OSTATNIE SZTUKI! Gorlickie w Wielkiej Wojnie 1914-1915. Wspomnienia, relacje, legendy.

niedziela, 22 maja 2022

Sławomir Mrozek, Wywiad z Poseł na Sejm, Elżbietą Zielińską.

 

Z cyklu „rozmowy niedokończone”, wywiad który przeprowadziłem z Panią Elżbietą Zielińską – Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej

















Sławomir Mrozek (SM) – Witam Panią serdecznie w imieniu czytelników Kwartalnika Gorlickiego i Regionalnego Serwisu Historycznego „Z-pogranicza” i cieszę się, że możemy porozmawiać trochę o polityce ale i nie tylko. Co u Pani słychać ? Jak minął Pani weekend majowy ;)?

[wywiad przeprowadzony był w maju br.]


Elżbieta Zielińska (EZ) - Weekend majowy minął intensywnie. Tak się składa, że w tym czasie jest zawsze dużo uroczystości i mimo, że nie wszędzie da się być to starałam się po dwóch latach nieobecności spotkać z wieloma osobami. Jeszcze lista jest długa, ale systematycznie jeżdżę gdzie tylko mogę.


SM – Zanim przejdziemy do pytań związanych z polityką – „przenieśmy się” na chwilę wehikułem

w przeszłość do czasów Pani szkoły średniej – Jak Pani wspomina maturę ;)? Jakie przedmioty zdawała Pani na maturze ?


EZ – Zdawałam język polski, angielski, historię i wiedzę o społeczeństwie – wszystko rozszerzone. Samej matury nie pamiętam dokładnie. Oczywiście uczyłam się na ostatnią chwilę, bo w klasie maturalnej trochę balowałam, a trzy dni po egzaminach spakowałam się i pojechałam do Wielkiej Brytanii do pracy, i to jest dla mnie dosyć silne wspomnienie. Pierwsze zderzenie z dorosłym życiem, trzeba było pracować i się utrzymać w obcym kraju. Szkoła życia. Było ciężko, ale jestem przekonana, że ciężka praca wtedy do dzisiaj daje efekty. Do dzisiaj czuję duży szacunek do fizycznej pracy.


SM – Jak to jest – po ponad dwóch latach - wrócić do polityki ;)? Jakie widzi Pani różnice między poprzednią, a obecną kadencją ?

(przypomnijmy naszym czytelnikom/internautom, że zdobyła Pani mandat poselski wskutek awansu pana Wiesława Janczyka na członka Rady Polityki Pieniężnej, który musiał zrezygnować z legitymacji poselskiej. W 2019 r. Pani Poseł kandydowała do Sejmu z listy Prawa i Sprawiedliwości).


EZ – Dla mnie zasadnicza różnica to przede wszystkim taka, że po raz pierwszy zostawałam posłem będąc osobą, która może w każdej chwili robić co chce, bo sama decyduje co robi i kiedy. Teraz weszłam do Sejmu będąc żoną i mamą dwóch małych chłopców. Musiałam szybko dopasować życie rodzinne do pracy w parlamencie i w okręgu. Z jednej strony załatwiać dokumenty i otwierać biuro, z drugiej zaadaptować młodszego synka do żłobka, pamiętać o wizytach u lekarza, dbać o to by zawsze o odpowiedniej porze zjedli i mieli czyste ubrania. Proza życia, ale na szczęście synowie mają tatę zaangażowanego na 100%, więc dajemy radę. A co do samego Sejmu, już wiedziałam co i jak załatwiać po kolei, więc poszło w miarę sprawnie. Chociaż ta biurokracja mnie zawsze przytłacza.


SM – Niedawno bo 21 kwietnia br. otworzyła Pani nowe biuro poselskie przy ul. Stróżowskiej 2 (poprzednie biuro Pani Poseł znajdowało się przy ul. Piekarskiej 1) – Kto będzie obsługiwał w Pani imieniu biuro ? W jakich dniach i godzinach będą przyjmowani mieszkańcy ?


EZ – Biuro obsługuje Pani Dyrektor Joanna Piechowicz-Koszyk, chociaż często też jest tam nasz praktykant studiujący na co dzień w Krakowie. Kiedy tylko jednak może to do nas dołącza. Na razie ustaliliśmy godziny od 10-15 na otwarcie biura, chociaż ja nie lubię mieć sztywnych godzin pracy. Jak trzeba to się dostosowuje do obywateli i ustalamy najlepszy dla nas termin. Spokojnie można pisać do mnie nawet przez facebooka czy inne komunikatory, z których korzystam (np. Instagram czy Twitter).


SM – Pierwszy raz w historii polskiego parlamentaryzmu mamy dwie posłanki z powiatu gorlickiego z tej samej opcji politycznej – Prawa i Sprawiedliwości (w wyborach w 2015 r. Pani Poseł startowała z listy Kukiz’15) – Jak wygląda współpraca z Panią Poseł Barbarą Bartuś ?


EZ – W naszym powiecie jest tyle tematów do ogarnięcia, że jest duże pole do działania i współpracy.


SM – Do końca obecnej kadencji Sejmu pozostało około półtora roku (wybory parlamentarne odbędą się prawdopodobnie jesienią 2023 r.) – w jaki sposób wykorzysta Pani ostatnie miesiące bycia w parlamencie ?


EZ – Praca, praca, praca. Inaczej się nie da. Nie ma drogi na skróty. Ale muszę powiedzieć, że naprawdę co chwilę ktoś z czymś się do nas zwraca, więc kalendarz napełnia się sam. Chcę również dbać o tematy, którymi zajmowałam się w poprzedniej kadencji, czyli np. kwestiami wykluczenia komunikacyjnego czy sprawami kultury. Często jestem pytana przez kolegów w Sejmie ile czasu zajmuje mi dojazd do Warszawy. No cóż, z małymi dziećmi i postojami to drogi nie obróci się dwa razy w jeden dzień jak niektórzy to robią. Marzy mi się, że kiedy będziemy mieli łącznik, który w miarę sprawnie nas doprowadzi do jakiejś szybkiej trasy. Często się słyszy, że jak będzie połączenie to stracimy ten spokój, magię Beskidu Niskiego. Moim zdaniem to błędne rozumowanie, a nawet wymówka, bo nie poprawiając warunków rozwoju naszego regionu to tracimy przede wszystkim ludzi, i to nie tylko ojców i matek wyjeżdzających za chlebem czy studentów zostających w dużych miastach. Tracimy całe rodziny, które przenoszą się gdzieś, gdzie jest im po prostu wygodniej.


SM – W latach 2016-2018 była Pani sekretarzem Zarządu Krajowego Stowarzyszenia na Rzecz Nowej Konstytucji Kukiz’15 – Czy nadal jest Pani za zmianą konstytucji ? Jeżeli tak to dlaczego ? Czy jest Pani za wzmocnieniem roli prezydenta – system prezydencki tak jak np. w Stanach Zjednoczonych czy semiprezydencki jak np. we Francji ?


EZ - Jestem jak najbardziej za zmianą Konstytucji. Głęboko żałuję, że jednak nie jest to temat, który kolokwialnie mówiąc „grzeje” opinię publiczną. Moim zdaniem nasz system polityczny jest bardzo mętny, podział kompetencji nieuporządkowany, wiele zapisów konstytucyjnych jest martwych. Jaki dokładnie mógłby być to system to już pewnie o wiele mądrzejsi ode mnie ludzie mogliby powiedzieć, ale jestem przekonana, że bardzo potrzebujemy większej przejrzystości prawa. Nie tylko konstytucyjnego, ale i w innych jego aspektach.


SM – Przejdźmy do pytań związanych z naszym regionem, dziedzictwem kulturowym – w dawnej Galicji Zachodniej pozostało około 300 cmentarzy wojennych z I wojny światowej, w samym powiecie gorlickim mamy ponad 90. Niektóre z nich są w opłakanym stanie, wymagające natychmiastowego remontu jak chociażby cmentarz wojenny nr 105 Biecz-Harta. Podobnie rzecz się ma z opuszczonymi i chyba zapomnianymi kapliczkami. Czy można coś w tej sprawie zrobić ?


EZ – Można i trzeba. Mnie te kapliczki zachwycają. A cmentarze wojenne są naprawdę pięknie zaprojektowane. Mało kto wie, że były one bardzo skrupulatnie zaplanowane tak, żeby będąc na wzgórzu były widoczne z drogi. Mnie zawsze szczerze zachwyca jak widzę, że ktoś kto mieszka obok kapliczki czuje się „opiekunem” i o nią dba. A trzeba powiedzieć, że wiele z nich jest zabytkowych i co więcej, wewnątrz posiadają zabytkowe wyposażenie, np. rzeźby, malowidła. Niestety także przez to padają ofiarami łupów, gdyż są słabo zabezpieczone.

Kapliczki szczególnie powstawały w XIX w. właśnie w Galicji, a w Beskidzie Niskim często są dowodem na istnienie dawnych wsi, dzisiaj niezamieszkałych przez nikogo. Dlatego ważne, żeby opowiadać ich historię. W tym roku widziałam, że samorząd w województwie łódzkim stworzył program dedykowany właśnie takiej architekturze małej. Myślę, że tym bardziej w Małopolsce powinniśmy o czymś takim pomyśleć.


SM – W setnym numerze Kwartalnika Gorlickiego rozmawiałem z Panem Burmistrzem Rafałem Kuklą o pomyśle powstania w niedalekiej przyszłości Europejskiego Muzeum I Wojny Światowej, w sąsiedztwie nekropolii wojennej nr 91 na Korczaku (Urząd Miasta odkupił już działki przy cmentarzu i opracowana została wizja artystyczna). Niewątpliwie byłaby to ogromna inwestycja wymagająca oprócz środków finansowych również szeroko podjętej współpracy. Czy poparłaby Pani ten pomysł ?


EZ – Oczywiście, sama drążyłam temat muzeum w poprzedniej kadencji i w tej również go zgłębiam. Musimy popierać pomysł z całych sił i robić wszystko, żeby doszło do realizacji, ponieważ jak nie my to zaraz ktoś inny podbierze ten pomysł. A mamy wyjątkowe warunki. Marzy mi się muzeum, które będzie w pełni interaktywne i opowie historię w ciekawy sposób. W Muzeum Powstania Warszawskiego można wejść do kanału, jakim pod Warszawą przechodzili powstańcy. My powinniśmy stworzyć system okopów i zasiek, tak by zwiedzający mogli poczuć historię. Każde działanie, które pomoże Gorlicom mieć swoje wyjątkowe muzeum ma moje poparcie i deklaruję, że będę pomagać w jego utworzeniu jak tylko mogę.


SM – Na terenie powiatu mamy kilka pomników i tablic upamiętniających wydarzenia z I wojny światowej i nie tylko. Brakuje mi – nie ukrywam – również pamięci o wielkich społecznikach

i ludziach którzy poświęcili się dla rozwoju miasta – niewątpliwie śp. Pan Kazimierz Kotwica był właśnie takim człowiekiem (w 2012 r. Honorowy Obywatel Miasta Gorlice. W okresie prosperity Fabryki Maszyn i Sprzętu Wiertniczego „Glinik” – jej Dyrektor. Rozbudował Fabrykę Maszyn i zapewnił pracę około 7 tys. osobom. W latach 2003–2007 był radnym Sejmiku Województwa Małopolskiego. Pan Kotwica był osobą bardzo zaangażowaną w rozwój Gorlic, wielce zasłużoną dla Miasta i Ziemi Gorlickiej. Z jego inicjatywy powstało m.in. Osiedle Młodych, Osiedle Krasińskiego, basen otwarty, hala sportowa OSiR i lodowisko. Za Pana Kotwicy powstał wyciąg narciarski na Magurze Małastowskej).

W związku z powyższym Pani Poseł, czy poparłaby Pani tę inicjatywę ? Czy możliwe byłoby w jakiś sposób upamiętnić tego wielkiego człowieka, który tak wiele zrobił dla miasta i pozostawił po sobie serdeczne wspomnienia szczególnie wśród starszych mieszkańców ?


EZ – Myślę, że nie tylko śp. Kazimierz Kotwica, ale w ogóle powinniśmy zaakcentować mocniej historię przemysłu w Gorlicach. Przecież byliśmy kolebką przemysłu naftowego na świecie. Dzisiaj bardzo modne stają się renowacje fabryk, w których tętni życie społeczne i kulturalne. Taka historia przyciąga. Mogłaby stanowić kolejny element na mapie turystycznej miasta. Tak jak Krosno ma swoją hutę szkła, którą wypromowało, tak i my powinniśmy stworzyć coś podobnego. Nawet jakby nie miało to być bardzo duże, ale żeby było atrakcyjne dla dzisiejszego turysty. Z mężem bardzo często zachęcamy, a nawet zaciągamy znajomych do Beskidu Niskiego. Oczywiście można zabrać dzieci do jakiejś stadniny koni czy do innych podobnych miejsc, ale brakuje nam takiego punktu w samych Gorlicach, gdzie na chwilę można wejść i zobaczyć coś ciekawego. Bardzo bym chciała, żeby coś takiego powstało. Można opowiedzieć historię przemysłu, uhonorować zasłużonych Gorliczan i rozkręcić na tym turystykę. Zyskalibyśmy na tym naprawdę wiele.


SM – Proszę wymienić trzy najważniejsze zadania, które należałoby urzeczywistnić w najbliższym czasie dla rozwoju Gorlic i powiatu gorlickiego.


EZ – Wpisanie połączenia Gorlic z trasą szybkiego ruchu. Poszerzenie strefy gospodarczej, gdyż brakuje odpowiednich terenów dla przedsiębiorców.

Stworzenie lokalnego wsparcia dla mieszkalnictwa rodzinnego, np. poprzez wykorzystanie pustostanów.


SM – Co można byłoby jeszcze zrobić dla miasta w kwestii promocji ? Co jest dla Pani priorytetem ?


EZ – Myślę, że powinniśmy sięgać po nieoczywiste pomysły. Tak jak już wcześniej wspomniałam historia przemysłu, ale i pszczelarstwo, którego na naszych terenach jest sporo. Z dużym zainteresowaniem obserwuję jak w kwestii promocji wiele dobrego zaczynają robić lokalne firmy takie jak Browar Stodoła z Libuszy czy i naturalne kosmetyki z Mydło Stacji w Szalowej. Jak najwięcej promowania lokalnych producentów! Bardzo często kupuję lokalne produkty, żeby obdarować nimi znajomych z innych stron. Uważam, że właśnie taka promocja jest najefektywniejsza.


SM – Przejdźmy do pytań prywatnych – Jak spędza Pani wolny czas ;)?


EZ – Teraz to brzmi dla mnie jak oksymoron (ach, te dzieci) :) Ale na poważnie to staramy się spędzać jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu, inaczej nasi chłopcy rozsadzają pomieszczenia, w których się znajdują. I to co bardzo lubimy, to jeździć po lokalnych agroturystykach w Beskidzie Niskim. Często ktoś się dziwi, że mieszkając tutaj, mając rodzinę potrafimy spędzić tydzień gdzieś trzy wsie dalej, ale my bardzo lubimy ten klimat, a baza noclegowa w naszych stronach cały czas się poprawia. Ostatnie dwa lata to tylko Wapienne, bardzo je lubimy.


SM – Jakie są Pani ulubione filmy ? Co poleciłaby Pani naszym czytelnikom/internautom ?


EZ – Chyba nie mam ulubionego gatunku czy filmu. Lubię stare poczciwe komedie romantyczne z lat 90-tych, np. z Meg Ryan. Ale i filmy Roberta Rodriqueza np. „Maczeta”, które pewnie większość nazwałaby prymitywnymi, ale ja się na nich dobrze bawię. Piękne kino, które zrobiło na mnie wrażenie to „Misja” Rolanda Joffe z 1986 r. i „Koneser” z 2013 r. w reżyserii Giuseppe Tormatore. Uwielbiam też trzy pierwsze części Indiany Jones’a, te nowsze jakoś nie przypadły mi do gustu.


SM – Czy lubi Pani gotować ;)? Ulubiona potrawa lub deser ;)?


EZ – Kocham i maniakalnie kolekcjonuję różne książki kucharskie, tylko muszę to ukrywać przed mężem. Bardzo dużo gotuję, piekę i robię przetwory. Jak tylko mogę to piekę chleb, bo wielką frajdę mi daje formowanie bochenka. Mnie to po prostu odstresowuje. A potraw, tak jak i filmów lubię wiele, taki misz-masz. Kocham śródziemnomorską kuchnię, z polskich dań to bezwzględnie gołąbki, ale i pierogi czy chłodnik litewski. Ostatnio bardzo się interesuję kuchnią azjatycką, głównie koreańską. Podglądam filmiki w Internecie i czasem coś kombinuję, ale na razie jestem na etapie oswajania się z ich sposobem doprawiania potraw.


SM – Czy lubi Pani kabarety ? Jakiś ulubiony ;)?


EZ – Nie mam :). Lubiłam jako dziecko oglądać kabaret OTTO.


SM – Co życzyłaby Pani czytelnikom Kwartalnika Gorlickiego/internautom „Z-pogranicza” ?


EZ – Żeby denerwowali się jak najmniej polską polityką :). A jeżeli coś trzeba pomóc, a nawet powiedzieć dosadnie to zapraszam do biura na Stróżowską 2 w Gorlicach. Ja jestem bardzo otwartą osobą. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz