poniedziałek, 13 kwietnia 2020

W. Walczak, Garncarze i garncarstwo w Kołaczycach - artykuł prasowy z roku 1939.



Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.




Wojciech Walczak (Kraków).
Garncarze i garncarstwo w Kołaczycach.


JEDNOLITY CHARAKTER ZDOBNICZY.

Na szerokim obszarze Podkarpacia, od Sanoka po Tarnów wyroby ceramiki ludowej, jak garnki, dzbany, misy, dwojaki i trojaki gliniane, posiadają jednolity, prawie identyczny kształt i charakter zdobniczy. Czemu należy przypisać ten fakt, iż mimo różnic etnicznych między poszczególnemi grupami ludności od ziemi sanockiej po tarnowską, typ ceramiki utrzymuje się na całej przestrzeni prawie niezmiennie?
Odpowiedź na to pytanie dać może obserwacja stoisk targowych w któreś z licznych miasteczek czy miast na tym obszarze, jak Rymanów, Sanok, Krosno, Jasło czy Pilzno. Oto wśród innych jarmarcznych stoisk, czerwieniejących z daleka szklistą polewą ustawionych w piramidy garnków, mis, dzbanków, wazonów i innych naczyń z wypalanej gliny, noszących zawsze podobny wzór zdobniczy. To stoiska kołaczyckich garncarzy, te same na targu w Sanoku czy Jaśle lub w Tarnowie, bez względu na miejscowość cieszące się powodzenie wśród ludności wiejskiej, dającej wyrobom tym pierwszeństwo przed naczyniami kuchennemi fabrycznego pochodzenia.

























ROŚLINNY ELEMENT ZDOBNICZY.

Wzór, charakteryzujący ceramikę pochodzenia kołaczyckiego w typowej swej forie, składa się z elementów zdobniczych roślinnych, rzadziej geometrycznych lub kreskowych. Najpopularniejszą ozdobą jest stylizowana gałązka, obiegająca garnek czy dzban falistą linją dookoła, z naprzemianległemi kwiatami. Cały ten motyw zdobniczy ciekawi prostotą pomysłu i dobrem rozplanowaniem poszczególnych listków i kwiatów, przedstawionych zapomocą dwu koncentrycznych kół, otoczonych maleńkiemi kółeczkai, mającemi naśladować płatki. Innym równie powszechnym motywem jest poziomo obiegająca całe naczynie w połowie jego wysokości gałązka,  z rozchodzącemi się symetrycznie na boki cienkiemi, długiemi listeczkami, oraz naprzemianległemi pięciopłatkowemi kwiatami.  Te dwa motywy są podstawowemi elementami zdobniczemi garnków, dzbanów i mis pochodzenia kołaczyckiego. Przy tych ostatnich, t.j. przy misach elementami zdobniczemi ozdobiona jest część wewnętrzna naczynia i tak, dno zdobi fragment gałązki kwietnej, stosowanej przy garnkach, brzegi zaś ozdabia najczęściej zygzakowaty szlaczek. Te zdobnicze motywy wykonywane są farbami glinkowemi i utrzymane w dwóch lub trzech kolorach, a to żółtym, brązowym i zielonym.
Zapoznajmy się jednak z samym ośrodkiem, z którego pochodzą te piękne dzbany i misy.

KOŁACZYCE

To mała mieścina, leżąca na wysokiej dyluwialnej terasie prawego brzegu Wisłoki, w odległości 9 km. od stolicy powiatu Jasła, przy szosie Tarnów – Jasło – Lwów. Wielki czworoboczny rynek otoczony kilku kamieniczkami i parterowemi domkami mieszczańskim, z pośród których zwraca uwagę zwłaszcza dawny magistrat, obecnie siedziba wójt, swą zabytkową fasadą; wąskie uliczki boczne i panująca nad wszystkiem czerwona wieża gotyckiego kościoła, 0 to byłby mniej więcej obraz Kołaczyc.



























TRADYCJE GARNCARSTWA.

Miasteczko to posiada silnie rozwinięty domowy przemysł szewski,  stanowiący wraz z garncarstwem główną gałąź utrzymania mieszkańców. Silnie zakorzenione są wśród Kołaczycan tradycje staromieszczańskie, przedrozbiorowych sięgające czasów. Doniedawna, a i dziś jeszcze podczas większych uroczystości spotkać można wąsatych mieszczan, ubranych w czarne czamary, czasem i litym przepasane pasem.
Na takiem to podłożu rozwinął się przemysł garncarski, uprawiany od dawna, prawie od niepamiętnych czasów, przekazywany z ojca na syna w całe pokolenia garncarzy, zrzeszonych w cech pod wezwaniem św. Rocha. Organizacja cechowa garncarzy kołaczyckich obejmuje raczej ich życie zewnętrzne, wyzwoliny czeladników i majstrów, samym zaś warsztatem, wyrobem i sprzedażą, zajmuje się każdy majster indywidualnie. Warsztaty garncarskie są rozrzucone na peryferjach miasteczka, głównie w części północnej i w przysiółku Nawsie Kołaczyckie. Każdy jest prowadzony indywidualnie, stanowić jakby niezależną całość. W warsztacie pracuje zwykle cztery do pięciu osób, majster, czeladnik i chłopcy praktykujący. Ośrodkiem pracy jest jedna z izb domu, przystosowana do modelowania naczyń i stojący zwykle na uboczu piec do wypalania naczyń, oraz szopa dla ich suszenia u przechowywania.

PRZYGOTOWANIE GLINKI.

Wejdźmy do izby warsztatowej.  Gdy tylko oczy przywykną do panującego tu zmroku, zauważa się przedewszystkiem ciągnącą się wzdłuż głównej ściany ławę i stół zarazem i stojące przy niej koła garncarskie. W kącie dół w podłodze na glinę,  a nad piecem półki,  na których suszą się naczynia po wytoczeniu.
Glina, a raczej glinka garncarska przechowywana w dołku pod podłogą pochodzi z Kłodawy,  wsi leżącej kilka kilometrów wdół rzeki, samym bowiem Kołaczycom brak dobrego materjału garncarskiego. Glinkę tę przed użyciem polewa się wodą i ubija pałką, t.zw. „frygą”,  a następnie kryje się ją drutem i miele w walcach specjalnie skonstruowanej maszyny, poczem urabia się ją rękoma na stole warsztatu podobnie jak ciasto; jest to „klesowanie”, mające na celu nadanie glinie „masności”,  jak tłumaczy majster, innemi słowy idzie o uczynienie materjału jak najbardziej zwięzłym i pozbawionym por, no i nadanie mu maksimum ciągłości, elastyczności i podatności. Materjał jest przygotowany. Teraz zkolei zaczyna się


                                                           PRACA NA KOLE GARNCARSKIEM,

Składającem się z dwu kół dębowych, górnego „główki” i dolnego, większego, zwanego „spodzie”, połączonych wspólną osią żelazną, ustawioną pionowo i zmontowaną w ten sposób, że oba koła i oś poruszają się równocześnie, co umożliwia siedzącemu przy kole garncarzowi wprawianie go w ruch przez poruszanie „spodnia” nogami i równoczesne formowanie naczynia na obracającej się „główce” kręgu.
Wstępem do pracy na kole jest „stawianie gruzełków”  na główce kręgu. Gruzełki te w czasie toczenia rozdziera się, formuje w „kliszcze” (specjalne złożenie palców), poczem ciągnie się „supiec”  i wskazującym palcem lewej ręki nadaje się „kraj”,  a wreszcie nadaje się naczyniu żądany kształt, pomagając sobie przy wykończeniu :nożykiem”, prostokątną deseczką z gruszkowego, śliwkowego lub jabłoniowego drzewa, zaostrzoną na krajach.


SUSZENIE, ZDOBIENIE I WYPALANIE NACZYŃ.

Tak uformowane naczynie (wszystko trwa zaledwie kilka minut) odcina się od główki kręgu drutem i „tęży” na polu, poczem przyprawia ucho. Następuje teraz suszenie surowych naczyń na wolnem powietrzu, w miejscu przewiewnem i zacienionem. Po wysuszeniu następuje ozdobienie naczyń wzorem malowanym białą glinką lub farbami glinkowemi, nabywanemi w mieście u kaflarzy. Teraz następuje t.zw. „szklenie” czyli oblewanie naczyń polewą, glejtą ołowianą (tlenek ołowiu PbO, zmieszany z iłem garncarskim), z której przy wysokiej temperaturze w czasie wypalania powstaje rodzaj szkła ołowiowego, powlekającego naczynie i zalewającego pory. Naczynia po polaniu otrzymują kolor kanarkowo żółty, a wzór zdobniczy znika zupełnie, aby pojawić się po wypaleniu.
Następuje teraz druga ważna czynność, a to wypalanie naczyń w piecu garncarskim,  urządzonym w ten sposób, że od znajdujących się w jego dolnej częśći palenisk biegną przewody ogniowe ku górze do komory z naczyniami. Po wypełnieniu pieca naczyniami, zamurowuje się komorę i rozpala ogień, paląc drzewem sosnowem najpierw powoli – jest to t.zw. „wygrzewanie”, ­ ­– później stopniowo podsyca się ogień do temp. 500st. C, którą utrzymuje się aż do całkowitego wypalenia.

NACZYNIA IDĄ W ŚWIAT.

Tak pokrótce przedstawia się praca garncarza kołaczyckiego. Ale nie koniec na tem; trzeba rezultat pracy spieniężyć. Część naczyń  kupują na miejscu kupcy, rozwożąc je do Rymanowa, Sanoka, Krosna, Jasła, Tarnowa, Dębicy a nawet Krakowa, resztę zaś rodziny garncarzy wywożą na targi do Jasła, Krosna, Frysztaka, Dębicy, Żmigroda, Brzostku i Pilzna, skąd rozchodzi się kołaczycka ceramika po wsiach tych okolic, wytwarzając obszar rozprzestrzeniania się jednolitego typu ceramiki ludowej.     

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza