OSTATNIE SZTUKI! Gorlickie w Wielkiej Wojnie 1914-1915. Wspomnienia, relacje, legendy.

wtorek, 4 stycznia 2022

R. Stawicz, O cechu katowskim w Bieczu - artykuł prasowy z roku 1931.

 Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.






R. Stawicz, (N.Sącz.)

O cechu katowskim w Bieczu.

Kara śmierci czyli kara polegająca na pozbawieniu życia winowajcy istnieje w dzisiejszych czasach w niektórych tylko kodeksach karnych i to zwykle stosowaną bywa do kilku najcięższych zbrodni. Inaczej było w średniowieczu, gdzie karą śmierci szafowano ogromnie licznie, dodając nadto do pozbawienia życia winowajcy uprzednie tortury, czyli męczarnie! Przepisy prawne średniowiecza rozróżniają kilkanaście rodzaj kar śmierci, przyczep wykonanie ich jest naprawdę straszne i nieludzkie! Ścięcie, wieszanie, wbijanie na pal, ćwiartowanie, spalenie na stosie, utopienie, rozrywanie końmi i łamanie kołem to tylko mała ilość sposobów pozbawiania życia winowajcy, przyczem jako kary lżejsze fungowały: pławienie we wodzie, obcinanie członków wyrywanie języka wreszcie pręgierz! Nic więc dziwnego, że do wykonywania tych strasznych kar musiano mieć obeznanego ze swem okrutnem rzemiosłem fachowca kata, który też w potocznej mowie nazywa się stale „mistrzem!”

Prawo miecza, czyli karania ma w średniowieczu po miasta wójt i ławnicy. Istnieje też urząd prokuratorski, czyli tzw. instygator. Każde przeto miasto większe utrzymuje do karania i tracenia zbrodniarzy swego własnego kata czyli „mistrza”! Za prace swe i trudy do których należy również ceklarstwo to jest zakuwanie w kajdany, pełnienie funkcji przy pręgierzu i „wyświęcaniu” t.j. wypędzaniu z miasta (wszeteczne niewiasty) oraz rakarstwo t.j. łapanie psów płacono mu tygodniowo (w N.Sączu n.p.) 24 gr. czasem 1 zł., a najwyżej 1 zł. 15 gr.[1]) Natomiast od poszczególnych egzekucji pobierał osobne wynagrodzenie w wysokości4–6 złotych. Widzimy stąd że wynagrodzenie mistrza jest dość duże, tembardziej, że egzekucje trafiają się bardzo często. Jest więc w każdem mieście stały kat, podwładny wójtowi, jest też i w N. Sączu, a na wypadek jego chwilowej nieobecności (śmierć, choroba) sprowadza miasto najczęściej kata z Kezmarku (płn. Węgry), Żywca względnie Biecza. Widać te miasta słyną ze swych fachowych ”mistrzów” – a w Bieczu istnieje przecież jedyny w całej Polsce cech katowski.

Dziwnem się to może wyda niejednemu, że mógł istnieć cech katów, jednakże jest to rzecz w średnich wiekach zupełnie zrozumiała. Kat jest zwyczajnym  rzemieślnikiem, traktuje fachowe pozbawiania życia osądzonych prawem ludzi jako swe rzemiosło – rękodzieło, zrzesza się więc podobnie jak wszyscy inni rzemieślnicy, kupcy i mieszczanie w cech t.j. organizację zawodową, która przyjmuje uczniów, kształci ich w swem krwawem rzemiośle i wyzwala jako „mistrzów!” Jest to o tyle także zrozumiałem, że zapotrzebowanie na katów jest duże, obok bowiem szeregu miast są kaci również przy sądach starościńskich i assesorskich przy królu. Cech katowski w Bieczu rozwija  się przeto przez wiek XVI.  i XVII. bardzo silnie[2]

Mało przechowało się wiadomości o samych praktykach cechowych. Wspomina o nich Kołaczkowski (Wiadomości o fabrykach i rękodziełach w dawnej Polsce. Warszawa 1881.) Młodzi adepci „sztuki katowskiej” nie rekrutowali się z jakichś opryszków czy degeneratów bynajmniej – zresztą był to przecież czas, w którym krew ludzka ciążyła na niejednych rękach, nawet szlachetnie urodzonych! Początkowo zaprawiał się uczeń w rakarstwie, kowaniu, bił zwierzęta (często uczniowie cechu katów sprawują funkcje rzeźniczych pomocników),, a potem szedł do egzekucji jako asysta. Aby się zaś w młodym uczniu litość nie budziła i dla stępienia nerwów, wypijał uczeń, a bardzo często i „mistrz” garniec gorzałki, przyczep koszt ten należał do urzędowych kosztów sądowo–miejskich.

Wobec różnorodności kar i całego ogromnie strasznie przemyślanego aparatu męczarń: wykonywanie czyto tortur, czy wyroku egzekucji wymagało obecności „mistrza” i kilku pomocników. W ten więc sposób praktyczny, początkowo przez asystowanie i spełnianie drobniejszych posług egzekucyjnych jak niecenie ognia, rozpalanie narzędzi, prace przy linach i tp. wprawiali się pomocnicy kata w swe funkcje, dochodząc z czasem do „mistrzostwa”.

Wyzwoliny odbywały się w sposób uroczysty, zwykle po samodzielnie przez takiego czeladnika wypełnionym „Meisterstucku”, tj. samodzielnem dokonaniu egzekucji na jakimś głośniejszym rozbójniku. Czy cech katów kształcił i teoretycznie, o tem można się tylko domyślać, choćby z głośnego około r.1860 znalezienia narzędzi tortur w jednej z piwnic nowosądeckich, o czem w następnym feljetonie.  




[1] Ks. Jan Sygański, Historja Nowego Sącza. 1 zł= 30 gr. Dla porównania wartości pieniądza podaję, że w tym czasie para butów wysokich kosztuje 1 zł. 18 groszy, łokieć sukna 15 groszy i t.d.

[2] Łepkowski, Broń sieczna 1857 podaje rysunek miecza katowskiego, bieckiego cechu katów. W tym czasie przechowywanym był jeszcze w Magistracie Biecza, jak wiadomo jednego z najstarszych miast w Polsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz