II.Kazanie ks. Swieykowskiego. III. Tłumy zgromadzone na mszy polowej. Fot. Kumorowicz.




okopy pod Gorlicami

okopy w Staszkówce pod Gorlicami

zburzona szkoła w Staszkówce

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Kurs sadownictwa w Gorlicach - artykuł prasowy z roku 1909.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

Kurs sadownictwa w Gorlicach

           Coraz częściej odbywają się w kraju naszym naukowe kursy sadownictwa, przeznaczone dla nauczycielstwa ludowego, które następnie korzysta z nabytych tam wiadomości i rozszerza je wśród ludu wiejskiego.
           Jest to więc rzecz niezmiernie pożyteczna dla całego kraju, bo żadna może gałęź rolnictwa nie opłaca tak sowicie trudów i wkładów, jak właśnie sadownictwo, a dotąd niestety było ono u nas prawie zupełnie zaniedbane.
           Niedawno odbył się taki kurs w Sanoku, o  czem donosiliśmy w „ Nowościach Ilustrowanych”, zamieszczając grupę uczestników kursu, obecnie zaś urządzony został kurs sadownictwa w Gorlicach; w kursie tym, zainicyowanym przez profesora gimnazyalnego  p. Ludwika Sikorę, a urządzonym przy pomocy subwencyi Rady szkolnej krajowej, wzięło udział 30 nauczycieli ludowych z powiatu gorlickiego. Uczono tam zakładania wzorowych sadów, prowadzenia szkółek, hodowli drzew owocowych, przeszczepiania drzew, oraz ich pielęgnacyi.
            Nauka praktyczna i teoretyczna odbywała się w obecności inspektora okręgowego p. A. Stopińskiego, w miejscowej szkole męskiej i w okolicznych sadach. Prelegentami wykładającymi wspomniane przedmioty byli pp. Prof. Sikora i p. Ślusarczyk z Witkowic.

            Słuchacze, którzy nauce sadownictwa oddali się z zamiłowaniem i szczerym zapałem, odnieśli też bardzo duże korzyści. Spodziewać się więc można, że działalność ich dalsza przyczyni się w wysokim stopniu do uszlachetnienia i podniesienia sadownictwa bodaj w tej części kraju.   

Kurs sadownictwa w Gorlicach: uczestnicy i kierownicy kursu. 1. ks. prałat Bronisłąw Świeykowski. 2. dr Kazimierz
Fedorowicz, zast. przew. rady szkolnej okręg. 3. insp. Andrzej Stopiński. 4. prof. L. Sikora. 5. prof. A. Ślusarczyk.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Korespondencye z Gorlic. Życie na gruzach - notatka prasowa z roku 1917.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

Korespondencye z Gorlic.


Życie na gruzach. Smutno toczy się życie w zrujnowanem, wyludnionem mieście. Z mieszkańców inteligencya i zamożniejsi opuścili zburzone swoje siedziby, pozostała jeno ludność uboższa i garść urzędników, których obowiązek trzyma na posterunku. Aby ulżyć niedoli i ułatwić uboższym mieszkańcom przetrzymanie ciężkich czasów, grono obywateli z księdzem prałatem Świeykowskim, obecnym komisarzem rządowym w Gorlicach, oraz radcą Nam. P. Tadeuszem Mitschką na czele po zwalczeniu rozlicznych trudności, założyło „kuchnię ludową dla bezdomnych”, w budynku magistratu, która nadzwyczaj pożyteczną rozwija działalność. Zarząd kuchni spoczywa w rękach pani starościny Zofii Mitschkowej, która z pomocą pań miejscowych z całą ofiarnością i niestrudzoną energią oddaje się od rana do wieczora  filantropijnej pracy. Kuchnia wydaje dziennie 180-200 obiadów, częścią bezpłatnie, częścią za opłatą 30 hal., oraz herbatę. Przed kilku dniami zwiedzał kuchnię b. minister Długosz, który złożył na jej cele większą kwotę. Byt kuchni zależy dziś głównie od ofiarności prywatnej jej założycieli, pożądaną przeto jest wydatna pomoc ze strony społeczeństwa, ile że nędza w nieszczęsnych Gorlicach coraz większe przybiera rozmiary.

niedziela, 10 maja 2015

Gorlicka rapsodia - mąż opatrznościowy miasta - Gorlice 9 maja 2015 r. Galeria.

Gorlicka rapsodia - mąż opatrznościowy miasta spektakl teatralno-muzyczny oparty na zapiskach ks. B. Świeykowskiego  "Z dni grozy w Gorlicach".Występował Chór Cantores Carvatiani oraz Teatr Mundi, Gorlice Bazylika Mniejsza.

Fot. Stanisław Niemiec






























Zostań Patronem Z Pogranicza