sobota, 16 lutego 2019

Dramat na dnie 18-metrowej studni w Turzy - rok 1958.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Dramat na dnie 18-metrowej studni
7 godzin leżał przysypany kamieniami A. Rutaś zanim uratowała go Straż Pożarna

7 godzin trwała dramatyczna walka o życie mieszkańca gromady Turza w pow. Gorlice – Adolfa Rutasia, który 18 bm. [luty] został zasypany na dnie 18-metrowej studni, dokonując jej rozbiórki.
Aby zaoszczędzić materiału na budowę nowej, Rutaś postanowił rozebrać obudowę starej studni. Nie bacząc na niebezpieczeństwo, wydobywania kręgów, rozpoczął od najniższych. W pewnym momencie masa kamieni z wyższych partii studni, runęła na niego, zakrywając go po głowę.
Na ratunek pospieszył pracujący także przy rozbiórce – Tadeusz Gawroń, ale próba wydobycia zasypanego zakończyła się niepowodzeniem na skutek zerwania się liny. Posypały się dalsze kamienie, które ciężko potłukły Tadeusza Gawrona. Nieprzytomnego wyratował dopiero Franciszek Gawrom, którego czyn przy grożącym w każdej chwili niebezpieczeństwie zasługuje na najwyższe uznanie.
Po 3 godzinnym bezskutecznym szamotaniu się w zwalisku kamieni przybyła straż pożarna z Gorlic, która rozpoczęła akcję ratowniczą. Dopiero około godz. 20-tej po uprzednim wyciągnięciu na powierzchnię kamieni i tymczasowym zabezpieczeniu dalszych kręgów studni wydobyto zasypanego. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności – ofiary wypadku żyją.
19 bm. Rano studnia uległa całkowitemu zawaleniu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza