Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.
Zaginięcie w Ropicy.
W Ropicy obok Gorlic mały chłopczyk, wyszedłszy na zabawę, zapędził się aż do lasu, gdzie zabłądził. Dopiero po trzech dniach zdołano go odszukać, ale już nieżywego w lesie.
.
- Strona Główna
- Z dawnej Galicji
- I wojna światowa
- II Rzeczpospolita
- II wojna światowa
- Okres powojenny
- Kronika kryminalna
- Klęski żywiołowe i wypadki
- Łemkowszczyzna
- Biecz
- Gorlicko- jasielskie zagłębie naftowe
- Szlak architektury drewnianej
- Turystyka
- Region w starej fotografii
- Region we współczesnej fotografii
- Stare reklamy prasowe
- Rozmaitości regionalne
- Zanikające zawody regionalne
- Zwyczaje i obrzędy
- Kuchnia
- Krajobraz z wiatrakami
- Świat zwierząt
- Świat roślin
- O nas
- Współpraca
- Polecane strony
- Zostań Patronem
czwartek, 7 stycznia 2016
środa, 6 stycznia 2016
Tragiczna śmierć biednej wdowy w Jaśle - rok 1906.
Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.
Tragiczna śmierć biednej wdowy w Jaśle.
Tragiczna śmierć biednej wdowy w Jaśle.
Słabość woli, brak energii do zniesienia nieszczęść i cierpień popycha człowieka w objęcia rozpaczy, w objęcia beznadziejnego zwątpienia. Rozpacz zaś i zwątpienie najczęściej są przyczyną samobójstw, owych ponurych tragedyi życiowych, jakich tak często jesteśmy świadkami. Na tem tle rozegrała się również tragedya biednej wdowy w Jaśle.
Ludwika Stańskowska, młoda, bo dopiero 31 lat licząca wdowa po portyerze kolei państwowej w Jaśle, matka dwojga małoletnich dzieci, od dłuższego czasu, to znaczy od czasu śmierci mężą popadła w histeryę. Bieda dokuczała jej na każdym kroku, biedna kobieta traciła coraz bardziej wiarę w swe siły, nie mogła znieść tego, że dzieci nie odbiorą z powodu braku ojca należytego wychowania, postanowiła więc ostatecznie odebrać sobie życie. Rozpacz pomieszała jej zmysły, zwątpienie pchnęło ją do grobu.
Dnia 5 bm. Stańkowska wstała przed godziną szóstą rano. Widocznem było, że napadł ją ostry szał histeryczny, bo wypędziła dzieci z domu na ulicę, chociaż mróz dochodził 10° Celsjusza, a ponadto wicher dął mroźny, sama zaś wybiegła za niemi i popędziła nad rzekę Jasiółkę w zamiarze odebrania sobie życia w jej zimnych nurtach. Jasiółka była już od kilku dni zamarznięta, ale ta przeszkoda nie zbiła z tropu nieszczęśliwej. Stańkowska rozebrała się na brzegu rzeki do naga i jak jej stopy wskazywały, szukała czy nie ma gdzie w lodzie wyrąbanej przerębli, gdzieżby śmierć znaleźć mogła. Ale cała rzeka przedstawiała się jak równa, bez skazy lustrzana płaszczyzna; nawet przeręble były zamarznięte.
Widząc, że w nurtach Jaskółki śmierć znaleźć nie może, pobiegła nieszczęśliwa ku torowi kolejowemu, oddalonemu od rzeki o blizko półtora kilometra, przez zagony, przez pola, potykając się co chwila i raniąc ręce i nogi. Dobiegła nareszcie do toru, położyła się na szynach i czekała śmierci. Dobieg ją stukot pociągu, widocznie ku niej się zbliżającego. Nadzieja, że wreszcie umrze, zaświtała w sercu nieszczęśliwej. Ale, niestety, i tu ją spotkał zawód. W kilka chwil późnej przebiegł obok niej całą siłą pary pociąg, idący do Tarnowca, ale drugim torem.
Wstała więc – jak widać ze śladów – pobiegła dalej, zobaczyła kilka obok siebie leżących szyn rezerwowych pomiędzy dwoma torami. Sądziła, że jeżeli legnie obok tylu szyn, to z pewnością jakiś pociąg przecież ją przejedzie. Nadszedł drugi pociąg, idący w stronę Moderówki, ale znów po innych szynach.
![]() |
| Fot. A. Bruck |
Nieszczęśliwa czekała cierpliwie. Włożyła obie ręce pod głowę i leżała na szynach, przy dziesięciostopniowym mrozie, czekając śmierci jak wybawienia. Niestety – śmierć ją trzykrotnie już zawiodła. Zmęczona i znużona zimnem usnęła. Znalazł ją dopiero strażnik kolejowy, przechodzący w służbie po torze i zaalarmował stacyę Jasło, skąd bezzwłocznie przebiegli ludzie z lekarzem. Zajęto się zaraz akcyą ratunkową, ale mimo zastosowania wszelkich możliwych środków nie zdołano jej przywrócić do życia. Nieszczęśliwa kobieta zamarzła. Nie mogła znaleźć śmierci w rzece, ani pod kołami pociągów, mróz się więc nad nią zlitował.
A po niej zostało dwoje biednych dzieci, małoletnich, nie będących w stanie zapracować na życie, rzuconych w świat jako te liście jesienne, na zmarnowanie…
Załączona obok fotografia przedstawia komisyę sądowo lekarską podczas sekcyi zwłok nieszczęśliwej Stańkowskiej. Lekarze dr. Masudziński i dr. Kadyi, którzy dokonali sekcyi, stwierdzili u zmarłej histeryę w najwyższym stopniu.
Morderstwo w Dominikowicach - rok 1906.
Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.
Morderstwo w Dominikowicach
Ohydna zbrodnia. We wsi Dominikowice koło Kobylanki pow. Gorlice, powiła przed kilku dniami pewna dziewczyna dziecię, które, aby ukryć wstyd, rzuciła zgłodniałym psom na pożarcie. Te rzeczywiście je i objadły. Część zwłok żandarmerja odratowała. Sprawę oddano sądowi.
Morderstwo w Dominikowicach
Ohydna zbrodnia. We wsi Dominikowice koło Kobylanki pow. Gorlice, powiła przed kilku dniami pewna dziewczyna dziecię, które, aby ukryć wstyd, rzuciła zgłodniałym psom na pożarcie. Te rzeczywiście je i objadły. Część zwłok żandarmerja odratowała. Sprawę oddano sądowi.
Wypadek z bronią w Dębowcu - rok 1904.
Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.
Wypadek z bronią w Dębowcu
W Dębowcu, pow. Jasło, zabił 12-letni Henryk Dąbrowski strzałem ze strzelby, którą się bawił, niewiedząc, że jest nabita, trzechletnią swoją siostrę.
Wypadek z bronią w Dębowcu
W Dębowcu, pow. Jasło, zabił 12-letni Henryk Dąbrowski strzałem ze strzelby, którą się bawił, niewiedząc, że jest nabita, trzechletnią swoją siostrę.
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Pożar lasu w Dąbrówce - rok 1903.
Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.
Pożar lasu w Dąbrówce
W Dąbrówce (pow. Jasło). Wybuchł z niewiadomych powodów ogień w lesie p. Rylskiego i zajął 4 morgi lasu, które spłonęły doszczętnie. Ludzie uważają to za karę bożą, bo też p. Rylski właściciel lasu, w nieludzki sposób dokucza włościanom.
Pożar lasu w Dąbrówce
W Dąbrówce (pow. Jasło). Wybuchł z niewiadomych powodów ogień w lesie p. Rylskiego i zajął 4 morgi lasu, które spłonęły doszczętnie. Ludzie uważają to za karę bożą, bo też p. Rylski właściciel lasu, w nieludzki sposób dokucza włościanom.
Plaga myszy w jasielskim - rok 1903.
Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.
Plaga myszy w jasielskim
Z Jasielskiego donoszą nam, że w wielu gminach tamtejszego powiatu myszy wyrządziły wielkie szkody. Gminy Ujazd, Kłodawa i inne wysłały na pola znawców gminnych, którzy zbadali, że w niektórych miejscach została na polu jedna część zasiewu, a trzech nie ma, na innych niema połowy i tak zniszczone żyto, pszenica i koniczyna. Gminy te podały do starostwa o ulgi podatkowe.
Oberwanie chmury w jasielskim - rok 1903.
Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.
Oberwanie chmury w jasielskim
Z Jasielskiego. Dnia 2. czerwca popołudniu zderzyły się dwie chmury - jedna ze wschodu, druga ze zachodu, stanęły nad gminami: Sowina, Bieździatka, Biezdziedza, Nawsie kołaczyckie i Kołaczyce i nastąpiło oberwanie się chmury. Silna ulewa, połączona z gradem, wyrządziła straszne szkody: zboże i ziemniaki woda całkiem zniszczyła - a wezbrany potok zabrał stodołę - w Biezdziedzy zabrała woda budulec na dom gospodarzowi Sapeckiemu, a organiście naczynia stolarskie wartości 500 K. J. Madej.
Oberwanie chmury w jasielskim
Z Jasielskiego. Dnia 2. czerwca popołudniu zderzyły się dwie chmury - jedna ze wschodu, druga ze zachodu, stanęły nad gminami: Sowina, Bieździatka, Biezdziedza, Nawsie kołaczyckie i Kołaczyce i nastąpiło oberwanie się chmury. Silna ulewa, połączona z gradem, wyrządziła straszne szkody: zboże i ziemniaki woda całkiem zniszczyła - a wezbrany potok zabrał stodołę - w Biezdziedzy zabrała woda budulec na dom gospodarzowi Sapeckiemu, a organiście naczynia stolarskie wartości 500 K. J. Madej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
