sobota, 6 lutego 2021

R. Reinfuss, Z przeszłości Łemkowszczyzny - artykuł prasowy z roku 1935.

 

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.




Roman Reinfuss (Gorlice).

Z przeszłości Łemkowszczyzny

 

Kiedy pojawili się Łemkowie? – Wołoscy pasterze. – Zbójnicy łemkowscy. – Pamiątki po Konfederatach barskich. – Łemkowie w czasie rzezi galicyjskiej.

 

Przeszłość Łemków  nie jest dotychczas zupełnie wyjaśniona, nauka nie ustaliła dotąd ostatecznie, kiedy ten klin ruski, sięgający od Sanu po Pieniny wbił się między Polaków a Węgrów.

Najczęściej łączy się pojawienie Rusinów w Beskidzie środkowym i zachodnim z wędrówkami pasterzy wołoskich, którzy przybyli tu z końcem XV w. a w dwu następnych stuleciach rozsiedli się już wzdłuż grzbietów gór aż po Księstwo Cieszyńskie, wędrówkom tym sprzyjać miał fakt, że Karpaty były wtedy puszcza bezludną „nigra silva” – jak je nazywali kronikarze.

Teoria ta wykazuje jednak przy bliższem rozważeniu liczne niedociągnięcia, które upoważniają do przypuszczeń, że już przed kolonizacją wołoską mieszkali tutaj Rusini. Przedewszystkiem Karpaty w XVI w. nie były znów takie bezludne, skoro Jagiełło,  nadając w r. 1391 biskupom krakowskim znaczne obszary między Popradem a Białą, wymienia leżące tam trzynaście osad,  z których większość do dzisiaj jeszcze istniej ( jak Powroźnik, Muszyna, Andrzejówka, Łomnica, Florynka).  Spewnością nie były to jedyne miejscowości w Karpatach, musiały być jeszcze i inne, o których nie wiemy spowodu zbyt szczupłych danych źródłowych.



Jakiej narodowości  byli ludzie zamieszkujący wtedy Karpaty, trudno byłoby stwierdzić z całą pewnością. Leon Białoski, który badał stare archiwa sądeckie, stwierdził, że „na podstawie akt sądeckich nie można rozstrzygnąć kwestji pochodzenia pierwotnej ludności dóbr muszyńskich”.

Nic dziwnego! Dawniej na różnice narodowościowe zwracano tylko wtedy uwagę, gdy były znaczne, n.p. Polacy i Niemcy, większą natomiast wagę przykładano do różnic na tle  religijnem i tu właśnie można szukać klucza do rozwiązania zagadki.

W spisach niesznego i innych danin kościelnych mamy bardzo dokładnie wymienione wszystkie miejscowości, które daniny płaciły uderzającem jest, że linja graniczna wymienionych w tych spisach miejscowości pokrywa się ściśle z granicą dzisiejszej Łemkowszczyzny. Widać z tego, że osady, położone w głębi gór, nie płaciły danin kościelnych, co wskazuje na to, że zamieszkane były przez ludność niekatolicką,  a więc prawdopodobnie schizmatycką.  Bliskość wrogich Kościołowi innowierców potwierdzają jeszcze niektóre akta kościelne, dotyczące Nowego Sącza, Żmigrodu, które często o pobliskich schizmatykach wspominają.




Dopóki jeszcze na nizinach było dosyć ziemi, którą królowie między zasłużonych poddanych rozdawali, nikt nie zabiegał o górskie nieużytki i cała dzisiejsza Łemkowszczyzna była własnością króla. Dopiero w pierwszych dziesiątkach XIV w. rozpada się na kilka potężnych kluczów,  z których jeden najbardziej na zachód wysunięty, należał do biskupów krakowskich (t.zw. państwo muszyńskie), drugi, obejmujący dolinę górnej Ropy, Zdyni  i ich dopływów przeszedł na własność możnej rodziny Gładyszów ze Szymbarku  a wreszcie trzeci na wschodzie należał do Stadnickich ze Żmigrodu. Królewszczyzn zostało już niewiele: Rytro, Piwniczna, Grybów i po kilka małych wiosek przy każdej z wymienionych miejscowości, jedynie w powiecie bieckim  spory szmat królewszczyzn sięgał aż po granicę.


Dobra te, pomimo znacznych obszarów, przedstawiały zrazu małą wartość ekonomiczną, były słabo zaludnione, zarosłe lasem i niebardzo nadawały się do uprawy rolnej. Dlatego to z otwartemi rękoma przyjęto półdzikich pasterzy wołoskich, którzy wypalali po górach polany i następnie wypasali na nich swe stada.


Początkowo przebywali Wołosi w górach tylko od wiosny do późnej jesieni, a na zimę schodzili wraz ze swym dobytkiem w bory nizinne w okolice Rzeszowa, Sandomierza i t.d. Te wędrówki skłonnych do łupiestwa koczowników tak dały się wkrótce ludności podgórskiej we znaki, że nakazano im odtąd zimować w górach. W związku z tem znajdujemy w aktach miasta Pilzna notatkę, że podczas srogiej zimy 1490 r. Wołosi ze swemi stadami poginęli w górach spowodu wielkich mrozów i śniegów.

Sczasem, pod naporem wielkich właścicieli, zaczęli Wołosi osiedlać się na stałe. Znamy liczne przykłady, że osiedlali się po wioskach już dawniej istniejących, lecz wyludnionych, n.p. wsie Krolowa  i Bińczarowa koło Grybowa, które, kolonizowane niegdyś przez Kazimierza Wielkiego, tak się sczasem wyludniły, że w połowie XVI w. osiedlono je ponownie Wołochami. Czasem przesiąkali oni do wsi niegdyś założonych przez niemieckich kolonistów, jak n.p. Rychwałd w pow. gorlickim, gdzie w r. 1581 było pięć dworzyszcz wołoskich.

Obcy przybysze szybko asymilowali się przyjmując język ludności miejscowej, ślady językowe wołoskie przetrwały tylko w terminologji pasterskiej (juhas, watra, geleta  i in.) i w nazwach gór nadanych przez pasterzy (n.p. często spotykane Magury i Kiczery).

Wsie przez tych „Wołochów” zamieszkałe posiadały samorząd, na czele jego stał sołtys, który wraz z ławnikami sądził mieszkańców gminy w drobniejszych sprawach, przyczep posługiwał się zwyczajowem prawem wołoskiem,  które, nigdy nie spisane, zupełnie zaginęło.

Osadnicy w dalszym ciągu prowadzili gospodarstwo pasterskie, daniny na rzecz panów płacili w bydle, owcach i serze; była to pewna innowacja, gdyż wsie zakładane dotychczas na prawie niemieckiem płaciły je w pieniądzach i płodach rolnych, stąd dla odróżnienia, wsie górskie określano jako osadzone na prawie wołoskiem lub Ruskiem.

Zrazu wsie górskie cieszyły się większemi niż na dolinach swobodami, pańszczyzną ich nie gnębiono, bo panowie bali się, by im chłopi do Węgier nie uciekali, gdzie ich bardzo chętnie przyjmowano, jedynie w państwie muszyńskiem, należącem do biskupów Krak., spotyka się ucisk chłopów, którym administratorowi starają się w ten sposób obrzydzić prawosławie. Tam też obserwujemy najwcześniej przechodzenie Łemków na łono Kościoła (gr) katolickiego..

W w. XVII, gdy ucisk chłopów dochodził w Polsce do maksimum, zaczęto tez naciskać i Rusinów po górach. Wtedy obserwujemy częste ucieczki do Węgier[1], a jednostki bardziej zapalne łączyły się w bandy opryszków t.zw. „Beskidników”, które były istnym postrachem plebanij i dworów podgórskich. W dawnych aktach spotykamy o nich ustawiczne wzmianki; w r. 1676 ukrywali się w jaskiniach na górze Cergowej pod Duklą, a razu pewnego dwu zbójców sądzonych w Bieczu podało na torturach imiennie 78 wspólników, pochodzących z 30 wsi. Tam też odbywały się masowe egzekucje schwyconych opryszków.




Największe nasilenie przybrały rozboje w czasie  wojen kozackich, kiedy to Chmielnicki przez swoich emisarjuszy podburzał chłopów przeciwko szlachcie. Gdy Kostka Napierski  wywołał rewoltę górali podhalańskich i zdobył zamek czorsztyński, w którym go potem husarja biskupa Gembińskiego oblegała, uchwalili zbójnicy łemkowscy, Czepiec, Sawka i inni, iść Napierskiemu z odsieczą.

Po bitwie po Beresteczkiem (1651), w którym szlachta pod Chmielnickim walne odniosła zwycięstwo, padł strach na górali. W obawie krwawej zemsty całe wsie z dobytkiem uciekały z dzisiejszej Łemkowszczyzny na drugą stronę Karpat, gdzie się na stałe osiedlali.

W sto lat później i lasy Łemkowszczyzny udzielały niejednokrotnie schronienia konfederatom barskim, którzy, napierani przez wojska rosyjskie, chronili się w najdziksze ostępy górskie w pobliżu węgierskiej granicy.

Do dziś jeszcze pokazują na górze Lackowej koło Tylicza resztki okopów konfederackich, a w cerkwi w Izbach znajduje się dokument przez Pułaskiego pisany, w którym mężny wódz konfederatów opisuje cua, jakich dwukrotnie doznał za sprawą Matki Boskiej Izbiańskiej: raz, gdy koło Izb przez Moskalu napadnięty został, a drugi raz gdy w pobliżu Świątek w czasie odwrotu upadł wraz z koniem i nic mu się nie stało.

W czasie licznych potyczek nie obeszło się naturalnie i bez szkód wojennych, między innemi spłonęła w Wysowej  zabytkowa cerkiewka, zapalona przypadkiem przez walczących konfederatów. Jak ludność Łemkowszczyzny odnosiła się do walczących Polaków, o tem nie mamy bezpośrednich wiadomości, na ogół między Rusinami a szlachtą  musiały być jednak pod koniec nienajgorsze stosunki, skoro w r. 1846, podczas słynnej rzezi galicyjskiej, gdy ludność wiejska wszędzie dookoła mordowała znienawidzonych panów, jedynie Rusini,  jak zgodnie wszystkie źródła podkreślają, nie brali udziały w rabacji.








[1] Z Węgier zaś uciekali chłopi do Polski.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza