.
- Strona Główna
- Z dawnej Galicji
- I wojna światowa
- II Rzeczpospolita
- II wojna światowa
- Okres powojenny
- Kronika kryminalna
- Klęski żywiołowe i wypadki
- Łemkowszczyzna
- Biecz
- Gorlicko- jasielskie zagłębie naftowe
- Szlak architektury drewnianej
- Turystyka
- Region w starej fotografii
- Region we współczesnej fotografii
- Stare reklamy prasowe
- Rozmaitości regionalne
- Zanikające zawody regionalne
- Zwyczaje i obrzędy
- Kuchnia
- Krajobraz z wiatrakami
- Świat zwierząt
- Świat roślin
- O nas
- Współpraca
- Polecane strony
- Zostań Patronem
wtorek, 24 stycznia 2023
niedziela, 22 stycznia 2023
Kronika gorlicka. Ujęcie nieuchwytnego dotąd złodzieja kolejowego - rok 1937.
Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.
Kronika gorlicka.
Ujęcie nieuchwytnego dotąd złodzieja kolejowego.
Nasz korespondent gorlicki (JW) donosi: Już od dłuższego czasu popełniano kradzieżę różnych przedmiotów na linji kolejowej Tarnów – Stróże.
Z zamkniętych wagonów w tajemniczy sposób znikały całe paki różnych towarów, złodzieja jednak mimo wzmożonej czujności straży kolejowej, nie można było uchwycić.
Dopiero w sobotę udało się funkcjonarjuszom P.P. z Rzepiennika Strzyżewskiego ująć sprawcę tych kradzieży, którym okazał się Stanisław Sz., lat 37 liczący, zamieszkały w Ciężkowicach, powiat tarnowski. Sz. skradł ostatnio z zamkniętego wagonu kolejowego kilka skrzyń zapałek, szpagatu, większą ilość płótna oraz całą przesyłkę klisz i przyborów fotograficznych, wysłanych z Andrychowa do firmy „Wenus” w Gorlicach.
Równocześnie z Sz. aresztowano pasera Jakóba Z., sklepikarza z Rzepiennika Marciszewskiego, który skradzione przedmioty odbierał od Sz., wywoził do Tarnowa i tam je pozbywał.
środa, 2 lutego 2022
piątek, 14 stycznia 2022
niedziela, 28 października 2018
Wykolejenie pociągu pod Stróżami - rok 1936
Pociąg wykoleił się pod Stróżami.
poniedziałek, 1 października 2018
czwartek, 13 września 2018
czwartek, 5 maja 2016
sobota, 9 stycznia 2016
Wypadek na kolei w Jaśle - rok 1909.
Wypadek na kolei w Jaśle
W Jaśle na koleji zdarzył się przed kilkoma dniami straszny wypadek. Żona robotnika Antoniego L., który od kilkunastu lat pracuje przy magazynie węgli, przechodziła przez rampę podczas silnego deszczu, a więc nakryta parasolem, niosąc obiad mężowi, została powalona na szyny przez wóz węglowy. Wóz odciął nieszczęśliwej obie nogi powyżej kolan; zabrano ją do szpitala w Jaśle, lecz po dwóch godzinach umarła. Śp. Lupina liczyła lat 50 i pozostawiła 8-mioro dzieci. Kto winnym był w tem nieszczęściu wykaże śledztwo.

















