niedziela, 27 października 2019

A. Wójcik, Św. Mikołaj i wilki. Stare wierzenia i legendy na Pogórzu - artykuł prasowy z roku 1936.















Adam Wójcik (Gorlice).

Św. Mikołaj i wilki

Stare wierzenia i legendy na Pogórzu.


WOŁANIE WILKI


Nieliczne osady polskie, które w prastarych czasach powstały na Podgórzu w Karpatach, musiały prowadzić nieustanną walkę z mnogością wszelkiego rodzaju dzikiej zwierzyny, od szkody której trudno było się uchronić. Wilk do ostatnich czasów był postrachem ludności Pogórza. Starzy ludzie i dziś jeszcze opowiadają o wielkich stadach wilków, które co roku zimą niepokoiły ludność wsi.
Lud bronił się wszelkiemi  możliwemi sposobami przed okrutnym drapieżcą. Na krawędziach lasu kopano wielkie wilcze doły, zastawiano sieci i paście, urządzano wielkie obławy pod kierownictwem szlachty.
Bardzo często był jednak człowiek bezradny wobec wilka i wówczas uciekał się do zabobonnych praktyk. Uznawano wilka za istotę wyższą nad innemi zwierzętami. Zaczęto starać się ułaskawić go, uprosić go, okupić się jemu. Wiemy, że w wieczór wigilijny tak na Pogórzu, jak i w innych dzielnicach Polski zapraszano wilka na wieczerzę wigilijną. Na Pogórzu wychodził gospodarz przed wieczerzą wigilijną na dwór z garnkiem żuru i grochu i wołał:




„Ne wilczku żuru
Wleź do dziuru.
Ne wilczku grochu
Nie choć tu tego roku”.
(Wieś Sokół, pow. Gorlicki).

W innych wsiach Pogórza zachował się już tylko zwyczaj stawiania garnków ze strawą wigilijną dla wilka na pogródce chaty. (Bieśnik, Wola Łużańska i okolica).






ZAKLĘCIA WILKA.


We wsi Szalowej  na Pogórzu powiadają ludzie, że, jeśli spotka się wilka, należy się go zapytać: „Wilczku, gdzieś bywał przed Narodzeniem Chrystusa?” Jest to aluzja do owego zaproszenia na wieczerzę wigilijną. Wilk, usłyszawszy to, odchodzi, nie wyrządzając człowiekowi krzywdy.

NADNATURALNE WŁAŚCIWOŚCI WILKA.

Wilkowi, jak każdemu groźnemu przeciwnikowi i wrogowi, lud przypisuje specjalne nadnaturalne właściwości. Bartnik zakłada na Pogórzu krtań wilka  do oczka ula. Pszczoły z tego ula, będą miały wilczy apetyt na miód. Wybiorą go nawet z uli w całej okolicy. (Bystra, Moszczenica, Szymbark). Zapobiegliwy karczmarz za czasów szlacheckich do kadzi z wódką zawsze rzucał na Pogórzu kostkę  z wilka. Chłopi wskutek tego dostawali wilczego pragnienia. Kadź wnet wypijali do dna. (Biała Niżna, Kobylanka). Nawet w medycynie ludowej sierść z wilka miała zastosowanie. Palono ją i pito na przestrach.


ŚWIĘTY MIKOŁAJ PATRON ZWIERZĄT.




         Wszystkie te praktyki ludowe związane z wilkiem oczywiście nie mogły być obojętne kościołowi, który chcąc zniweczyć zwyczaje pogańskie, szerzył wszędzie i rozpowszechniał kult czczenia świętych chrześcijańskich. Opierany gorliwie przez duchowieństwo św. Mikołaj na Pogórzu otrzymał wśród ludu tytuł patrona i opiekuna zwierząt.
Na Pogórzu liczne parafje z kościołami pod wezwaniem św. Mikołaja, sięgające pochodzenia XIII i XIV wieku, świadczą dobitnie o wielkiej czci, jaką ludność otaczała patrona zwierząt, nadto wiele kaplic i ołtarzy do dziś istniejących to potwierdza. (Lubzina 1222, Sieklówka i Lubla 1277, Łękawica 1351, Kołaczyce 1339, Brzeziny XIV wiek, Brzozowa, Szczepanowice, Siedliska Łężyny XV w.).




LEGENDA O ŚW. MIKOŁAJU.

W Polnej na Pogórzu przed kilku laty słyszałem następujące opowiadanie o św. Mikołaju:
„Święty Mikołaj chodził po lasach z dzwoneczkiem i bawił się zwierzyną. Pod rosochatą gruszą pod lasem wydawał co noc rozkazy zwierzętom co kto ma zjeść. Jeden chłop wylazł na gruszkę i podsłuchiwał świętego. Usłyszał rozkaz:
– Wilczku, masz jutro zjeść jałówkę gospodarzowi – który właśnie był na gruszce.
Chłop wrócił do chaty zmartwiony. Opowiedział wszystko żonie.
– Aleś głupi – powiedziała baba chłopu. – Jutro nie wypuścimy na paszę jałówki.
Tak się też stało. Na drugą noc chłop czeka na gruszce. Schodzą się zwierzęta. Wilk głodny skarży się św. Mikołajowi, że nic nie upolował.
– Jutro zjedz źróbka, tego, co ma na czole biały kwiatek – powiedział św. Mikołaj wilkowi.
Chłop znowu zwierzył się żonie. Ta była przebiegła, zamalowała mazią źróbkowi kwiatek na czole. Wilk mało nie zginął z głodu. Na trzecią noc chłop słucha na gruszce. Wilk skarży się znowu na chłopa, Świętemu nic nie dał i teraz oszukuje wciąż wilka.
– Jutro zjesz gospodarza – zawyrokował św. Mikołaj.
Chłop, słysząc to, mało nie spadł z drzewa. Wrócił do domu i żegna się z żoną przed jutrzejszą śmiercią. Baba się śmieje i mówi:
– Głupi, jutro ja będę pasła bydło, a ciebie zamknę w domu.
Tak zrobiła. Rano nagotowała śniadanie i wypędziła bydło na paszę. Na wygonie spotkała starego dziadka. Kazała mu iść do domu, aby chłopu jej nie przykrzyło się. Chłop puścił dziada do chaty. Tymczasem był to wilk przebrany za dziada i chłopa zjadł. Baba zastała tylko w domu resztki nóg swego chłopa w butach”.
Dziś na Pogórzu z zanikiem drapieżnego wilka nikną też stare wierzenia o wilku, a kult św. Mikołaja pielęgnowany jest jedynie w tych parafjach, gdzie w dniu 6–go grudnia odbywają się odpusty, obchodzone według tradycji bardzo uroczyście.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza