sobota, 29 grudnia 2018

Z galicyjskich Gorlic. Cykl korespondencji prasowych z roku 1910 – część VIII.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

Z galicyjskich Gorlic. Cykl korespondencji prasowych z roku 1910 – część VIII.


Gorlice, 29 września.
(Rada miejska. – Zgon lekarza miejskiego. – Koncesye szynkarskie. – Pożar. – Wystawa i wiec przemysłowy. – Budowa gimnazyum). 

Reprodukcja pocztówki z roku 1909. Zbiory prywatne autorów.
           Wczorajsze posiedzenie Rady miejskiej zagaił burmistrz wspomnieniem pośmiertnem, poświęconem pamięci naszego długoletniego lekarza miejskiego i rdzennego mieszczanina tutejszego dra Feliksa Bielewicza, który zmarł nagle w piątek dnia 23 bm., w wieku 45 lat. Funkcye lekarza miejskiego powierzył magistrat zastępczo dr. Marcelemu Fruhlingowi, któremu Rada miejska wyraziła uznanie za dotychczasowe bezinteresowne a gorliwe zastępstwo lekarza miejskiego.
           Z porządku dziennego upoważniono magistrat do zaciągnięcia pożyczki w kwocie 40.000 kor., którą dyrekcya Banku krajowego uchwaliła miastu na 4 i pół proc. na 50 lat. Pożyczka ta ma służyć do skonwertowania pomniejszych długów w kasie sierocej itp. Lwią część dyskusyi wypełniły jak zwykle interpelacye i wnioski samoistne.
          Radny p. Tokarski omówił niedomagania akcyi ratunkowej podczas niedawnego pożaru na Małym rynku, w którym spłonęły cztery domki budowane z drzewa, a to z powodu niedostarczenia koni przez właścicieli prywatnych, między którymi znajdują się nawet i radni (!).
          Radny p. Landau zgłosił wniosek, aby magistrat wystosował przedstawienie do namiestnictwa z prośbą, by władze zechciały uwzględnić w pierwszym rzędzie rekursy dotychczasowych szynkarzy gorlickich, których przy rozdawnictwie koncesyi obecnie pominięto i w ten sposób do niechybnej ruiny doprowadzono. Gmina otrzymała koncesyę na przemysł gospodnio–szynkarski parku miejskim jednak pod warunkiem poczynienia w budynku licznych inwestycji, w ciągu 14 dni. W końcu uchwalono zapomogę doraźną dla pogorzelców w kwocie 200 koron, oraz wydelegowano kilku radnych do zbierania składek.
          W dniach 25 i 26 bm. Odbył się we dworze hr. Skrzyńskiego w Zagórzanach, a 27 i 28 w sali Rady powiatowej w Gorlicach postój wystawy ruchomej Ligii pomocy przemysłowej, połączony z wiecem przemysłowym oraz wykładami o przemyśle krajowym z obrazami świetlnemi. Przemawiali pp. Sokołowski i Grefner z „Ligi” na wiecu pp. dr Szczepański, inż. Bartoszyński, oraz p. Tokarski, którego rezolucyę w sprawie kanałów uchwalono. Referenci podnieśli zgodnie wielkie zasługi gorlickiego gniazda „o własnych siłach” około powstania Ligii pomocy przemysłowej. Początek bowiem i oparcie Lidze dało towarzystwo gorlickie, przed sześciu laty założone i dotychczas stale się rozwijające. Zdumiewające wprost rezultaty pracy towarzystwa stwierdzili delegaci L. P. P. we wsiach naszego powiatu, gdzie– zwłaszcza w gminie Łużna– towarzystwo napotkało w swej pracy na bardzo podatny grunt. Sekretarz L. P. P.  żalił się jedynie miejscowego inspektora szkolnego p. Stopińskiego, który utrudnia podobno pracę w tym kierunku nauczycielstwu ludowemu.
           Sensacyę wzbudziła wiadomość dziś tu nadeszła iż Bank krajowy odmówił gminie udzielenia pożyczki 350.000 koron na budowę gimnazyum i szkół ludowych, a to z powodu niekorzystnego stanów finansów naszego miasta, którego handel i przemysł stoi w przededniu zupełnej ruiny.   

Gorlice, 14 października. 
(Z Rady powiatowej. – Fermenty). 

             Przeciw dokonanemu niedawno wyborowi uzupełniającemu członka Rady powiatowej w miejsce dotychczasowego marszałka p. radcy Smoleckiego, wpłynęły do namiestnictwa dwa protesty. Okazało się bowiem, że p. radca Smolecki zrezygnował swego czasu jedynie z godności wicemarszałka, nie zaś z godności członka Rady powiatowej, tak, że obecnie mamy 27 członków Rady, zamiast stawą oznaczonych 26. Nadto jeszcze pokazuje się, że i godność wicemarszałka nie wakowała wcale, kiedy bowiem Wydział krajowy został zawiadomiony o rezygnacyi wiceprezesa Rady powiatowej, otrzymał tenże z Wydziału krajowego reskrypt z dnia 28 lutego 1910 tej osnowy, iż „ponieważ dobro publiczne wymaga tego, aby tok agend Wydziału powiatowego nie został wstrzymany, przeto Wydział krajowy uprasza p. Smoleckiego, aby pozostał na stanowisku zastępcy p. prezesa Rady powiatowej w Gorlicach aż do zatwierdzenia wyboru nowego prezesa i zastępcy prezesa”.
             W odpowiedzi a to, p. Smolecki wystosował pismo do Wydziału krajowego z doniesieniem, iż zatrzymuje nadal wiceprezesurę – i faktycznie funkcye te w miarę potrzeby spełnia.
Tymczasem bez jego wiedzy dokonano wyboru dwudziestego siódmego wydziału powiatowego i wybrano go drugim wicemarszałkiem. Jesteśmy tedy w tem wyjątkowem położeniu, iż posiadamy największy w kraju Wydział powiatowy.
             O ile – z punktu widzenia autonomistów – powyższy stan rzeczy odpowiadałby naszym ambicyom, o tyle nasza autonomia na innym punkcie w ostatnich czasach szwankuje. Mianowicie do tutejszej powiatowej Kasy oszczędności zakradł się od pewnego czasu bardzo niezdrowy ferment, który nie tylko burzy spokojny dotąd tok agend w łonie samej instytucyi, lecz wywołuje przykre echo w szerszych sferach miasta i powiatu. Instytucya bowiem sama, jak od dziesięciu już lat spełniała wzorowo swoje zadanie ku pożytkowi ogółu, tak i obecnie pod tym względem nie pozostawia nic do życzenia. Niestety jednak prywatne animozye pewnych osobistości do członków dyrekcyi wywołały szereg faktów, które już dziś milczeniem pominąć trudno. – Mianowicie marszałek powiatu, p. Długosz, wystąpił z groźbą pod adresem dyrekcyi Kasy oszczędności, iż, jeśli członkowie dyrekcyi sami ze swych godności nie zrezygnują i także z wydziału nie wystąpią, na ten czas pan marszałek „użyje całego swego wpływu u namiestnika” w tym kierunku, aby wydział Kasy oszczędności rozwiązano i „narzucono rządowego komisarza”.
           Opinia publiczna zbyt żawo zajmuje się komentowaniem tych słów p. Długosza (zakomunikowanych dyrekcyi w jego imieniu przez adwokata dra Sterna), aby p. Długosz miał zaniechać uspokojenia jej przez odpowiednie stanowcze wyjaśnienie. Wszak tu idzie o prawidłowe funkcyonowanie finansowej instytucyi, służącej nie koteryom prowincyonalnym, lecz szerokiemu ogółowi.       

sobota, 22 grudnia 2018

Mąka z szuwaru i sitowia - artykuł prasowy z roku 1917.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.





Mąka z szuwaru i sitowia.

          Urząd żywnościowy zwraca uwagę właścicieli obszarów, porosłych szuwarem i sitowiem na wielkie znaczenie tych roślin dla odżywiania i udziela specyalnych pouczeń i wskazówek, o jakiej porze roku (na wiosnę) w jaki sposób (po miarę łodygi) trzeba ścinać sitowie i szuwar, by nadawały się do celów odżywiania (na mąkę) i przerabiania go w przystępnej formie do spożycia.
          Szuwar i sitowie suszone, niemniej jak i gotową zmieloną mąkę kupuje w każdej ilości  – Urząd żywnościowy w Wiedniu.

sobota, 15 grudnia 2018

Straszna katastrofa samochodowa w Jasielskiem - rok 1927.

7.05.1927

















Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

Straszna katastrofa samochodowa w Jasielskiem (Małopolska).
Na moście nad Wisłoką w Niegłowicach pod Jasłem wydarzyła się straszna katastrofa automobilowa, której ofiarą padło dwoje ludzi śp. Igielski i Maciejowski. Nasze zdjęcie na prawo przedstawia most ze zwłokami śp. Igielskiego i tłumem ludzi - zdjęcie na lewo daje widok zdruzgotanego samochodu i roweru na moście tuż po wypadku.

niedziela, 9 grudnia 2018

Otwarcie Szkoły Wiertniczej w Jaśle - artykuł prasowy z roku 1935.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.




Otwarcie Szkoły Wiertniczej w Jaśle

W środę dnia 4 grudnia Br. odbyło się w Jaśle uroczyste otwarcie Szkoły Wiertniczej, mającej za zadanie kształcenie wiertaczy i dozorców ruchu kopalń naftowych.
Po nabożeństwie w kaplicy gimnazjalnej odbyła się uroczystość otwarcia Szkoły w auli Państwowego Gimnazjum w obecności Prezesa Wyższego Urzędu Górniczego w Krakowie inż. Juljusza Mokrego, Naczelnika Okręgowego Urzędu Górniczego w Jaśle inż. Bronisława Morawskiego, miejscowych Władz Państwowych i Samorządowych, oraz licznie zebranych przedstawicieli przemysłu naftowego z całego jasielskiego okręgu górniczego.
Uroczystość otwarcia Szkoły zagaił Prezes Wyższego Urzędu Górniczego w Krakowie inż. J. Mokry, podkreślając potrzebę istnienia takiej Szkoły w jasielskim okręgu górniczym, wobec coraz silniej rozwijającego się tutaj ruchu wiertniczego i eksploatacyjnego. Zagłębie Borysławskie wskutek wyczerpania się tamtejszych złóż ropnych przestało już być ośrodkiem ruchu wiertniczego w Małopolsce, wobec czego liczne rzesze pracowników naftowych z zachodniej Małopolski straciły możność ukończenia szkoły wiertniczej w Borysławiu, z powodu trudności znalezienia tam pracy, lub też możności przeniesienia się na okres trwania nauki. Na dwuletni zaś pobyt w Borysławiu o własnym koszcie z powodu niezamożności pracownicy zachodniej Małopolski pozwolić sobie nie mogą. To stało się jednym z głównych powodów utworzenia Szkoły Wiertniczej w Jaśle. W zakończeniu swego przemówienia podkreślił p. Prezes Mokry starania i zasługi Naczelnika Okręgowego Urzędu Górniczego w Jaśle, inż. Bronisława Morawskiego, jako też Prezesa Oddziału Zachodniego Stowarzyszenia Polskich Inżynierów Przemysłu Naftowego w Krośnie, Dra inż. Włodzimierza Borowicza, poniesione około utworzenia tej szkoły, której właścicielem jest Oddział Zachodni Stowarzyszenia Polskich Inżynierów Przemysłu Naftowego w Krośnie.
Dyrektor Gimnazjum Jakób Kuska imieniem władz szkolnych dał wyraz radości, że w murach tut. gimnazjum mieścić się będzie jeszcze jedna pożyteczna placówka, mająca na celu szerzenie oświaty zawodowej wśród pracowników fizycznych naszego przemysłu naftowego. Prezes Oddziału Zachodniego Stowarzyszenia Polskich Inżynierów Przemysłu Naftowego w Krośnie, Dr. Inż. Włodzimierz Borowicz, podniósł duże znaczenie przemysłu naftowego, jako podstawy obronnej Państwa i jego niezależności gospodarczej, a następnie podkreślił ważność należytego przygotowania fachowego pracowników naftowych wobec dużego w ostatnich czasach postępu we wszystkich dziedzinach kopalnictwa naftowego. Dyrektor inż. Maksymiljan Fingerchut imieniem sfer naftowych wskazał na dużą wartość propagandową naszego przemysłu naftowego, gdyż nasi pracownicy naftowi rozprószeni po całym świecie byli ongiś pionierami i nauczycielami techniki wiertniczej wśród wielu innych narodów i w różnych krajach, jak np. Rosja, Rumunja, Indje holenderskie, Ameryka południowa i t.d.
Inż. Jan Cząstka przypomniał obecnym, że wartość fachowo wyszkolonego robotnika kopalnianego doceniał już Ignacy Łukaszewicz, jeden z twórców naszego przemysłu naftowego. Już bowiem w roku 1877 podjął on starania o utworzenie niższej szkoły górniczej w Bórbce koło Krosna, jednej z najstarszych i najlepiej wówczas rozwiniętych kopalń naftowych w Małopolsce. Starania Ignacego Łukaszewicza nie zostały jednak uwieńczone pomyślnym wynikiem, gdyż z powodu różnych trudności szkoły górniczej w Bóbrce nie utworzono. Dopiero w roku 1888 powstała Szkoła Wiertnicza w Wietrznie obok Bobrki pod kierownictwem inż. Zenona Kuszyckiego, dyrektora tamtejszych kopalń. Obowiązki nauczycielskie w tej szkole spełniał inż. górn. Juljan Fabiański, obecnie emerytowany profesor Politechniki Lwowskiej. Szkoła ta w ciągu kilkuletniego istnienia dostarczyła naszemu przemysłowi naftowemu całego szeregu fachowo przygotowanych pracowników, z pośród których wielu zajęło poważniejsze stanowiska w przemyśle.
Obecnie otwarta Szkoła Wiertnicza w Jaśle będzie więc podjęciem i dalszym ciągiem pożytecznej działalności Szkoły Wiertniczej w Wietrznie.
Na zakończenie przemówił jeden z uczniów Szkoły, dając wyraz wdzięczności dla władz za utworzenie nowego ośrodka kształcenia pracowników naftowych w tut. Zagłębiu i złożył przyrzeczenie wytrwałego dążenia do zdobycia wiedzy fachowej w nowo utworzonej szkole, pomimo trudności dojazdowych, na jakie napotykają uczniowie, wskutek rozrzucenia tutejszych kopalń naftowych na dużym obszarze.
Po uroczystości odbyło się tradycyjne zebranie towarzyskie z okazji Święta Patronki górników św. Barbary, przy udziale około 70 osób.                                                                                                          

niedziela, 2 grudnia 2018

"Święto Maryjek" w Gorlicach - artykuł prasowy z roku 1935.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.







„Święto Maryjek” w Gorlicach

           (KAP) Takie święto obchodzą corocznie Gorlice w dniu Niepokalanego Poczęcia N.M.P. Historja tej uroczystości sięga roku 1782, w którym to szerzyła się w Gorlicach straszna zaraza. Właścicielka Gorlic, Trzecieska, miała wtenczas we śnie widzenie, że jeżeli córki mieszczan, które mają imię Marja, pójdą w procesji po polach, dotkniętych zarazą i błagać będą w pieśni Matkę Naśw. O wstawiennictwo za biednym ludem u Boga, to zaraza ustąpi. I tak się stało. Wdzięczne miasto przyrzekło wtenczas Matce Najść., że powtórzy odtąd co roku w święto Niepokalanego Poczęcia N.M.P. tę procesję i nazwało tę uroczystość „Świętem Maryjek”.
          W tym roku przybył do Gorlic na tę uroczystość J.E. ks. biskup ord. dr. Fr. Lisowski. Uroczystą nowennę do Niepokalanego Poczęcia N.M.P. zakończono w przeddzień święta nieszporami, podczas których przemówił gorąco i serdecznie biskup ordynarjusz. Sumę pontyfikalną odprawił ks. biskup Fr. Lisowski, a kazanie wygłosił ks. dr. Wł. Węgiel. Po sumie odbyła się tradycyjna procesja. Szły Maryjki w bieli, w welonach na głowach, z płonącemi lampkami w rękach, a za niemi tłum wiernych, wielbiących dobroć Matki Bożej.