wtorek, 8 września 2020

M. Augustowski, Odwieczny spór przedmieszczan z mieszczanami król. m. Biecza - artykuł prasowy z roku 1931.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



Mieczysław Augustowski.

Odwieczny spór przedmieszczan z mieszczanami król. m. Biecza.

Miasto warowne. – Przywilej Wł. Jagiełły. – Akta spalone. – Skarg do króla. – Walka o władzę.

 

Kraków, 7 czerwca

Źródło sporów przedmieszczan z mieszczanami tkwi w roli dzisiejszej Biecza. Położony bowiem na skale nad Ropą, spełniał znakomicie funkcję warowni obronnej u południowych rubieży państwa. Aby zaś należycie wypełnić swe zadanie, musiała warownia taka być odpowiednio uzbrojona i uposażona. Było więc miasto Biecz otoczone murami, miało baszty, fosy, mosty zwodzone, zbrojownie i w ogóle wszystko, co średniowiecznej warowni do obrony było potrzebne.



Ażeby zaś to wszystko utrzymać w pogotowiu wojennem, potrzeba było rąk do pracy. Rąk tych dostarczył miastu król Wł. Jagiełło przywilejem z 1399, w którym pozwala pociągać wszystkich przedmieszczan do robót dla naprawy murów i in. fortyfikacyj, ile tylko zajdzie tego potrzeba.

Z biegiem czasu starają się mieszczanie podciągać przedmieszczan i do innych robocizn, lecz ci zasłaniają się powyższym dokumentem Jagiełły. Gdy jednak to nie pomaga, udają się przedmieszczanie pod opieką królów, którzy jak n.p.  Kazimierz Jagiellończyk w r. 1462, lub Zygmunt II. August w 1551, przypominają mieszczanom, że mają ich używać tylko do naprawy murów i fortyfikacyj.  

Teraz jednak stała się katastrofa. Wybuchł na przedmieściu pożar, w którym spłonęły wszystkie akta i przywileje przedmieszczan. Rajcy bieccy, korzystając z tego, pociągają przedmieszczan do coraz to nowych, coraz cięższych robocizn i powinności. A więc każą im dawać podwody do Krakowa lub Węgier w sprawach miejskich, wozić cegłę z miejskiej cegielni i t. p.

Na to przedmieszczanie zanoszą skargi do króla, proszą go o opiekę i wydanie nowych, w miejsce spalonych dokumentów. Król Henryk Walezy 12 maja 1574 r. a więc na miesiąc przed swoja ucieczką, bierze ich w swoją opiekę, zakazał surowo ucisku, a radzie rozkazał wydać im kopję spalonych przywilejów.

Rajcy miejscy w 1604 r. wydali im kopję dokumentów, lecz od raz wprowadzonych robocizn nie odstąpili, i w dalszym ciągu gniotą robociznami przedmieszczan,a w razie nieposłuszeństwa stosują represje (areszt). Toteż ciemiężeni przedmieszczanie w namiętnej skardze przed sądem grodzkim w 1618 r., protestują przeciw tym nadużyciom.

Na to mieszczanie tłumaczą się, że pociągają ich do robót, które dawien dawna wykonywali, a co się tyczy wywożenia gnoju z miasta to pociągają ich, bo się boją morowego powietrza.

I rzeczywiście jakby na potwierdzenie nieposłuszeństwa przedmieszczan. Niechcących wywozić plugastwa, spada w 1622 r. straszna zaraza (aura peotifera), która tak jednych, jak i drugich dziesiątkuje.  Lecz i sprawiedliwości ziemskiej musi stać się zadość. W 1629 r. krakowski sąd wojewódzki zakazuje surowo rajcom pociągać przedmieszczan do wszelkich z wyjątkiem naprawy murów robót. Mimo tego ostrego wyroku, spór między przedmieściem a miastem na tle gospodarczem nie wygasł, lecz toczy się, mimo upadania i zubożenia miasta (wskutek częstych wojen i morowego powietrza) w dalszym ciągu.

Toczy się jeszcze i dzisiaj, tylko w innych warunkach i formie. Dziś idzie nie o robocizny ale o rozdział świadczeń ze strony gminy, między dawne miasto i przedmieście – połączone w jedną całość.



Oprócz tego sporu na tle gospodarczem, wrzała od dawna walka o władzę. Początkowo przedmieszczanie poddani miastu , słuchali mianowanych przez rajców bieckich senjorów.  Toczą się długie i zażarte walki o usunięcie senjorów z przedmieścia, długo bez żadnych rezultatów, bo rajcy bieccy często stosują nowe represje (1575) wobec zaburzeń przedmieszczan. Z biegiem czasu, gdy miasto coraz to więcej chyliło się do upadku, osiągnęli wreszcie przedmieszczanie swój  pierwszy cel i uchwycili zarząd przedmieścia w swe ręce. Odtąd dążą do wspólnego zarządu miastem. Osiągnąwszy wreszcie i ten cel – końcem XIX w., gdy miasto połączyło się z przedmieściem w jedną gminę, zaczęli zmierzać do przewagi w zarządzie miastem.

Ale walka o ten ostatni  punkt rozgrywa się już w naszych czasach. Dziś idzie o to, kto ma rządzić Bieczem, czy mieszkańcy dawnego (terytorjalnie) Biecza, czy też przedmieszczanie, i gdzie ma być  środek ciężkości przyszłego Biecza.  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza