29.05.1915
.
- Strona Główna
- Z dawnej Galicji
- I wojna światowa
- II Rzeczpospolita
- II wojna światowa
- Okres powojenny
- Kronika kryminalna
- Klęski żywiołowe i wypadki
- Łemkowszczyzna
- Biecz
- Gorlicko- jasielskie zagłębie naftowe
- Szlak architektury drewnianej
- Turystyka
- Region w starej fotografii
- Region we współczesnej fotografii
- Stare reklamy prasowe
- Rozmaitości regionalne
- Zanikające zawody regionalne
- Zwyczaje i obrzędy
- Kuchnia
- Krajobraz z wiatrakami
- Świat zwierząt
- Świat roślin
- O nas
- Współpraca
- Polecane strony
- Zostań Patronem
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zniszczenia w Gorlicach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zniszczenia w Gorlicach. Pokaż wszystkie posty
piątek, 24 kwietnia 2020
sobota, 28 grudnia 2019
poniedziałek, 25 lutego 2019
sobota, 2 lutego 2019
J. Lankau, Jak się odbudowują Gorlice? - artykuł prasowy z roku 1932.
Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.
Do miast, które na
ziemiach polskich najbardziej ucierpiały w czasie wojny światowej, należą obok
Kalisza Gorlice. Leżą one w Małopolsce, na terytorjum województwa krakowskiego,
na linji kolejowej Nowy Sącz -Jasło, w okolicy górskiej i pagórkowatej.
Dnia 2 maja 1915 r.
toczyła się pod Gorlicami bitwa, która zadała ostateczny cios potędze
rosyjskiej i zmusiła w. księcia Mikołajewicza do cofnięcia się aż na linję
Strypy i do oswobodzenia całej Galicji, okupowanej od 1914 r.
Linja frontu w Galicji
biegła wtedy mniej więcej przez Dąbrowę, Tarnów, Gorlice aż po Karpaty. Dnia 2
maja 1915 r. sprzymierzone wojska austro-niemieckie przystąpiły pod wodzą
marszałka Mackensena do generalnego ataku na odcinku Tarnów- Gorlice. Grupę
atakującą stanowiła trzecia i czwarta armja austrjacka i 11-ta niemiecka. Dnia
1 maja otworzono pierwszy w dziejach wojny światowej ogień huraganowy na
Gorlice i okopy rosyjskie. Ks. Prałat Świeykowski który w czasie bombardowania
przebywał w Gorlicach, tak opisuje te chwile: „Wśród gradu kul wyruszyłem na
wyprawę z mego mieszkania do Magistratu. Odległość wynosiła najwyżej sto
kroków, a na przebycie tej drogi zużyłem przeszło 15-cie minut; tak żółwim
sposobem byłem zmuszony przesuwać się popod mury i
zatrzymywać się co chwila, gdy pocisk armatni gdzieś pękał w pobliżu. Dotarłszy
wreszcie do magistratu, dostrzegłem kłęby dymu, wydobywające się z ulicy, przy
której leżała synagoga żydowska i dowiaduję się od policjantów, że przed chwilą
wpadł tam granat i wzniecił pożar. Ledwo wszedłem do biura ujrzałem po
przeciwnej stronie rynku, padający granat i zapalający kamienicę dawniej
dworską, obecnie będącą własnością Schwmmera, a następnie domy sąsiednie jeden
po drugim, aż po aptekę. Prawie równocześnie zaczęto uderzać granatami we
wszystkie części rynku, tak że oprócz dwóch kamienic i gmachu magistratu,
wszystkie domy stanęły w płomieniach. Mieszkańcy piwnic w tych palących się
domach, pozbierawszy ostatki mienia swego, w najwyższem przerażeniu, dusząc się
w dymie, przepełniającym rynek wbiegali do magistratu. Piwnicę, salę,
kurytarze, były ludźmi tak przepełnione, że literalnie ruszyć się nie można
było”.
W południe wkroczyły do
Gorlic pierwsze bawarskie patrole.
Oficjalny komunikat
austrjacki z dnia 3 maja donosił, że zjednoczone austro-węgierskie siły wzięły
8.000 jeńców i wymusiły przejście przez dolny Dunajec. W kilka dni potem liczba
jeńców wzrosła do 30.000. Generał Boreowicz rozpoczął ściganie trzeciej armji
rosyjskiej, zostającej pod dowództwem gen. Radki Dymitriewa i dnia 6 maja obsadził
Duklę.
Zaledwie Rosjanie
ustąpili z Gorlic i wkroczyły tam wojska austjacko-niemieckie, zaczęła się nowa
era udręczeń dla mieszkańców tego nieszczęsnego miasta. Najniewinniejszych
ludzi stawiano przed sądami doraźnemi za rzekome moskalofilstwo, więziono ich,
katowano, bądź też wieszano.
Naturalnie o odbudowie miasta nie było mowy, już
top ze względu na brak funduszów, już to wobec niepewnej sytuacji i możliwości
powrotu Rosjan. Skończyło się więc na opracowywaniu planów i na doraźnych
naprawkach. Dopiero w Niepodległej Polsce prace te ruszyły raźniej. Uprzątnięto
dawne gruzy i rozpoczęto odbudowę. Przedewszystkiem dźwignięto z ruin kościół
parafjalny i szpital, a ponadto przyprowadzono do porządku gimnazjum. Wzniesiono w rynku szereg nowych kamienic.
Prawdziwym klejnotem nowych Gorlic jest Kasa Oszczędności.
Ale ślady zniszczenia
widać jeszcze po dziś dzień. W rynku zachował się jakby rezerwat wojenny, który
stanowi kilka zbombardowanych domów.Aż dziwić się wypada,
że Gorlice są tak mało odwiedzane przez turystów? A przecież warto zobaczyć te
tereny, na których rozegrały się gigantyczne walki o historycznej doniosłości.
Samych cmentarzy wojennych jest w samym powiecie gorlickim 122. Szczególnie
przepięknie położony jest cmentarz 10-go pułku Honwedów. W Łużnej leżą
żołnierze z polskich pułków armji austrjackiej, 56-go wadowickiego, 100-go,
20-go itd. W Mszance wśród gęstych zarośli i drzew śpi prawie cały 269-ty
rezerwowy pruski pułk piechoty. Jeszcze gdzieindziej widać dwuramienne krzyże
na masowych mogiłach rosyjskich. Na drodze z Ropy do Wysowej niemal co krok
cmentarze.W pobliskich lasach ślady okopów
schronów betonowych.
Drogi w powiecie gorlickim są świetne.
Szczególnie automobilistom polecam przepiękny szlak Cięzkowice-Zagórzany, gdzie
jedzie się jak po stole.
Nieźleby było, aby
także nasza oficjalna propaganda przypomniała Europie Gorlice. Przecież Francja
czerpie ogromne zyski z turystów, zwiedzających front zachodni. Należałoby więc
wydać także przewodniki po froncie wschodnim i zachęcić Niemców, Węgrów i
Austrjaków, których rodacy pod Gorlicami leżą tysiącami, aby zwiedzili te
strony. Na razie bowiem o tych grobach nikt nie pamięta. Nikt z nich! To też z
najwyższem zdumieniem na grobie sierżanta-poruczniak Rolanda Zabla znalazłem
kwiat piwonji. Ktoś go położył na mogile. Może ta, która po przełomie pokochała
na kwaterze? Może ktoś, kto się ulitował nad samotnością tych grobów?
O groby, samotne groby…
Jan Lankau.
czwartek, 13 września 2018
niedziela, 20 listopada 2016
Tragedya Gorlic - odezwa z roku 1915.
Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.
Tragedya Gorlic
Otrzymujemy następującą odezwę:
Przez pięć miesięcy nieprzerwany, grzmiący huk armat
wprawiał w drgania nietylko powietrze. Ziemia i mury trzęsły się w posadach.
Setki wielkich i mniejszych pocisków z piekielnym chichotem spadały codzień na
miasto, rozdzierając lub w gruzy waląc najsilniejsze budowle. – Nieustający
turkot karabinów maszynowych przerażeniem napełniał mieszkańców. Setki tysięcy
kul – przelatując jak osy w różnych kierunkach siały śmierć i spustoszenie.
Blisko 600 osób cywilnych raniono wśród walk, – z tych prawie połowa zmarła. Na
650 domów w mieście – nie został ani jeden cały, a zaledwie czterdzieści kilka
jest takich, w których mimo uszkodzeń jeszcze mieszkać można. Z 7000
mieszkańców było w mieście w chwili wtargnięcia wroga przeszło 2000 osób. Skoro
tylko zaczęły się walki artyleryi, cała ludność w śmiertelnej trwodze o życie i
mienie – w podziemiach spędzała ciężkie dni ta zbolała rzesza ofiar światowej wojny. Przekradano się
tylko w nocy, aby wydostać trochę żywności. Kto padł po drodze od kul – umierał
bez pomocy. Zwłoki zabitych leżały tygodniami po ulicach i placach oczekując
pogrzebu.
Nadszedł nareszcie pamiętny dzień 2 maja. Data ta w historyi
zapisze się niezatartemi zgłoskami, a obok niej stać będzie na zawsze utrwalona
nazwa naszego miasta.
Sławnemi stały się Gorlice, bo tu powiódł się atak, który
przełamał front nieprzyjaciela – ale sławnem jest dziś to miasto także dlatego,
że na niem ogień i miecz wycisnęły swe straszne piętno.
Odeszli wrogowie, ale opuszczając miasto – pozlewali naftą
te domy, które od kul armatnich ocalały i spalili wszystko, co się spalić dało.
I oto dziś widzieć można tylko stosy zwalisk, poszczerbione mury bez dachów i
okien i sterczące ku niebu okopcone kominy.
Najboleśniejszy już chyba widok przedstawiają ruiny
kościoła.
Mieszkańcy stracili całe mienie ruchome i nieruchome.
Wśród szpalerów zamarłych domów snują się jak cienie –
pochylone zgnębieniem postacie mieszkańców.
Takie to ślady zostawiła u nas światowa wojna.
Rodacy! Przyjdźcie z pomocą. Rzućcie na ratunek ciężko
dotkniętych braci – ile kto może. Otrzecie datkiem Waszym niejedną łzę zbolałych,
uchronicie przed zwątpieniem i ostateczną nędzą niejedną egzystencję.
Gorlice, w czerwcu 1915.
Komitet ratunkowy miejski.
poniedziałek, 9 maja 2016
Gorlice. Rok po bitwie - artykuł prasowy z roku 1916.
Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.
Gorlice. Rok po bitwie.
Z okazyi rocznicy zeszłorocznego zwycięstwa pod Gorlicami, w całej prasie austryackiej są wspomnienia o Gorlicach.
Ale Gorlice, których nazwa związana jest na wieki ze
zwycięstwem majowem, srogiego doznały losu. Skutkiem ostrzeliwania w ciągu walk
z 1296 domów ostało się jeno 46…
Choć rok już minął od straszliwej bitwy, miasto przedstawia
obraz ruiny. – Korespondent wojenny „Zeit” telegrafuje swemu dziennikowi z
Gorlic pod datą 1 maja:
„… żaden jeszcze dom nie został odbudowany; przechodzień
błąka się ulicami ruin, ziejących pustemi oczodołami okien. Rumowisko wewnątrz
zmurszało i zarosło chwastem. Gdzie parterowe ubikacye nie zupełnemu uległy
zburzeniu, tam wstawiono okna, a zawieszone szmaty zakrywają wnętrze przed
ciekawem spojrzeniem. Wyrwy w murach od granatów i wyłamane ściany załatano
strzępami blachy z dachów lub zamurowano popękanemi cegłami. Trzy dzwony
kościoła farnego wiszą wolne w grubem belkowaniu portalu, przepołowiona wieża
dźwiga swój dach jakby dwoma palcami – a jakaś malarka siedzi na dole i
przenosi na płótno skrzętnie obraz ruiny. Na garbatym rynku starzy długobrodzi
żydzi w wyświechtanych chałatach, cisną się do naszego powozu, kobiety w
perukach i rzesza brudnych dzieci z krętymi pejsami… Ze zburzonego miasta wybiegają gwiaździsto
ulice przedmiejskie z małymi willami, które niewiele ucierpiały od strzałów. W
jednej z tych schludnych will stanąłem kwaterą… Spoglądając przez okno, widzę
pod niebios deszczową oponą, nieprawdopodobnie czarno–granatowej barwy, na
stokach łąk, których zieleń wydaje się w tem
świetle aż żółta – cmentarz gorlicki jakby w dziwnej aureoli. Jest to
jeden z 610 wojskowych cmentarzy w zachodniej Galicyi…”
Tyle korespondent niemiecki.
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Gorlice na linii frontu - opis zniszczeń.
Relacja zamieszczona w jednym z ówczesnych dzienników warszawskich. Źródło u autorów, zachowano pisownię oryginalną.
Na
szlakach wojny.
Jednym
z terenów galicyjskich na którym toczą się już od kilku miesięcy boje zażarte,
jest powiat gorlicki.
Jak
donosi Słowo polskie, same Gorlice,
stolica powiatu, już w końcu grudnia zamieniły się w wielką ruinę. Około 500
domów, już to kamienic, już parterowych realności, jest rozwalonych pociskami
lub spalonych. Ludności prawie niema. Już przed zajęciem przez wojsko rosyjskie
opuścili miasto przedewszystkiem żydzi gęsto miasto zamieszkujący, uwożąc
obfite mienie, na handlu zdobyte. Jak wszędzie zresztą, opuścili mieszkania swe
ci urzędnicy, którzy z polecenia wyższych władz lub z własnej ochoty za temi
władzami podążyli na wędrówkę wojenną na zachód państwa. Wyjechała wreszcie ta
część inteligencji zawodowej, która na stałe zamyśla zostać w Wiedniu. Zostali
biedacy i znaczna część mieszczan.
Boże
Narodzenie upłynęło wśród huku dział.
Nastały
ciężkie czasy. Dzień i noc padały na miasto pociski austrjackie, rozbijając je
w gruzy.
Szczególnie
się uwzięła artylerja austrjacka na kościół, wyniośle panujący nad miastem,
niedawno dużym kosztem odnowiony. Wiedziano dobrze, że wieża kościelna nie jest
ani punktem obserwacyjnym, ani stanowiskiem jakiegoś karabinu maszynowego, czy
innego rodzaju szybkostrzelnej broni. Księża ręczyli słowem kapłańskiem, że
kluczy od wieży nikt od nich nie żądał i nikomu ich nie wydali. A jednak atak
na kościół i wieżę nie ustał, dopóki ich nie zburzono.
Dzień
przepędzała ludność pozostała w piwnicach. W nocy zaczynało się życie: Gotowano
strawę, oglądano ślady nowych zniszczeń, grzebano zabitych na ulicach i czekano
z trwogą dnia, który zapędzał wszystkich na nowo do piwnic. Dnie spokojniej ze
spożytkowywano na zdobywanie żywności, najczęściej w niedalekim Bieczu, który
sam niewiele ma. Ci zaś, którzy nie mogli już dalej pędzić tego ciągle śmierci
w oczy zaglądającego życia, opuszczali niebezpieczny przytułek i zamieniali go
na pobyt, równie niespokojny, w sąsiednich gminach wiejskich. W ten sposób
życie się snuło w trwodze i niepewności. Liczba odważnych i upartych topniała,
aż dziś został niemal sam ksiądz Świejkowski wśród gruzów, z biedotą liczącą
około 4,000 ludzi karmioną za jego staraniem przez intendenturę wojskową i
datkami otrzymanemi w Bieczu lub Jaśle z komitetów ratunkowych.
Nie
lepiej się dzieje w całym powiecie sądowym gorlickim. Powiedzieć o tem dziś
wiele nie można. Wystarczy jednak, jeżeli wspomnę, że cały leży w linji
bojowej. Obraz zniszczenia i nędzy odkryje się dopiero, gdy ta linja się
przesunie dalej.
Druga
połowa powiatu politycznego gorlickiego, powiat sądowy biecki, dzieli w
znacznej mierze los Gorlic. Miasteczko samo ocalało w zupełności. I to jedyna
pociecha, że ten stary gród starościński, mający piękną kolegjatę i kilka
innych zabytków architektury swojskiej, nie leży w gruzach jak Gorlice.
O
rozmiarach zniszczenia i szkód dadzą pewne wyobrażenie szczegóły ze wsi K., w
pow. gorlickim, jeszcze dotychczas nawiedzanej co pewien czas przez zabłąkane
pociski. Z 81 koni we wsi zostało 4, z 1150 sztuk bydła rogatego –niecałe 200
sztuk.
Drobiu,
świń, narzędzi gospodarskich prawie niema. Stoi na obejściu pół wozu z jednem
kołem lub cały wóz leży na ziemi bez dyszla i kół, resztki rozbitego pługa i to
wszystko, co gospodarzowi na wiosnę zostało. W jesieni zdołali obsiać prawie w
całości. Dziś śladu brawie ozimin niema; stratowane kopytami koni i kołami
wozów lub armat, zorane granatami, spalone podczas postoju koni. Z tysiąca
mieszkańców, licząc wszystkich we wsi, przeszło setka mężczyzn jest na wojnie.
[...] Takie
są losy pow. gorlickiego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















