środa, 12 stycznia 2022

T. Oleksy, Ogrodnictwo i sadownictwo w powiecie gorlickim - artykuł prasowy z roku 1938.


 Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.







Ogrodnictwo i sadownictwo w powiecie gorlickim

 

Stwierdzonym jest, że zamiłowanie do przyrody nie stanowi tylko zainteresowania ludzi zamożnych Lu wykształconych, lecz widzimy je również u naszego rolnika, wieśniaka podczas wiosennych dni, przy sadzeniu kwiatów w swoim ogródku. Nie na długo to jednak; bo czasami, po kilku tygodniach ogródek ten porośnięty zielskiem i chwastami robi wrażenie legendarnego cmentarzyska. To samo dzieje się z grządkami marchwi, cebuli, pietruszki, to samo widzi się w sadzie, w którym drzewa porosły mchem jak stara strzecha, co w rezultacie zmusza już jesienią gospodynię do kupna w mieście cebuli, buraczków czy kilku jabłek.

Jeżeli są to ostre słowa krytyki pod Waszym rolnicy adresem, to słowa te niech będą bodźcem do wytężonej pracy, tym więcej, że padły one od tego, który zna wieś dobrze, który nie przejdzie obojętnie koło wiejskiego gospodarstwa, lecz zauważy wszystko, co się wokół domu znajduje, zwróci uwagę na każdą  grządkę, na każde drzewo, czy też na chudą pasącą się krówkę, oblepioną gnojem zimowym tak długo, aż przyroda tj. deszcz nie zmyje śladów lenistwa.

Szczęściem stan ten, o którym piszę wyżej, należy już do przeszłości. Obecnie oblicze wsi i całego powiatu zmieniło się nie do poznania. Dziś jest już niewiele dzieci wiejskich, nie znających truskawek, smaku słodkiej marchwi, rabarbaru, pomidorów lub tp. Warzywa, propaganda uprawy i spożycia warzyw trafiła na podatny grunt wśród gospodyń, które z ogródków swych niewielkich, lecz rozsianych na terenie całego powiatu – produkują nie tylko na własne potrzeby, ale również i na zbyt.

Sadownictwo, które dawniej traktowano po macoszemu – jako sadownictwo amatorskie a nie handlowe, w latach ostatnich rozwija się pomyślnie. Według obliczeń rośnie w granicach powiatu 106.000 sztuk drzew na obszarze ponad 700 ha. Są to przeważnie drzewa młode, wysadzone po mroźnej zimie 1928/29 roku. Ogólna produkcja roczna wynosi obecnie około 1,417.000 kg. Owoców. Po największej części są to sady małe, rolnictwo bowiem w powiecie składa się przeważnie z drobnych gospodarstw. Dużą uwagę poświęca się obecnie uprawie i pielęgnacji drzew. To też dziesiątki tysięcy drzew są spryskiwane różnymi środkami grzybo i owado– bójczymi. W  ostatnich dwóch latach rozprowadzono 2.868 kg. chemikalii do walki z chorobami i szkodnikami drzew owocowych. W powiecie istnieje obecnie 27 opryskiwaczy, gdy tymczasem w roku 1935 było ich zaledwie 7. Ilość zużytych środków chemicznych, z roku na rok niepomiernie wzrasta i wzrastać będzie, w miarę coraz to większego zainteresowania się sadownictwem.

Czynniki miarodajne (Państwowy Bank Rolny) idą z pomocą rolnikowi, w formie kredytu niskooprocentowanego – długoterminowego, na budowę przechowalni na owoce. Akcja w tym kierunku jest już w toku. W okresie zimy zostały wykonane plany i kosztorysy budowy 7 przechowalń indywidualnych o  łącznej pojemności 1.450 q owocu, które to miały powstać w ośrodkach sadowniczych w powiecie. Koszt powyższych wynosić miał 23.505 zł. Po załatwieniu wszelkich formalności potrzebnych celem uzyskania pożyczki i wniesieniu prośby – otrzymali ubiegający się o pożyczkę – odpowiedź „prośba została załatwiona odmownie, w załączeniu zwracamy plany i kosztorysy budowy”. W rezultacie dowiedzieliśmy się, że jest jednak możliwość uzyskania tegoż kredytu, lecz tylko na przechowalnie zbiorowe spółdzielcze. Można się więc spodziewać , że w tym roku zbudujemy przynajmniej jedną spółdzielczą przechowalnię, kto raby zarazem miała charakter spółdzielni dla zbytu owoców. Do tego celu będziemy dążyć, powstanie bowiem takiej placówki pozwoli unikać zbytecznego pośrednictwa, podważającego produkty a obniżającego zarobki producentów.

Wiadomo z badań ekonomiczno gospodarczych, że rentowność kultur ogrodniczych i sadowniczych przy istniejącym zbycie na owoce i warzywa jest bardzo potężnym czynnikiem tworzenia dobrobytu warsztatów rolnych, ale nie tylko ich samych.

Nie zapominajmy, że na przełomie ostatniego stulecia w dobie kryzysu wielohektarowe sady ratowały duże majętności polskie na wschodnich Kresach od ruiny.

 

Tomasz Oleksy (Gorlice).





  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz