piątek, 26 lutego 2021

R. Reinfuss, Cmentarze na których nie zapłoną światła - artykuł prasowy z roku 1933.

 









Roman Reinfuss (Gorlice).

 

Cmentarze, na których nie zapłoną światła.

 

Cmentarze wojskowe w Małopolsce. – Historja ich powstania. – Sposób budowy. – Zapomniane cmentarze niszczeją.

 

Wojna światowa w swych pierwszych etapach toczyła się przeważnie na ziemiach Małopolski, zima z r. 1914/15, to okres najzaciętszych walk, toczących się w Karpatach  i na Podkarpaciu walk, które zakończyły się w pierwszych dniach maja 1915 przełamaniem frontu rosyjskiego pod Gorlicami przez zjednoczone armje państw centralnych.

W czasie tych walk tak po jednej, jak i po drugiej stronie poniesiono ciężkie straty, a jako smutna pamiątka wojennej zawieruchy pozostały liczne cmentarze wojskowe,  gęsto rozsiane po całem Podkarpaciu, a szczególnie w miejscach większych operacyj wojennych, jak n.p. w okolicach Przemyśla, Gorlic, Limanowej i na wzgórzach między rzeką Białą a Dunajcem.




















Powstały one po zwycięskiej ofenzywie w r. 1915, rząd austrjacki podjął wtedy szeroką akcję, mającą na celu skoncentrowanie ciał poległych żołnierzy na kilkudziesięciu większych cmentarzach. Do tej pracy przeznaczono oddziały jeńców rosyjskich, którzy wydobywali zwłoki dorywczo pochowane na prowizorycznych cmentarzach lub w ogóle nie pochowane, których dużo znajdowano wśród lasów i zarośli, a następnie po rozpoznaniu chowano je masami na nowych cmentarzach. Państwa centralne pobudzone chwilowemi sukcesami wojennemi pragnęły, by cmentarze wojenne były nie tylko miejscem spoczynku poległych w walkach uczestników, ale przedewszystkiem by na wsze strony głosiły chwałę zwycięskiego niemieckiego oręża. Architekci, produkujący masowo projekty, silili się, by przyozdobić cmentarze wspaniałemi pomnikami, pokrytemi stylizowanemi emblematami wojennemi i butnemi napisami w języku niemieckim.

Szczególnie starali się uświetnić miejsca, gdzie rozegrały się słynniejsze bitwy. W takich wypadkach wybierali na cmentarze miejsca widoczne, z daleka górujące nad całą okolicą.





















Chcąc uzyskać jak największą trwałość, do budowy cmentarza używano przeważnie karpackiego piaskowca, przyczep bez przesady rzecz można, że na sto cmentarzy co najmniej połowa jest nieal zupełnie do siebie podobna, wszędzie to samo ciężkie z łomów kamiennych zrobione ogrodzenie, ozdobione czasem imitacjami baszt na narożnikach, brama żelazna, obramowana po bokach kamiennemi słupami, na środku cmentarza olbrzymi kilkunastometrowy monument, bądź to w formie obelisku, krzyża, lub wreszcie kilku słupów sterczących koło siebie, dźwigających wieńce dębowe, korony lub hełmy. Same krzyże cmentarne z żelaza odlane lub z kamienia wykute, wszystkie według jednego szablonu, stoją wzdłuż ścieżek długiemi szeregami jak wojsko, tylko tu i ówdzie zwraca uwagę  krzyż wyższy  od innych, to znak, że w tym miejscy leży oficer.




Na mniejszych cmentarzykach ściana tylna naprzeciw furtki położona, przedstawia coś w rodzaju ołtarza,  nad którym wznosi się krzyż.

Na ogół efekt artystyczny jest mały, widza przytłacza fałszywa monumentalność  pomników ciężkich i nieporadnych, a dyszące pychą napisy zrażają do reszty.

Znacznie lepsze wyniki osiągnęli Austrjacy tam, gdzie skutkiem braku kamienia znuszeni byli posługiwać się drzewem. Z olbrzymich bierwion jodłowych powstały przepiękne kaplice, wieże, bramy, ogrodzenia, wszystko to utrzymane w stylu starej architektury drewnianej z wystającemi ozdobami wycinanemi węgłami i dachami pokrytemi gontem, który i tu okazał się pierwszorzędnym materiałem dekoracyjnym.

Wewnętrzny rozkład każdego cmentarza oparty jest stale na tym samym schemacie: połowa przeznaczona jest dla żołnierzy rosyjskich, nad których grobami wznoszą się podwójne krzyże schizmatyckie, a na drugiej połowie znajdują się groby żołnierzy państw centralnych. Większe cmentarze podzielone są na kwatery,  z których każda przeznaczona jest dla innej narodowości: osobno więc leżą Niemcy osobno Austrjacy czy Węgrzy, a czasem nawet poszczególne pułki mają swoje własne działki.

Zwłoki grzebano najczęściej w grobach zbiorowych, zwykle po 8 do 12 w jednym, grób taki a wspólny krzyż, na którym umieszczona jest blaszana, emaljowana tabliczka, zawierająca nazwiska poległych, daty ich śmierci i stopień służbowy; dotyczy to jednak tylko szarż niższych, gdyż oficerowie mają groby pojedyncze.

Bardzo dużo jest grobów zbiorowych, w których spoczywają żołnierze nierozpoznani; tu tabliczka, umieszczona na krzyżu informuje lakonicznie, że w grobie leży tylu a tylu „russische” lub „oesterreichische Krieger”. Cyfry, poprzedzające ten króciutki napis, są bardzo wysokie i dochodzą do pięćdziesięciu.





Dzisiaj, mimo że od czasów powstania cmentarzy upłynęło zaledwie lat kilkanaście, widać na nich wyraźne ślady zniszczenia i zaniedbania.  Ciężkie budowle, pospiesznie stawiane bez należytych fundamentów, zaczynają się obsuwać i pękać. Groby są pozarastane z porozbijanemi tabliczkami, nigdzie ani śladu życzliwej ręki, któryby się o wygląd cmentarzy zatroszczyła.

Wprost przeciwnie! Spotykamy na każdym kroku dowody, że złośliwość ludzka współdziała z „zębem czasu”, niszcząc co się tylko da, jak gdyby komu na tem zależało, by jak najprędzej znikły z powierzchni ziemi nagrobki, płoty i t.d.

W pierwszych latach po wojnie rodziny poległych przybywały do Polski ze stron odległych z Tyrolu czy Bawarji, by bodaj raz w roku na Wszystkich Świętych odwiedzić mogiły swoich bliźnich. Z czasem przybywało coraz mniej, aż wreszcie w ostatnich latach przestano przyjeżdżać zupełnie i od tego czasu, na opuszczonych grobach nie płonęły już światła w dzień święta umarłych.

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza