OSTATNIE SZTUKI! Gorlickie w Wielkiej Wojnie 1914-1915. Wspomnienia, relacje, legendy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor wojenny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor wojenny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 marca 2015

Nieszczęśliwe kaczki


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Doktorowi sztabowemu przynosi jego służący kaczkę świeżo zabitą, która aż prosi się na patelnię. Doktór pyta się służącego, skąd wziął taki smaczny kąsek.
- A to – powiada chłopak – gdy jechał furgon, to kaczka wpadła pod przednie koła, wyciągnąłem ją no i jest.
Doktór, zadowolony z kolacyi, o jaką trudno na froncie, kazał usmażyć nieszczęsną ofiarę wojny i zaprosił oficerów baterii na kolacyę. Oficerowie doszli do przekonania, że należałoby i szczęśliwego znalazcę poczęstować. Chłopak przyszedł, ale gdy mu wkładano porcyę do menażki, zaczął drapać się w głowę i powiedział:

- O, to za dużo… bo, jako melduję posłusznie, i pod tylne koła furgonu wpadła także kaczka… 



piątek, 9 stycznia 2015

Pechowy porucznik

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Pewnej nocy źle się powodziło – na jednym punkcie – salzburskiemu pułkowi. Rosyanie zdobyli jeden rów 59 p.p. Rowy jednak na prawo i lewo pozostały w rękach tego pułku. W zdobytym rowie wzięli Rosyanie do niewoli porucznika Sussa i natychmiast poczęli go oficerowie indagować w języku francuskim. Porucznik wiedział, że na lewo i prawo od niego zaledwie o kilka kroków znajdują się jego żołnierze. Rosyanie jednak wskutek zamieszania podczas walki i ciemności o tem nie wiedzieli.
Porucznik Suss rozmawiał więc z Rosyanami po francusku. Wśród zdań francuskich półgłosem zwracał się w języku ojczystym do swych żołnierzy.

„Malheuresetnent nous etions seulement quelques soldato de mon regiment et moi, messieurs  59-ty chodźcie tutaj, złapali mnie!
Parfaitement, mon capitain, nos positions sont tres faibles par ici. – Salcburgczycy! Jesteście wszyscy razem? Ja jestem w pobliżu.
Qui, monsieur, nons n’awions meme pas, de guoi vivre. – Ludzie! Zbierajcie się!
I ludzie zebrali się, Salcburgczycy przyszli z pomocą i odbili swego porucznika – tak gruntownie, iż zabrali także tych Rosyan, którzy byli w rowie.

Ale - zdaje się - bogini ostrożności nie stała przy kołysce porucznika Sussa. Kilka dni później zdarzyło się mu, iż znowu wpadł do rowu rosyjskiego. Tym razem – gdyby ta historya nie była prawdziwa, wydawałaby się bardzo nieprawdopodobną – wyratowała go flaszka wódki, którą miał w kieszeni. Pokazał ją Rosyanowi, który chciał go wziąć do niewoli. Zobaczywszy jednak wódkę, chwycił za flaszkę. Wódka w zimnym rowie jest poniekąd boskim trunkiem. Między Rosyanami powstała regularna bitwa o wódkę. W międzyczasie porucznik szczęśliwie uciekł do swoich Salcburgczyków. 



Żołnierze 59 p.p. z Salzburga pułku brali udział w walkach z Rosjanami w Galicji, w czasie letniej ofensywy w składzie 3 Armii. Między innymi 27 sierpnia 1914 roku brali udział w bitwie pod Poturzynem, podczas operacji Wisła - San walczyli w okolicach Leżajska i Woliny. W listopadzie walczyli nad Szreniawą wydatnie przyczyniając się do zatrzymania rosyjskiego "walca parowego". W grudniu 1914 roku brali czynny udział w operacji limanowsko-łapanowskiej tocząc ciężkie walki pod Sobolowem. W pierwszej połowie 1915 roku w okolicach Tarnowa, BrzeskaŻmigrodu.
Za: Wikipedia.pl

piątek, 28 listopada 2014

Ogniska w okopach

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Kapitan 27 p. strzelców polnych Mikroys stał w nocy poza jednym ze swoich rowów strzelniczych, gdy nagle spostrzegł tuż w pobliżu płomyki ognia, wydobywające się z jakiegoś rowu. „I znowu łobuzy – mówi do stojącego obok kaprala – rozniecili mimo zakazu ogniu, pójdźmy tam, zrobimy porządek”, poczem udał się w stronę ognia. Stanął nad rowem, i krzyknął. „Do kroćset! pocóż znowu roznieciliście ogień! Chcecie dostać kilka rosyjskich granatów?
W tej chwili wyskoczyły z rowu jakieś postacie, których kapitan nigdy w życiu swem nie widział, potrząsając groźnie w ciemnościach karabinem, krzycząc: Russu! Russu!
Był to rosyjski rów, w którym kapitan ów chciał robić „porządek”. Szybko odwrócił się i z taką chyżością uciekał jak nigdy w swem życiu. Nagle padł jak długi towarzyszący mu kapral. Kapitan zatrzymał się, sądząc, iż ów żołnierz zraniony. Ale na szczęście kapral tylko się potknął, poczem prawie bez tchu zatrzymali się w swoich rowach.


27 Pułk Piechoty Austro-Węgier - Okręg uzupełnień – Graz. W chwili wybuchu wojny wchodził w skład 28 Dywizji Piechoty III Korpusu 2 Armii austro-węgierskiej, później przerzucony do Galicji walczył w okolicach Jasła pod koniec 1914 roku. Za: Wikipedia.pl

czwartek, 20 listopada 2014

Kolacja u wroga

Przypadek żołnierza z 59 p.p.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

W nocy – jak zwykle – przyjechała poza frontem kuchnia polowa i żołnierze przychodzili jeden po drugim po kolacyę. Również i ten dostał szalkę napełniona po brzegi. Z kolacyą pomału i niezwykle ostrożnie wracał do swego rowu. Szedł tak dlatego, iż było ciemno,  po wtóre nie chciał uronić ani jednej kropli maszczonej zupy, w której formalnie tonął olbrzymi kawał mięsa z grochem. Smaczny i „piękny” dym unosił się z szalki. Żołnierz tak dalece napawał się swą „lukullusową” ucztą, iż zmienił drogę. Dopiero, gdy podniósł już jedną nogę chcąc zejść do okopu, spostrzegł, iż to rów rosyjski. Również spostrzegł go stojący w pobliżu Rosyanin. Musiał szybko działać i to z własnej inicjatywy. Salcburczyk z całej siły uderzył szalką Moskala w głowę, tak, iż ten z rykiem runął na ziemię. Po pierwsze z powodu silnego uderzenia, następnie dlatego, iż gorąca zupa poparzyła mu twarz i spłynęła po gołym ciele.
Inni Moskale początkowo cofnęli się sądząc, iż Austryacy rzucili ręczne granaty do okopów, po chwili dopiero poszli na pomoc jęczącemu koledze a tymczasem Salcburczyk, jeżeli nie z kolacyą, to w każdym razie żywy przybył do swoich.  




Żołnierze 59 p.p. z Salzburga pułku brali udział w walkach z Rosjanami w Galicji, w czasie letniej ofensywy w składzie 3 Armii. Między innymi 27 sierpnia 1914 roku brali udział w bitwie pod Poturzynem, podczas operacji Wisła - San walczyli w okolicach Leżajska i Woliny. W listopadzie walczyli nad Szreniawą wydatnie przyczyniając się do zatrzymania rosyjskiego "walca parowego". W grudniu 1914 roku brali czynny udział w operacji limanowsko-łapanowskiej tocząc ciężkie walki pod Sobolowem. W pierwszej połowie 1915 roku w okolicach Tarnowa, BrzeskaŻmigrodu.
Za: Wikipedia.pl

wtorek, 11 listopada 2014

Bojący Wicuś

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

Krótki dowcip z 1915r.


- Cóżeś taki wystraszony, Wicuś?
- Bo mi ciocia powiedziała: "z prochu powstałeś"...
- No, więc cóż z tego?
-No, boję się, żebym nie wystrzelił!



niedziela, 21 września 2014

Modlitwy do ziemniaków

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


W pewnej wsi wpadli nasi chłopi na ciekawy pomysł. Oto, aby im Moskale nie rabowali, porobili prawosławne krzyże i pozatykali je w kopce z ziemniakami.
Moskale gdy przyszli do wsi uszanowali kopce i nietylko okopali lepiej, ale przystroiwszy i oświeciwszy świeczkami poklękali i zdjąwszy czapki modlili się do... ziemniaków.



Zostań Patronem Z Pogranicza