sobota, 7 listopada 2020

R. Reinfuss, Pasterstwo na Łemkowszczyźnie dawniej a dziś - artykuł prasowy z roku 1931. Część II.






Pasterstwo na Łemkowszczyźnie dawniej a dziś.

Obraz Łemkowszczyzny. – Ludność. – Wędrówki po owce. – Wymiana z Węgrami. – Upadek pasterstwa. – Zwrot w kierunku rolnictwa.


Część II.


Gospodarstwo mleczne nie było prowadzone wspólnie, jak np. u górali tatrzańskich, lecz jednostkowo. Stada wprawdzie pasły się wspólnie, ale do dojenia przychodzili wysłannicy ze wsi i zabierali mleko do domów, gdzie wyrabiano owcze sery, t.zw. grudki, z których następnie sporządzano bryndzę, sprzedawaną po miastach w drewnianych beczułkach. Po jesiennem strzyżeniu, gdy już paszy po górach zaczynało brakować, odbierali gazdowie swoje owce i wraz z przychówkiem pędzili je do podgórskich miast, gdzie sprzedawali na rzeź.

Oprócz owies hodowali też Łemkowie woły, przyczep utrzymywali ożywione stosunki z Węgrami. Na podstawie długoletniego doświadczenia, okazało się, że cielęta lepiej chowają się na ciepłych pastwiskach południowych stoków Karpat, przeciwnie zaś bydłu już odchowanemu, lepiej służą chłodne północne hale. Na tej podstawie, między gazdami po obu stronach gór, zachodziła ustawiczna wymiana bydła. Łemkowie wysyłali do Węgier cielęta, a stamtąd przysyłano woły, pod koniec zaś lata obie strony obliczały w sposób bardzo skomplikowany należytość za wypas.

W ten sposób przedstawiało się pasterstwo aż do połowy XIX w., tj. do czasu uregulowania serwitutów przez rząd austriacki. Nie zapominajmy, że tereny, na których wypasano dotąd owce, należały do podgórskich dworów a chłopi mieli jedynie prawo wypasu. Z chwilą zniesienia serwitutów, gdy tereny te zostały podzielone na pańskie i chłopskie, gazdowie nie mieli już prawa wypasu na gruntach dworskich, skutkiem czego obszar pastwisk zmniejszył się znacznie tak, że hodowla na całej Łemkowszczyźnie zupełnie została podcięta.

Równocześnie zmieniły się warunki ekonomiczne, pasterstwo przestało się opłacać, natomiast wzrastająca cena drzewa zachęcała do zalesiania dotychczasowych pastwisk.

Tak więc połowa XIX w. stała się momentem przełomowym od którego datuje się upadek pasterstwa na Łemkowszczyźnie. W dzisiejszych czasach można zaobserwować już tylko szczątki dawniejszej pasterskiej kultury. Jako jej ślad pozostały np. obozy letnie, gęsto rozsypane na stokach gór, w których w ciepłe letnie noce i skwarne godziny południa znajduje bydło schronienie. Zależnie od warunków miejscowych, szałasy te zbudowane są z kamenia, drzewa lub chrustu, kryte gontem lub gałęziami.




Wewnątrz podzielone są zwykle na dwa oddziały, jeden dla owiec, drugi dla bydła. Podział ten zachowany jest chyba z tradycji, bo owiec chowa się już bardzo mało, a nawet najbogatsi gazdowie nie przekraczają liczby 6–7. Przy każdym szałasie, przytulona do jego ściany, znajduje się mała budka,  w której jest legowisko pasterza.

Z chwilą upadku pasterstwa, dało się zauważyć wśród ludności zubożenie. Wytrącono jej z rąk jedyne źródło utrzymania, nie dając nic w zamian. Wtedy to rozpoczęła się emigracja Rusinów do Ameryki lub też na roboty sezonowe do Niemiec.

Obecnie widać na Łemkowszczyźnie zwrot w kierunku rolnictwa. Jednakże mimo użycia nawozów sztucznych i niezwykłej pracowitości mieszkańców, plony uzyskane są na ogół bardzo marne. W niektórych wsiach w ogóle o uprawie myśleć się nie da, tam kwitnie przemysł domowy,  w szczególności wyroby z drzewa, lub handel mazią i t. p.

 

Roman Reinfuss (Gorlice).  


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza