czwartek, 5 sierpnia 2021

W. Walczak, Biecz, miasto kontrastów i żyjącej przeszłości - artykuł prasowy z roku 1939. Część II.

 


Zachowano pisownie oryginalną. Źródło u autorów.









Wojciech Walczak ( Kraków).

Biecz, miasto kontrastów i żyjącej przeszłości.

 

FARA GOTYCKA.


W obejście kościelne wchodzimy przez barokową, podwójną bramę, silnie kontrastującą z gotykiem fary. Usłużny kościelny otwiera boczne wejście do kościoła, wchodzimy przez mały, sklepiony przedsionek, z rodzaje galeryjki, to t.zw. oratorium królowej Jadwigi, wielkiej miłośniczki Biecza, która stąd słuchała Mszy św. Nikomu, ale jej właśnie zawdzięcza Biecz całą swoją świetność i dawne znaczenie. Ołtarz główny kościoła, barokowy, bogato rzeźbiony i złocony, posiada obraz „Zdjęcie z krzyża”, dzieło, utrzymane na poziomie mistrzostwa, niestety twórca nieznany, według tradycji miał to być mistrz włoski. Obok ołtarza zwraca uwagę misternie rzeźbione, sercowatego zarysu drzewa genealogiczne Matki Boskiej, przypisywane szkole Stwosza. W nawach bocznych ciekawią przedewszystkiem pomniki nagrobne, a szczególnie dwa przy wejściu do prezbiterjum. Prawy, przepiękny alabastrowy nagrobek, z leżącą na boku postacią rycerza w zbroi, niżej tablica nagrobna i ciekawa płaskorzeźba osiodłanego rumaka – to pomnik Mikołaja Ligęzy, jak napis głosi, kasztelana bieckiego, sędziego grodzkiego bieckiego, dziedzica Skołyszyna, posła na sejm – 1578 r. W sąsiedztwie tegoż pomnika stoi bardzo ciekawa chrzcielnica  średniowieczna z dwu złączonych dzwonów, z pokrywą w kształcie bizantyjskiej kopuły. Drugi pomnik grobowy, skromniejszy, wykonany z piaskowca, również przedstawia leżącą postać rycerza, o głowie podpartej na ręku i należy do Piotra Sułowskiego, a odnosi się do 1569 r.


Nie będę już wymieniał licznych płyt nagrobnych wmurowanych w ściany świątyni, wspomnę tylko o wiszącym pod chórem portrecie Kromera, oraz o ciekawych średniowiecznych stallach, usuniętych w cień chóru, a niesłusznie, gdyż stanowią wysoką wartość muzealną mimo naiwnych fresków, łączących motywy roślinne z postaciami ludzkiemi. Kościół powstać miał w XV w., dokładna data jednak nie jest znana. Budynek stoi na ściętym wierzchołku pagórka, a całe kościelne obejście otaczają kamienne figury świętych, co dodaje całości wiele swoistego wyrazu.

Obok kościoła stoi dzwonnica, niegdyś służąca za basztę, ponieważ włączona była w linję murów obronnych, których resztki w tej stronie miasta zachowały się obok sąsiedniej plebanji, w ścianę której włączona została nawet jedna z okrągłych baszt.

 

KLASZTOR REFORMATÓW.

 

Na przeciwległym, wschodnim krańcu miasta oddzielone od reszty doliną, zatłoczoną domkami, wznoszą się mury klasztoru reformatów i przynależnego do klasztoru kościoła św. Anny. Klasztor ten zainstalowany został według tradycji w zamku, założonym tu kiedyś przez Jadwigę, a zniesionym przez Jana Wielopolskiego, który wprowadził doń reformatów w 1642 r. Sam kościół jednonawowy z XVII w. nie posiada  ciekawszych fragmentów, natomiast stare, mroczne krużganki klasztorne z poczerniałemi od starości obrazami, wypełnione dzwoniącą w uszach ciszą, żywcem przenoszą myśl w przebrzmiałą, a jednak żyjącą w tych zakamarkach epokę.


DAWNY SZPITAL KR. JADWIGI.

 

W południowo–wschodniej części miasta, obok resztek obronnych murów stoi dziwna budowla, jakby żywcem przeniesiona z XV w. Budynek ten, niezbyt duży, piętrowy, o wysokim ostrym dachu, o małych prostokątnych okienkach, we framugach których podziwiać można niezwykłą grubość murów, posiada piękne gotyckie kamienne odrzwia dwóch prowadzących do wnętrza wejść. Jedno z nich wąskie, w szczytowej mieszczącej się ścianie posiada nad łukiem tarczę kamienną z rzeźbionym orłem polskim z epoki gotyku i datę 1487.

Ciekawy ten budynek to dawny szpital królowej Jadwigi, jedna z jej fundacyj w Bieczu, podobno najlepiej wówczas wyposażony szpital w Polsce, Dziś mieści się w nim schronisko dla starców, a tylko tradycja i historia mówi o nim jako o jednym z najstarszych szpitali w kraju.

I tak na każdym kroku, błądząc po wąskich uliczkach tego dziwnego miasteczka, spotyka się przeszłość, ciągle odnosi się wrażenie błądzenia na granicy dwu epok, dwóch światów, żyjących obok siebie życiem odrębnem, w sobie zamkniętem, a wystarczy krok nieledwie zrobić, aby cofnąć się wstecz o wieki całe.



<<< CZĘŚĆ PIERWSZA <<< 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz