piątek, 28 maja 2021

Z galicyjskich Gorlic. Cykl korespondencji prasowych z roku 1911 - część II.

 





Z Gorlic.

Z Rady miejskiej. Na poniedziałkowem posiedzeniu Rady miejskiej uchwalono przedłużyć prowizyorum budżetowe do kwietnia; porządek dzienny wypełniły wnioski i interpelacye. Między innymi przeszedł monstrualny wprost wniosek wysłania delegacyi do nowego starosty p. Nitschki, jakoteż do marszałka powiatu i posła na sejm p. Długosza ze skargą na tutejszy stan urzędniczy, który przez założenie sklepów własnemi siłami, jak „Kółko rolnicze”, „Bazar krajowy” i piekarnię, zagraża rzekomo egzystencyi tutejszych kupców.

Natomiast wniosek jednego z radnych o wyznaczenie 50 K. na dar grunwaldzki, kwoty jak na gminną kasę zaiste kolosalnej, większością głosów upadł.

Z karnawału. W sobotę 25 lutego urządziło kasyno tutejsze ostatnią większą zabawę taneczną w sali „Sokoła”, w niedzielę zaś odbóła się zabawa Tow. gimn. „Sokół”, obie bardzo ożywione i pod każdym względem udałe.


Walne Zgromadzenie Towarzystwo gimn. „Sokół” odbyło się w niedzielę 2 b.m., na którem dokonano uzupełniającego wyboru prezesa, wiceprezesa i 4 członków wydziału. Z 2 kandydatów na prezesa, burmistrza tutejszego p. Tarczyńskiego i sekretarza magistratu p. K. Laskowskiego, wybrany został ostatni bardzo znaczną ilością głosów. Wiceprezesem obrany p. A. Długosz, do wydziału weszli dr. Przesmycki, Jelewski, Skowroński i Turowicz. Jak słychać, wynik wyborów nie zadowolił pozostałych 5 członków starego wydziału, wobec czego zgłosić mają swą rezygnacyę.  Jak zwykle u nas, zawiedzione ambicye i miłość własna.

Teatr żydowski. Tydzień przeszło już bawi u nas teatr żydowski ze Lwowa. Przedstawienia odbywają się w żargonie i cieszą się liczną frekwencyą, czego dowodem ilość przedstawień, która ma dojść do dziesięciu.


W okręgu Biecz– Jasło– Gorlice, skąd dzierżył dotychczas mandat poselski ks. Pastor, ubiega się równie jak gdzieindziej kilkunastu kandydatów. A mianowicie: ze strony narodowej demokracyi burmistrz jasielski dr. Baranowski, ze strony ludowców p. Konstanty Laskowski, sekretarz magistratu w Gorlicach, ze strony demokracyi postępowej sędzia Dohm. Słychać również o kandydaturze ze strony partyi socyalno–demokratycznej. Dotąd atoli nie została ustalona osoba kandydata.

Kandyduje tu również inżynier Zygmunt Zieliński, który już od 20 lat ubiega się o mandat przy każdych wyborach, i zawsze wychodzi z urny „jednogłośnie: t.j. otrzymuje zawsze swój własny głos.   



>>> CZĘŚĆ TRZECIA >>>






Dr S. Mrozek, Wywiad z o. Tomaszem Michalikiem - gwardianem i proboszczem parafii pw. św. Anny w Bieczu

 / ARTYKUŁ NADESŁANY/



Z cyklu „rozmowy niedokończone”, wywiad który przeprowadziłem 26 maja br. z o. Tomaszem Michalikiem - gwardianem i proboszczem parafii rzymskokatolickiej pw. św. Anny oraz katechetą w Zespole Szkół Zawodowych w Bieczu



Pan mój i Bóg mój”

Tomasz Apostoł

Wywiad przeprowadził: dr Sławomir Mrozek



Sławomir Mrozek (SM) - Jak to jest być gwardianem klasztoru (przełożonym) i proboszczem parafii rzymskokatolickiej pw. św. Anny w Bieczu ? Od jak dawna ? Z jakimi największymi trudnościami Ojciec musiał sobie poradzić ?

o. Tomasz Michalik (TM) - Jako przełożony klasztor objąłem 6 sierpnia 2020 r., a parafię poprzez specjalny obrzęd zwany instalacją proboszcza - 23 sierpnia 2020 r. - dokładnie w 21. rocznicę jej erygowania przez ówczesnego biskupa rzeszowskiego ks. Kazimierza Górnego. Będąc zarówno gwardianem i proboszczem odpowiada się za klasztor wraz ze wspólnotą braci, oraz za parafię do której należy 3300 osób. Jako proboszcz odpowiedzialny jestem za wszystkie sprawy duchowo–materialne.

Ktokolwiek był w bieckim klasztorze i kościele to wie najlepiej jaki jest jego stan. Pomimo, że zespół klasztorno-kościelny jest z XVII w. to bardzo trudno jest zdobyć środki na jego ratowanie i znajdujące się w nim dzieła sztuki. Niestety parafia nie jest w stanie szczególnie teraz w czasie pandemii udźwignąć wszelkich niezbędnych prac remontowych i konserwatorskich przy tak dużym zabytkowym obiekcie. Konieczne jest wsparcie z zewnątrz. Dlatego w ubiegłym roku zostały złożone cztery wnioski o przyznanie dotacji na wymianę okien w kościele i klasztorze których stan jest tragiczny, na renowację jednego z bocznych ołtarzy i renowację obrazów. Do tej pory jeden z nich został rozpatrzony pozytywnie i z Urzędu Marszałkowskiego otrzymaliśmy środki, które pozwolą przystąpić niebawem do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej z drugiej połowy XII w.

SM - Jak parafianie przyjęli wybór nowego proboszcza ?

TM - To pytanie należałoby skierować do parafian :-)

SM - Zacznijmy od początku - Ojca rodzinna parafia to... ?

TM - Pochodzę z parafii pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Grybowie – diecezja tarnowska.

SM - Jak wyglądała Ojca droga kapłańska ? Proszę opowiedzieć o początkach swojego

powołania ?


TM - W Zakonie Braci Mniejszych bo taka jest oficjalna nazwa, formacja trwa osiem lat. Pierwsze dwa lata (postulat i nowicjat) to okres można powiedzieć przyglądania się życiu franciszkańskiemu. Później studia filozoficzno-teologiczne uwieńczone magisterium, a potem święcenia kapłańskie.

SM - Gdzie Ojciec uczęszczał do seminarium ? Jak wspomina tamten okres ?

TM - Studia odbyłem w naszym franciszkańskim Wyższym Seminarium Duchownym pw. św. Bonawentury w Krakowie.

SM - Czy był to czas trudnej i ciężkiej nauki czy radosnego zgłębiania Bożej Tajemnicy?

TM - Bardzo miło wspominam czas formacji, która w naszym zakonie trwa aż osiem lat.

SM - Kiedy otrzymał Ojciec święcenia kapłańskie i kto ich udzielił?

TM - Święcenia prezbiteratu otrzymałem 17 maja 2008 r. z rąk nieżyjącego już Biskupa Ordynariusza diecezji sosnowieckiej Adama Śmigielskiego.

SM - Jakie jest najważniejsze przesłanie Ojca, życiowe credo zamieszczone na obrazku prymicyjnym ?

TM - „Pan mój i Bóg mój – to słowa Tomasza Apostoła - mojego patrona - które wypowiedział, gdy zobaczył Zmartwychwstałego Pana.

SM - Który ze znanych świętych jest Ojcu najbliższy ? Na kim się wzoruje ?

TM - Święty Franciszek z Asyżu.

SM - Dlaczego akurat ten święty ?

TM - Ten święty był blisko ludzi, szczególnie tych ubogich i trędowatych.

SM - Jaka była pierwsza parafia w której Ojciec pełnił posługi duszpasterskie ?

TM - Jarosław na Podkarpaciu – to moja pierwsza parafia do której trafiłem po święceniach. Trzy lata pięknej, intensywnej pracy, życzliwi i pomocni ludzie, piękny kościół i klasztor wraz z ogrodem w centrum miasta – bardzo miło wspominam te trzy lata tam spędzone.

SM - Gdzie pracował Ojciec przez kolejne lata zanim został gwardianem i proboszczem?

TM - Później na krótko był Przemyśl, a potem sześć wspaniałych lat pracy jako wikariusz parafii w Zakliczynie nad Dunajcem.

SM - Co najbardziej Ojciec ceni w ludziach ?

TM - Szczerość i otwartość.

SM – Co udało się zrobić na polu duszpasterskim przez te pół roku? Jakie Ojciec ma plany dotyczące parafii na przyszłość? Zadania na ten rok? Czy możemy je chociaż w części poznać ?

TM - Chyba jak każdy proboszcz chciałbym, aby ta nasza wspólnota parafialna była bardziej rozmodlona. Dlatego w każdy pierwszy czwartek miesiąca została od jesieni zeszłego roku wprowadzona adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy, a w każdy czwartek nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia, na które przychodzi coraz więcej wiernych. Reaktywowany został kult św. Antoniego z Padwy i we wtorkowe wieczory odprawiana jest Msza święta zbiorowa za Jego wstawiennictwem. W każdą sobotę wieczorna Msza święta jest sprawowana jako niedzielna, tak aby mogli skorzystać z Eucharystii ci, którzy w niedzielę są w jakikolwiek sposób przeszkodzeni. Ważną sprawą, na którą zwracam szczególną uwagę jest obecność kapłana w konfesjonale przed każdą Mszą świętą czy to w dzień powszedni czy świąteczny.

Mam nadzieję, że epidemia niebawem się skończy, a wtedy łatwiej będzie z ludźmi się spotykać i organizować życie duszpasterskie. Ważnym zadaniem na najbliższy czas będzie przygotowanie jubileuszu 400 lat od przybycia franciszkanów na ziemię biecką, który przeżywać będziemy w 2024 r..


SM - Jaka pierwsza refleksja nasuwa się Ojcu po półrocznym okresie bycia proboszczem ?

TM - Zdałem sobie sprawę jaki ogrom prac trzeba wykonać, aby przywrócić pierwotny blask kościoła i klasztoru.

SM - Czego możemy życzyć Ojcu Gwardianowi i Proboszczowi w 2021 r. ?

TM - Myślę, że wytrwałości i cierpliwości.

SM - Dziękuje za rozmowę.









poniedziałek, 24 maja 2021

Żywiołowa manifestacja chłopska w Jaśle - artykuł prasowy z roku 1934.

 

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.







Żywiołowa manifestacja chłopska w Jaśle.

 

W Jaśle odbyła się manifestacja na cześć rządu za pomoc okazaną włościaństwu po powodzi, oraz za dekrety oddłużeniowe, które przyniosły wielką ulgę wsi. Zgromadziło się około 20.000 chłopów, którzy w pochodzie poprzedzanym przez banderję, ruszyli przed starostwo przy dźwiękach orkiestr. W rynku wygłoszono szereg przemówień do starosty p. Juljusza Marossanyi’ego, który rzetelną pracą zyskał sobie uznanie i wdzięczność całego powiatu, szczególnie w dniach powodzi. Gdy świecił przykładem ofiarności w akcji ratowniczej. Delegacje wręczyły p. Marossanyi’emu album z podpisami, oraz adres do rządu.





piątek, 14 maja 2021

Męcina Mała

Kapliczka w Męcinie Małej przy dawnym trakcie węgierskim.

Data wyryta na cokole: 1903.

Według relacji ustnej, ufundowana w roku 1905 przez Józefa i Marię Gorzkowicz jako wotum dziękczynne za szczęśliwy powrót Józefa Gorzkowicza z pracy na Sumatrze.

Kwiecień 2021 r.

Fot. Krzysztof Kusiak











Sękowa

 

Cmentarz wojskowy nr 80 Sękowa widoczny z punktu widokowego przy ścieżce przyrodniczo-historycznej w Sękowej.

Kwiecień 2021 r.
Fot. Krzysztof Kusiak




czwartek, 13 maja 2021

W. Walczak, Biecz, miasto kontrastów i żyjącej przeszłości - artykuł prasowy z roku 1939. Część I.


 Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.









Wojciech Walczak ( Kraków).

Biecz, miasto kontrastów i żyjącej przeszłości.

 

 ZABYTKOWE BUDOWLE.

Niewiele chyba jest w Polsce, pośród małych, do 4.000 mieszkańców liczących miasteczek takich, jak Biecz, a może niema wśród nich drugiego, gdzieby jak tu, granica między teraźniejszością a przeszłością była tak nieuchwytna, równie łatwa do przekroczenia. Biecz, – taka dziwna nazwa, trącąca pleśnią wieków. Gdybyśmy powodowani ciekawością, zaglądnęli do leksykonu, znajdziemy tam kilka krótkich wierszy tej mniejwięcej treści: „Biecz, miasto, pow. Gorlicki, woj. Krakowskie, stacja kolejowa, 18 km. od Jasła, 3672 mieszk., jedno z najstarszych miast w Polsce, resztki zamku, murów obronnych, fara z XIV wieku”. I to wszystko. To jednak bardzo mało, słowa te nic nie mówią o skarbach sztuki, o licznych pomnikach przeszłości,  spotykanych prawie na każdym kroku, o żyjącym można powiedzieć wśród murów średniowieczu, o dziwnem wrażeniu, jakie wynosi się z tego grodu, gdzie „ o miedzę” sąsiaduje obecna bieda małomiasteczkowa ze świetną przeszłością dawnych wieków. Aby to przeszłością dawnych wieków. Aby to wszystko przeżyć i odczuć, trzeba poznać zbliska i zwiedzić ten dziwny zakątek Podkarpacia.



Już zdala przy bliżaniu się szosą od Gorlic czy Jasła, rzuca się w oczy niecodzienny widok sylwetki miasta. Oto na falistem wzgórzu, spadającem zadrzewionemi stokami w dolinę Ropy,  ponad pierścieniem zieleni drzew, nad skrawkami białych ścian domostw rozlewa się mozaika różnorakich dachów, a ponad tem, wysoko ku niebu, sterczy koronką gotyckicj fasad czerwony masyw kościoła farnego, obok czworoboczny słup wieży–dzwonnicy,  również czerwienią cegły kontrastującej z zielenią drzew, nakryty lekko baniastym hełmem dachu, zakończonego wieżyczką . Wynioślej jeszcze góruje nad zbiorowiskiem domów wyniosła, ośmioboczna wieża ratuszowa,  tworząc swemi sześcioma piętrami szarych ścian jakby symbol przeszłości bieckiego grodu.

 

ULICZKI, RATUSZ I WIEŻA KATOWSKA.


Samo miasteczko swemi krętemi i wąskiemi uliczkami, niskiemi dokami czy małemi kamieniczkami ni robi zbyt korzystnego wrażenia i gdyby nie rozrzucone wśród tego ślady przeszłości, nie różniłoby się niczem od reszty tego pokroju mieścin, w miarę brudnych, w miarę zażydzonych, jakich tyle spotyka się w Małopolsce.

Na wstępie już, przy wjeździe od strony Gorlic, mija się niską, okrągłą basztę,  przypierającą do okrągło sklepionej bramy, niestety zamurowanej, na której rozsiadła się kamieniczka, być może należąca kiedyś do całości obwarowań. Wąska uliczka prowadzi do czworobocznego, rozległego rynku, na środku którego wznosi się nad przebudowanym znać później ratuszem, potężna przeszło 50–metrowa wieża, o murach 3–metrowej grubości, poprzecznemi gzymsami, podzielonemi na 6 pięter, z których niższe stanowią czworoboczną podstawę, a trzy wyższe wystrzelają nad niemi ośmioboczną, zwężającą się ku górze wieżycą, zakończoną szczytowym gankiem, otaczającym latarniowe zakończenie, przykryte płasko–stożkowym dachem. Wykute na zachodniej ściany wieży tej, zwanej katowską, herby, otaczające tarczę z orłem polskim, oraz charakter budowli pozwalają na odniesienie powstania jej do XVI w. Nazwa „wieżą katowska” odnosi się do faktu, iż w średniowieczu istniała tu szkoła katów, w podziemiach ratusza istnieją lochy więzienne, a u stóp wieży stawało katowskie rusztowanie  w czasie licznie dokonywanych w bieckim grodzie egzekucyj na rycerzach–rabusiach z dukielskiego traktu, czy na zbójnikach beskidzkich.

Z rynku krótka uliczka prowadzi ku kościołowi. W drodze mijamy niską, piętrową kamieniczkę,  o charakterze kamieniczek przy ul. Kanonicznej w Krakowie. Jest to dom Kromera,  wielkiego syna Biecza. Na tarczy herbowej nad wejściem do izby pierwszego piętra data 1612. Beczkowe sklepienia izb, renesansowe kamienne odrzwia, siedzenia we framugach okien, wszystko żyje duchem tej epoki.



>>> CZĘŚĆ DRUGA >>>





wtorek, 11 maja 2021

Glinik Mariampolski - 1913

 

1913.



Jasło - 1921

 

27.11.1921



Szalony starzec w Kobylance - rok 1907.

 

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



Szalony starzec.

Z Gorlic donoszą nam:

W Kobylance ad Gorlice zaszedł onegdaj wypadek, który grozą swą poruszył do głębi całą okolicę. Przed kilku dniami jeden z włościan tutejszych 73 letni starzec począł się gotować na śmierć tak z powodu choroby, jak i podeszłego wieku. W tym celu odbył spowiedź i przyjął sakramenta święta. Tej samej jednak nocy, ogarnięty niewytłumaczonym  [słowo nieczytelne] wstał z łóżka, podparł mocno drzwi chaty i wziąwszy do rąk tłuczek, używany do gniecenia kartofli przystąpił do łoża córki swej, która spała wraz z trojgiem dzieci. Mąż jej, a zięć starca bawi w Ameryce za zarobkiem.

Szalony starzec uderzył córkę tak silnie w głowę, że ta nawet nie miała czasu krzyczeć i zaalarmować sąsiadów. Między ojcem a córką, wywiązała się śmiertelna walka, ta bowiem chwyciła go kurczowo za ręce i przyciągnęła do łóżka. Starzec pokąsał jej ręce aż do krwi, tak że musiała go puścić, w tej chwili ojciec ugodził ją jeszcze dwa razy tak [słowo nieczytelne], że czaszka jej pękła i mózg rozprysł się po całej chacie. Nieszczęśliwa, rzecz jasna, skonała natychmiast.

Starca aresztowano i osadzono w więzieniu. Dni jego jednak są policzone.

środa, 5 maja 2021

Bobowa - 1936

 

1936.



 

1936.





Dr J. Garbacik, Na szlakach Łemkowszczyzny - artykuł prasowy z roku 1939.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

 






Dr Józef Garbacik (Kraków).

Na szlakach Łemkowszczyzny.

 

SZCZEGÓŁOWE OPRACOWAMIA REGJONALNO–HISTORYCZNE.

Sporo już czasu minęło od wydania monografji Maszkienic przez prof. Fr. Bujaka, nestora polskich badań dziejów osadnictwa. Postawi on nauce polskiej wielki problem do rozwiązania, wyraził tam poglądów, że zanim będzie można przystąpić do skreślenia obrazu dziejów osadnictwa wsi polskiej, należy wpierw przez szczegółowe monografie poszczególnych regjonów dać solidne podstawy tej syntezie. Od tego czasu pojawiły się poważne studia regionalno–hist., a także pierwsze próby syntez na mniejszych obszarach.

Szczególnem powodzeniem i rezultatami, nieraz wspaniałemi , cieszą się zwłaszcza nasze ziemie kresowe. Dość wspomnieć monumentalne prace z zakresu dziejów i kultury Śląska, prowadzone przez Komitet wydawnictw śląskich przy P.A.U., czy prace Instytutu Bałtyckiego. Ruszyła się również i ziemia żywiecka wydająca już własny organ regjonalny „Gronie”; dużo zrobiono w ziemi Czerwieńskiej dzięki środowisku lwowskiemu, nie pozostało też w tyle Wilno.





Jednak do realizacji postulatu wysuniętego przez prof. Bujaka jeszcze nie blisko. Nawet nie wszystkie nasze kresy zyskały dotąd obszerniejsze opracowania. Doniedawna prawie odłogiem leżały badania nad kresami południowemi, wzdłuż łuku Karpat, a zwłaszcza t.zw. Łemkowszczyzna, co było tem pilniejsze, że badacze ukraińscy szukali i szukają na tym terenie Ukraińców i Ukrainy.

NA SZLAKACH ŁEMKOWSZCZYZNY.


W sam czas ukazała się bardzo aktualna, jak z tego widać, praca młodej badaczki p. dr. Krystyny Pieradzkiej p.t. „Na szlakach Łemkowszczyzny” wydana w Krakowie przez Komitet do Spraw Szlachty Zagrodowej. Praca ta świetna w swej formie narracyjnej, piękna w szacie zewnętrznej jest zarazem oparta na rzetelnych badaniach źródłowych. Ale największą jej wartością jest to, że zadaje kłam obłędnej propagandzie. Te walory, mimo popularnego charakteru studjum o Łemkach p. Pieradzkiej, stwierdzi ł słusznie w przedmowie prof. U.J. Jan Dąbrowski. Wypada jeszcze dodać, że mapy i pięknie dobrane ilustracje, podnoszą nader wydatnie stronę estetyczną, jak i użyteczność praktyczną tej bardzo potrzebnej książki.  

Na 230 tronach prowadzi nas autorka poprzez lasy, góry i doliny środkowych Karpat, od mroków średniowiecza aż po dzień dzisiejszy. Przedstawia tę prostą prawdę, że kraina Łemków „odwiecznie całość Rzeczpospolitą tworzącą, przeżyła z nią razem wieki całe, miała wspólną przeszłość kulturalną i dziejową…” Wpierw, zanim została zasiedlona, była Łemkowszczyzna własnością książąt i królów polskich, potem dostała się w ręce osadzonego na rubieżach państwa polskiego, rycerstwa polskiego, które ściągnęło skąd mogło osadników, o których w wiekach średnich było tak trudno. Przyszli więc i chłopi polscy i Wołosi i Rumuni i Słowacy, a nawet Węgrzy. Warunki fizyczne i struktura narodowościowa, pod kierującą ręką polską, organizująca tu życie, tworzyły tę ciekawą odrębność, nieraz egzotyczny charakter tej pełnej uroku ziemi.

Autorka nie cofnęła się przed zagłębieniem się w ogromny i bezcenny wprost materjał, jaki zawierają dla dziejów osadnictwa akty z Archiwum Państwowego Krakowie (aktów ziemskich i grodzkich). Powinno to być zachętą dla dalszych badań, które napewno będą uwieńczone rewelacyjnemi wynikami.

Także materjały  do dziejów kościoła wyzyskane zostały skrupulatnie obok opracowań. Autorka wykazała, że już  w XV w. była druzgocąca większość parafij łacińskich i dopiero później napływ Wołochów i wpływy unji spowodowały zanikanie łacińskich parafij (o 1/3). Nie pomija zasług  świeżo zmarłego i zasłużonego biskupa dra Lisowskiego, który wznowił tu kilka parafij łacińskich.

Na osobną wzmiankę zasługuje przedstawienie własności: królewszczyzn, dóbr rycerskich, (Gładyszów, Bogorjów, Stadnickich), kościelnych, biskupich, zwłaszcza „państwa muszyńskiego”.




Do szczególnie udanych należy rozdział o miastach i miasteczkach, niewątpliwie dzięki temu, że autorka należy do wybitnych fachowców w tej dziedzinie. Krótkie, ale bogate w treść wzmianki o Bieczu, Gorlicach, Grybowie, Jaśle, Krośnie, Dukli czy Żmigrodzie, łączą się doskonale z opisami wsi łemkowskich, jako że leżały na drogach łączących lud łemkowski z resztą Polski.

Te wszystkie momenty umiała autorka bardzo udatnie osnuć na kanwie czasu – w perspektywie dziejów.

Od dawnych zbójników, poprzez wojny kozackie, boje konfederatów barskich – aż do strasznej wojny światowej i chwili obecnej, przedstawia na się ta ziemia i lud w ścisłym związku z Polską.

Charakter informacyjny, bardzo ważny dla zainteresowania społeczeństwa polskiego tym cudnym zakątkiem Polski, ma rozdział ostatni. Szkolnictwo, komasacja podniesienie poziomu kultury rolnej, rozwój uzdrowisk, (Krynica, Wysowa, Żegiestów, Wapienne) – oraz szlaki turystyczne, oto punkty orientacyjne tego rozdziału, które wystarczą, by zwrócić uwagę szerokich rzesz czytelników na „szlaki Łemkowszczyzny”.